14 obserwujących
246 notek
121k odsłon
1020 odsłon

Gdzie jest nasze miejsce?

Wykop Skomentuj26

Andrzej Owsiński

Gdzie jest nasze miejsce?

Wybory w Polsce i zbliżające się wybory w Stanach Zjednoczonych spowodowały zaostrzenie konfliktu w sprawie polskiego usytuowania zarówno w odniesieniu do stosunków wewnętrznych jak i międzynarodowych.

Tak się składa że w współcześnie najczęściej stosunki wewnętrzne układają się pod wpływem czynników zewnętrznych, znaleźliśmy się niezależnie od naszej woli / to nie znaczy że wbrew niej/, w UE, która miała spełnić nasze marzenia w PRL, ażeby zmienić przynależność w RWPG na EWG.

Okazało się jednak że mimo upływu kilkunastu lat dystans w poziomie dobrobytu w stosunku do ówczesnych członków tej wspólnoty pozostaje nadal zbyt wielki, ażebyśmy mogli się traktować jak równorzędni partnerzy.

O czym zresztą co chwilę nam się przypomina, w sposób niekiedy bardzo brutalny.

Poziom życia materialnego to tylko jeden z elementów powodujących rozczarowanie, poważniejsze znaczenie ma oczywisty zamach na nasz sposób życia i szacunek wartości. Zetknęliśmy się bowiem z próbą narzucenia nam czegoś w rodzaju antykultury chrześcijańskiej w której przez wieki żył polski naród budując na jej podstawie własną kulturę narodową.

Niemcy hitlerowskie i Rosja bolszewicka usiłowały ją zniszczyć z niemal całym narodem, ale udało się ją uratować dzięki solidarnej postawie Polaków i wielu ofiarom.

Trafiając do społeczności zachodniej Europy liczyliśmy na możliwość swobodnego rozwoju naszej kultury narodowej, tymczasem zetknęliśmy się z próbą indoktrynacji wywodzącej się z tego samego antychrześcijańskiego źródła co bolszewizm i hitleryzm.

Ocena naszego położenia dokonana z perspektywy naszych dziejów nie wypada zbyt pomyślnie. Inaczej to wygląda w porównaniu do stanu Polski w sowieckim obozie, a nawet do kilkunastu lat postsowieckich.

Dla średnio uposażonego Polaka różnica w stopie życiowej jest wyraźna, a szczególnie fakt pozbycia się stanu ciągłych braków dóbr konsumpcyjnych jakie występowały w czasie trwania PRL.

Ponadto mamy znacznie większą możliwość swobodnych wypowiedzi i nie mamy już strachu przed poranną wizytą „mleczarza”.

Uzyskanie swobód obywatelskich nie oznacza jednak że odzyskaliśmy stan niezawisłości państwowej.

Nasze uzależnienie od sąsiadów polega głównie na podporządkowaniu niemieckiej gospodarce i rosyjskim dostawom ropy i gazu.

Sięga ono jednak dużo głębiej nadając kształt państwu przez wprowadzenie „małopolskiej” z ducha i treści przepisów – konstytucji i zawarcia traktatów z zaborczymi sąsiadami z pominięciem ciężaru ich odpowiedzialności za zbrodnie popełnione w stosunku do Polski.

W tym kontekście szykany ze strony administracji unijnej jakim Polska jest systematycznie poddawana możemy potraktować jako element działań na rzecz dyscyplinowania polskich rządów w stosunku do niemieckiej hegemonii rozciągającej się na całą Unię, a nawet poza jej granice. Nie można również zapomnieć że do tego stanu zależności należy włączyć również wspomnianą indoktrynację kulturową.

Takie położenie Polski determinuje postawę każdego warszawskiego rządu pragnącego uzyskać niezawisłość polskiego państwa.

Nie możemy sobie swobodnie dobierać sojuszników i określać dalekosiężne cele bez konieczności podjęcia walki o odzyskanie niepodległości.

Można oczywiście zaproponować wyjście z UE i tworzenie samodzielnej pozycji politycznej i gospodarczej,- rozwiązanie tego typu proponują różne ugrupowania antyunijne.

Nie można jednak zapomnieć że w naszym położeniu geopolitycznym luksus całkowitej izolacji jest po prostu niedostępny.

Na to trzeba mieć usytuowanie Wk Brytanii, lub pozycję Szwajcarii czy Norwegii.

Polska musi zatem poszukiwać innych rozwiązań z których najbardziej kuszące jest „Międzymorze”. Mam tylko niestety w pamięci próby tworzenia czegoś w tym rodzaju w postaci „Małej Ententy” zakończone kompletnym fiaskiem na skutek sprzeczności interesów, a raczej „interesików” poszczególnych państw, a w sumie ogólnej słabości całego przedsięwzięcia.

Może lepiej byłoby szukać drogi rozwiązania starając się ugrupować jeszcze szerszy wachlarz państw niezadowolonych z obecnej sytuacji w UE mając jeszcze na względzie doświadczenia z pandemią.

Tego typu rozwiązanie dawałoby realne szanse na definitywną zmianę układu europejskiego i wyzwolenia się z ciążącego Europie koszmaru pruskiej hegemonii i zatrucia jadem niszczącym naszą kulturę.

Bez znalezienia silnego sojusznika nie da się takiego rozwiązania wprowadzić w życie.

Już dziś możemy zaobserwować zjawiska że pandemia biurokracji unijnej niczego nie nauczyła dając temu wyraz chociażby w stosunku do polskich samorządów.

Aparat unijny pozostaje w dyspozycji wrogich Europie sił zmierzających do jej zniszczenia, stąd jest pilna potrzeba stworzenia frontu walki o wolność naszego kontynentu.

Wykop Skomentuj26
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka