21 obserwujących
315 notek
174k odsłony
  490   0

Czyżby było aż tak źle?

Andrzej Owsiński

Czyżby było aż tak źle?

Do mojego wpisu na temat Polskiego Ładu otrzymałem sporo komentarzy, w tym wiele intersujących, za co niewątpliwie należą się podziękowania.

Niestety, zarysował się silnie wspólny ton pesymistyczny dla znakomitej większości wypowiedzi. Tym gorzej, że źródłem tego pesymizmu jest w większym stopniu postawa naszych rodaków niż nie sprzyjający nam układ “konstelacji zewnętrznych”. Na podstawie moich obserwacji przebiegu wydarzeń główną przyczynę naszych niepowodzeń widzę w zamierzonych działaniach zespolonych sił zewnętrznych posługujących się zwerbowanymi w Polsce najmitami. Skala tego przedsięwzięcia jest tak wielka że ewentualny “wkład” w nie z polskiej strony nie ma istotnego znaczenia.

Można wprawdzie postawić zarzut, że polscy “jurgeltnicy” współcześni mają większy “dorobek” niż ich poprzednicy z XVIII wieku, ale trzeba mieć na uwadze fakt zupełnie innej pozycji startu. Tamci startowali w państwie niepodległym, jakim jeszcze na początku wieku była Rzeczpospolita Obojga Narodów i ich udział w procesie rozbiorów nie miał decydującego wpływu na bieg wypadków, ustalony głównie w Petersburgu. Natomiast współcześni nie mieli do czynienia z państwem niepodległym, ale z różnymi siłami, które do tej niepodległości dążyły. Mieli zatem w swojej dyspozycji wszystkie elementy, decydujące o losie państwa, przejęte po sowieckiej rezygnacji z rządzenia podległymi państwami. Nie wiemy wprawdzie jakie były warunki owego przejęcia, ale sądząc po wynikach w innych krajach następcy rozporządzali dużym zakresem swobody działania.

Możemy uznać że w 1989 roku zaistniały warunki dla powstania niezależnego państwa, ale na skutek zorganizowanej akcji wewnętrznej pozbawiono się tej możliwości. Istotna była selekcja sił dopuszczonych do wyborów “kontraktowych” w 1989 roku, które nie powinny być uznane jako akt wyborczy, a jedynie jako selekcja z ustalonym z góry wynikiem. Następne wybory parlamentarne też zawierały ograniczenia dyskwalifikujące je jako wolny akt narodu. Szczególnie haniebne było pozbawienie praw wyborczych polskiej emigracji politycznej, a także uprzywilejowanie partii wywodzących się z reżymu peerelowskiego.

Ostatecznie wybory te zakończyły się skandalem w postaci ordynarnego oszustwa odebrania legalnie zdobytych mandatów niezależnemu komitetowi wyborczemu “Chrześcijańska Demokracja”. Zostało to dokonane w sposób jawnie łamiący prawo wbrew orzeczeniu Sądu Najwyższego o uznaniu za zgodne z prawem zdobycie mandatów przez chadecję.

Liczne protesty powyborcze, związane z nadużyciami i oszustwami, dokonywanymi przez wypróbowane w PRL komisje wyborcze, zostały potraktowane jako nie mające wpływu na ich wynik. Mamy zatem dowody na bezprawne początki ustanawiania państwa pod kłamliwą nazwą “III RP”. Jest to działanie typowe dla reżymu bolszewickiego, skąd zostało przejęte przez nową formę władania narodem.

Z uczestnictwa w tym procesie zwanym “transformacją” zostały wyłączone różnymi metodami organizacje niepodległościowe, a przede wszystkim formalna reprezentacja niepodległego państwa polskiego w osobie prezydenta RP na uchodźstwie i powołanego przezeń rządu. Pozbawiono się w ten sposób ciągłości państwowej rezygnując z należnych praw.

Dla niektórych, nawet rzekomo wybitnych prawników, wystarczył fakt przekazania insygniów prezydenckich, mimo że obowiązująca (zresztą do dziś nie uchylona) konstytucja z 23 kwietnia 1935 roku zawiera szczegółowe postanowienia w zakresie przekazania władzy prezydenckiej. Należy tylko wyrazić ubolewanie, że poległy w Smoleńsku prezydent Ryszard Kaczorowski wziął udział w tym żałosnym widowisku, (jeżeli nie użyć wyrażenia dosadniejszego – haniebnym).

Ogromną stratą dla Polski była rezygnacja z dorobku emigracji, a przede wszystkim udziału zasłużonych i obdarzonych odpowiednimi kwalifikacjami ludzi z emigracji. Dotyczy to również działaczy niepodległościowych w kraju, którym udało się przeżyć, a nawet działać na rzecz niepodległości.

“III RP” stała się zatem nie tylko formalnie, ale też i praktycznie kontynuacją PRL, co zresztą zostało zapisane w konstytucji tego państwa z kwietnia 1997 roku. Mieliśmy wobec tego przez 7 lat ciągle obowiązującą stalinowską z pochodzenia konstytucję peerelowską, przyfastrygowaną jedynie do nowych potrzeb.

Z punktu widzenia samej organizacji zarządzania, obecnie stosowana jest jeszcze gorsza od swojej poprzedniczki. Najgorsze było to, że faktyczna władza, pozostająca w rękach pogrobowców PZPR jest kontynuatorem zależności od sił zewnętrznych, z tą różnicą, że oprócz Moskwy doszedł jeszcze Berlin.

Sądząc na podstawie przebiegu wydarzeń, a szczególnie kształtowania rządów w Polsce i ich poczynań, Niemcy praktycznie wyeliminowały Rosję z wpływu na Polskę, co jest powodem putinowskich ataków na wszystko co polskie. Można też w tym widzieć działanie celowe na rzecz niemieckich interesów. Nie wchodząc w niuanse podziału ról na zasadzie: “dobry i zły czekista” widoczne są wyraźnie skutki tych wpływów.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo