24 obserwujących
439 notek
227k odsłon
  741   1

Kto u licha steruje tą wojną?

Andrzej Owsiński

Kto u licha steruje tą wojną?

Po stronie rosyjskiej sytuacja jest jasna – Putin, chociaż może realizuje tylko polecenia mafijnego układu, którego jest reprezentantem. Natomiast po stronie ukraińskiej Zeleński wprawdzie jest sztandarową postacią oporu ukraińskiego, ale jego rola polega głównie na podtrzymywaniu ducha walki, ze znakomitym zresztą rezultatem. Kto natomiast steruje zarówno całym zespołem politycznym antyrosyjskim, a nade wszystko organizacją siły obronnej zarówno w skali ukraińskiej jak i w europejskiej, a nawet światowej?

Gdyby nie powszechne zaangażowanie w poparcie i konkretną pomoc militarną, Ukraina padłaby ofiarą rosyjskiej agresji. Na to liczył Putin i jego sztab, a więc, że zanim świat się ruszy, to będzie już po sprawie i skończy się na następnym Mińsku czy normandzkich dywagacjach. Wbrew dotychczasowej praktyce, reakcja nastąpiła dostatecznie szybko, ażeby zapobiec opanowaniu Ukrainy, a co najważniejsze, stworzyła Ukraińcom nadzieję na możliwość zwycięskiego odparcia agresji.

Niestety, podobnie jak w wielu innych przypadkach, zabrakło w gronie wspierających opór ukraiński odpowiedniej jedności postawy i konsekwentnego działania. To z kolei wpłynęło na podtrzymanie rosyjskich nadziei na ostateczne zwycięstwo. Stała się zatem rzecz najgorsza, obydwie strony otrzymały wsparcie z tego samego źródła, Rosji wprawdzie nie dostarcza się broni (chociaż kto wie co się kryje za stałą wymianą towarową?). Dostarcza się jej natomiast stale dostatecznej ilości pieniędzy dla prowadzenia wojny i czynienia wojennych zakupów.

Najważniejsze jest jednak obnażenie całej bezradności, a nawet braku utrzymania jedności w NATO. Sposób reakcji kierownictwa tego paktu nie tylko, że niewiele ma wspólnego z jego wojennym charakterem, ale wprost przynosi kompromitację, a nawet drwiny z tej „cywil bandy”. Światu ujawnia się ona jako towarzystwo dyskusyjne, które trwoni czas i ciężkie pieniądze na deliberacje w sytuacji realnego zagrożenia wojną, ujawniając różnice zdań zarówno w odniesieniu do samego faktu zaangażowania w konflikt zbrojny jak i jego ewentualnych form.

Z punktu widzenia czysto wojskowego taka postawa stanowi po prostu zdradę.

Możemy sobie wyobrazić jak taka sytuacja byłaby rozwiązana w pakcie warszawskim. Otóż na ściśle tajnym konwentyklu zapadłaby decyzja w odniesieniu do rodzaju i skali zaangażowania i dowództwo wojskowe dostałoby polecenie odpowiednich działań. Zanim ktokolwiek zdołałby się zorientować, wojsko byłoby już w marszu.

Komunikat, odpowiednio spreparowany (vide komunikaty Putina) zostałby ogłoszony już po rozpoczęciu działań. Niezależnie od końcowych rezultatów przyniosło by to korzyści z tytułu zaskoczenia i zaoszczędzenia środków.

Spodziewany atak zbrojny na Ukrainę powinien był wywołać przygotowany z góry wariant reakcji bez jakichkolwiek debat i ujawniania ewentualnych różnic zdań.

Otrzymanie zdecydowanego ciosu ze strony napadniętego i świadectwo natychmiastowej reakcji NATO uświadomiło by z punktu cały bezsens tego przedsięwzięcia ze strony rosyjskiej.

Niewykluczone, że posiadając sprawny wywiad dowództwo rosyjskie doszłoby do wniosku, iż atak w tych warunkach jest nieopłacalny.

Krótko mówiąc: si vis pacem……

To wszystko są oczywistości i to absolutnie „oczywiste”, problem polega na tym, czy z tej lekcji kosztującej już prawie rok, wielomiliardowe wydatki, jeszcze większe ruiny, a nade wszystko cierpienia milionów i wielotysięczne ofiary ludzkie, zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski.

Jeżeli NATO ma spełniać swoje zadania i wreszcie przestać być wielce kosztownym towarzyskim klubem dyskusyjnym, to musi natychmiast przestawić się na organizację działającą zdecydowanie i natychmiast w określonych warunkach wymagających, jak to bywa na wojence, nieraz reakcji automatycznych.

Mając do czynienia z taką organizacją obrony, nawet taki ryzykant jak Putin nie zdobyłby się na podobne szaleństwo.

Zestawienie wydatków wojskowych i posiadanych zasobów czyni NATO wielokrotnie większą potęgę od największego, potencjalnego agresora, musi on tylko wiedzieć, że reakcja będzie stosownej siły i natychmiast. To się opłaca i przynosi upragniony pokój.

Jest w tym jeszcze jeden ważny aspekt sprawy: stosunki w pakcie obronnym muszą być takie, że wykluczone ma być jakiekolwiek kwestionowanie podjętych zawczasu decyzji. Dyskusje wyprzedzające, oczywiście tajne, powinny być prowadzone przed podjęciem decyzji, można wprawdzie na podstawie zmiany okoliczności domagać się zmiany tej decyzji, ale dopóki zmiana nie nastąpi, obowiązuje dotychczasowa. Nie ma wtedy sytuacji bezdecyzyjnej, tak jak to ma miejsce obecnie.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka