5 obserwujących
154 notki
64k odsłony
574 odsłony

Czy Stalin tylko „przyśpieszył” wybuch II wojny światowej?

Wykop Skomentuj4

W przededniu tego posunięcia ambasador polski w Moskwie – Grzybowski został w nocy zaproszony o złożenie wizyty Litwinowowi, który przy nastawionym na cały głos radiu oświadczył, że odchodzi z zajmowanej posady, a na jego miejsce przychodzi Mołotow i w związku z tym nastają dla Polski ciężkie czasy.

Najwyraźniej odczuł boleśnie klęskę swojej polityki antyhitlerowskiej i musiał podzielić się przeżywanym stresem.

Miał i tak duże szczęście ze względu na uniknięcie normalnej w takich wypadkach procedury fizycznej likwidacji, Stalin najwyraźniej uznał, że może się jednak w przyszłości do czegoś przydać i rzeczywiście po włączeniu Sowietów do obozu alianckiego Litwinow został skierowany na stanowisko ambasadora w Waszyngtonie z zadaniem tworzenia frontu prosowieckiego, a szczególnie nawiązania kontaktów z lobby żydowskim oferując pomoc w organizowaniu żydowskiego państwa w Palestynie.

Podpisanie paktu Ribbentrop – Mołotow było poprzedzone sowieckimi naciskami na zawarcie traktatu politycznego jako następnego kroku po umowie handlowej.

Co taki traktat mógł zawierać Hitler doskonale się orientował, ale wolał odczekać do wyjaśnienia stanowiska Polski.

Gwarancje brytyjskie, a szczególnie wystąpienie Becka w sejmie przekonały Hitlera, że Polska nie da się wciągnąć w jego pułapkę.

Tak się złożyło, że zastawione zostały w 1939 roku na Polskę trzy pułapki oprócz niemieckiej również brytyjska, ale także i sowiecka w postaci propozycji wejścia sowieckich wojsk do Polski i Rumunii jeszcze przed rozpoczęciem działań wojennych jako niezbędnego warunku przystąpienia do wojny przeciwko Niemcom.

Nota bene Francuzi skwapliwie się na nią zgodzili nie pytając Polski, ale że śmierdziała z daleka ordynarnym oszustwem, Polska oczywiście nie mogła się na nią zgodzić.

Propozycje niemieckie kusiły pokojem za cenę sojuszu antykominternowskiego i ułatwień dla Niemiec, które mogły podlegać ewentualnym negocjacjom.

Jednakże ich celem nie było, jak to określił Beck „odepchnięcie Polski od morza”, ale wprzęgnięcie jej do swojego rydwanu.

Tak czy inaczej ta propozycja została odrzucona na rzecz przyjęcia pułapki brytyjskiej, która formalnie szanując polską suwerenność zawierała w samej treści gwarancji oczywiste niebezpieczeństwo ograniczając pojęcie agresora wyłącznie do Niemiec.

Obserwując grę Stalina można było przewidzieć, że do spółki z Hitlerem może odwrócić kolejność agresji i Polska pozostałaby osamotniona bowiem Francja formalnie związana sojuszem wojskowym z Polska nie miała najmniejszego zamiaru z niego się wywiązywać, co zostało potwierdzone w stosunku do Niemiec, a co dopiero w stosunku do Sowietów, którym oferowała tyle ile chcieli /nie ze swojego zresztą/.

Stalin w swoim mniemaniu znalazł się 1, a szczególnie 3 września 1939 roku w komfortowej sytuacji, doczekał się owoców swojego trudu w postaci zapowiadanej rzezi w Europie i możliwości spokojnego oczekiwania na jej wyniki żeby pójść na zachód tak daleko jak tylko się da.

Czekał tylko na wynik wojny w Polsce, najwyraźniej chciał iść „na gotowe”, a nie wdawać się w wątpliwe sprawy i gdyby się Niemcom nie powiodło to z pewnością wyrzekłby się paktu Ribbentrop – Mołotow. Niewykluczone nawet, że wyciągnąłby w stosunku do niego najdalej posunięte konsekwencje.

W rezultacie popełnił rzecz gorszą niż zbrodnię / wg Talleyranda/, a mianowicie błąd polegający na złej ocenie przyszłych wypadków.

Koniec wojny i obecność Amerykanów w Europie uniemożliwiły mu nie tylko dokonanie marszu w głąb kontynentu, ale nawet opanowania całych Niemiec czy Austrii.

Szanse na to były w 1939 roku i to właśnie 17 września, kiedy uderzając na Niemców wszystkimi dyspozycyjnymi siłami mógł przy pomocy walczącej jeszcze polskiej armii zająć praktycznie całe Niemcy i umocnić we Francji swoją agenturę w postaci frontu ludowego. Nieobecność Amerykanów i wzrost prosowieckich nastrojów związanych z „uratowaniem Europy” dawały mu praktyczne panowanie w niej i to stosunkowo tanim kosztem.

Uległość wobec Hitlera przypłacił hekatombą sowieckich ofiar, co go absolutnie nie wzruszało, ale za to utratą upragnionej zdobyczy chociażby w postaci całych Niemiec.

Musiał się zadowolić ubogimi peryferiami Europy, bo nawet całych Bałkanów nie dostał.

Nic też dziwnego, że kiedy gratulowano mu największego w dziejach Rosji zwycięstwa, odparł z nieukrywanym żalem: „przecież Aleksander I był w 1814 roku jako zwycięzca w Paryżu”.

Taka była miara jego zamierzeń, a dla nas to może i szkoda, że tak się nie stało, bo wtedy po doświadczeniach na własnej skórze mielibyśmy do czynienia z inną Europą.

Cała ta pisanina nie miałaby sensu gdyby nie fakt, że ciągle żyjemy w świecie skażonym stalinowskim piętnem.

Nie mówiąc już o granicach państw wyznaczonych przez niego, najbardziej nam ciąży pozostawiony sposób negatywnej selekcji społecznej na zasadzie „im gorszy tym lepszy” i rządzenie ludźmi za pomocą „teczek” z rozmaitymi grzechami.

Najgorsza jest destrukcja moralna i sianie wzajemnej nienawiści, dokonywane w innej formie, ale zmierzające do tego samego celu – zburzenia świata naszej kultury i stworzenia z ludzi bezkształtnej masy podatnej na wszelkie manipulacje.

Jeszcze gorsze jest to, że brakuje solidarności niezbędnej w zwalczaniu tego śmiertelnego zagrożenia, wygodnictwo i zwykłe tchórzostwo decyduje o postawach ludzi, których obowiązkiem jest stać na straży podstawowych zasad kultury „Tej Ziemi”.


Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura