0 obserwujących
154 notki
166k odsłon
  339   0

Wojna o nowe NATO (bez Szuchewycza)

W II połowie 2021 roku Rosjanie zażądali wycofania wojsk Amerykańskich z Polski, a Amerykanie odmówili. To m.in. dlatego w lutym 2022 roku Rosjanie zaatakowali Ukrainę. Dziś Amerykański sprzęt wojskowy jest nie tylko w Polsce, ale i na Ukrainie.

Celem tej wojny, jak i zresztą każdej innej, jest nowy pokój. Dotychczasowy ład w naszym regionie regulowało rozszerzenie NATO w 1999 i 2004 roku. Przy czym wejście m.in. Polski do NATO poprzedzone było umową NATO-Rosja z 1997 roku („Akt Stanowiący o podstawach wzajemnych stosunków, współpracy i bezpieczeństwa”), którego duch jest niewątpliwie pojednawczy, a nie konfrontacyjny. Historia roku 2008, z zablokowaniem przez Niemcy i Francję wniosku o rozpoczęcie procedur przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO (kwiecień), a następnie wojną rosyjsko-gruzińską (sierpień) zwiastowała niewątpliwie zmianę zwrotu w dalszych relacjach.

Nowy ład, który wyłoni się po aktualnej wojnie, też określony będzie przez zasięg NATO, bo to właśnie wejście Ukrainy do NATO, a nie odbicie Donbasu albo Krymu jest teraz strategicznym celem tej wojny. Być może Krym lub Donbas pozostanie w rękach Rosji, chciałbym, aby tak nie było, ale nie w tym istota rzeczy. To nie odbicie Krymu czy Donbasu, ale wejście Ukrainy do NATO radykalnie zmienia polską rzeczywistość strategiczną. Pozostanie Ukrainy w jakiejś „szarej strefie” będzie trzeba oceniać jako porażkę, podobnie zresztą, jak Szwecji i Finlandii, których wnioski są aktualnie niejako zawieszone z powodu oporu Węgier i Turcji. Jednocześnie, wejście do NATO Ukrainy już popiera Polska, Czechy czy Rumunia i jest to główna polityczna gra w tej wojnie. W związku z tym, niewykluczone, że przyszłe rozmowy pokojowe na linii Ukraina-Rosja powinny być prowadzone równocześnie z nieformalnymi rozmowami akcesyjnymi Ukraina-NATO, aby wynegocjowany pokój nie dał fanom „autonomii strategicznej UE” pretekstu do zamknięcia drzwi przed Ukrainą w Pakcie. Zresztą po pokoju i akcesji nic nie będzie stało na przeszkodzie by zawrzeć nowe porozumienie NATO-Rosja, które będzie stanowiło drugi filar bezpieczeństwa w, na nowo już ułożonym, regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Ale jest jeszcze jeden temat… Wejście Polski do NATO poprzedzone było rehabilitacją płk. Kuklińskiego. Wejście Ukrainy także powinno być poprzedzone jakimś działaniem symbolicznym. Mogłaby to np. być „rehabilitacja” Iwana Babija, ukraińskiego inteligenta i żołnierza, który w 1934 roku stał się ofiarą zamachu ukraińskich nacjonalistów z OUN, gdyż nie był dość antypolski. Warto, aby uhonorowany został w jakimś reprezentacyjnym punkcie Lwowa. Mógłby zostać upamiętniony w symboliczny sposób razem ze „sprawiedliwymi” Ukraińcami (np. z Hryćko Babijem – może kuzyn?), którzy ratowali Polaków podczas rzezi wołyńskiej dziejącej się blisko 10 lat później. Z drugiej strony, co wydaje się być nawet trudniejsze niż uhonorowanie Iwana Babija, można oczekiwać „usunięcia” z przestrzeni publicznej postaci typu Dmytro Klaczkiwski czy Roman Szuchewycz. Zwłaszcza zachodnia Ukraina (Lwów, Tarnopol…) jest podatna na kult tych zbrodniarzy.

Polską racją stanu jest taki pokój w wojnie ukraińsko-rosyjskiej, który doprowadzi do wejścia Ukrainy do NATO. Proces ten będzie pewnie niestety długotrwały i może mieć jeszcze wiele zwrotów akcji, a jego istotą jest po prostu wygrana na polu bitwy. Nie powinniśmy jednak tracić z horyzontu głównego celu strategicznego tej wojny, jakim jest „nowe NATO” ze Szwecją, Finlandią i Ukrainą jako ważnymi członkami. Możemy postawić jednak ten jeden symboliczny warunek by była to Ukraina z Babijem i bez Szuchewycza.


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale