0 obserwujących
170 notek
164k odsłony
  131   0

Po co Polsce demokratyczna Białoruś?

W związku z ostatnimi zdarzeniami za naszą wschodnią granicą po raz kolejny zwiększyło się zainteresowanie Białorusią. Znowu można usłyszeć o tym, że w Białorusi rządzi tyran i na to nie można się godzić. Na szczęście zupełnie inną filozofię przyjmuje polski minister spraw zagranicznych.
 
Radosław Sikorski spotkał się z tym tyranem, który niecnie niszczy biedny naród białoruski (co to jest?) i stosuje opresje wobec Polaków, którzy ten naród chcą wyzwolić. Po czym wyraził nadzieję, że eksperci dojdą do porozumienia w kwestii swobód w kultywowaniu języka i kultury przez Polaków na Białorusi. Jest to słuszne postawienie sprawy. Źle by było, gdyby Związek Polaków na Białorusi uważał, iż Białoruś musi się zdemokratyzować, że Białoruś trzeba wyzwolić. Takie zachowanie Związku mogłoby tylko pogorszyć jego sytuację.
 
Cała ta współpraca z białoruską opozycją jest polityką w mej opinii błędną. Te wycieczki po Europie i polskich mediach Aleksandra Milinkiewicza tylko pogarszają sytuacje Polaków. Dodajmy do tego, że wyżej wspomniany Milinkiewicz jest członkiem honorowym Związku Polaków i mamy pełny obraz błędnej polityki. Łukaszenko w takiej sytuacji w sposób oczywisty utożsamia Polaków z wrogiem wewnętrznym, którego trzeba się pozbyć, bądź przynajmniej w zasadniczy sposób osłabić. Po co nam to? Polacy spokojnie mogą istnieć w ramach rządów Łukaszenki.
 
Warto w tym miejscu jednak zaznaczyć, że ten „proŁukaszenkowski” zarząd Związku Polaków, który powstał jakiś czas temu również poważnie szkodzi Polskim interesom. Nie prowadzi on polityki lojalnej wobec państwa polskiego, co jest jeszcze gorsze niż błędna polityka pani Borys. Zdrada jest znacznie gorsza niż błąd, szczególnie, że jest (był?) to błąd popełniany przez całe nasze państwo.
 
W polskim interesie, a także w interesie Związku Polaków nie jest demokratyzacja Białorusi. W naszym interesie jest polonizacja Białorusi, a to są dwie zupełnie różne sprawy. Wpuszczenia na białoruski rynek polskich firm, w żadnym wypadku nie musi się wiązać z wyborami powszechnymi. Powiem więcej, wybory z całą pewnością zmniejszyłyby znaczenie Polaków, ponieważ naszych rodaków jest tam w rzeczywistości niewielu, a i wśród nich nie wszyscy posługują się, na co dzień językiem polskim. Dodatkowo po demokratyzacji mamy praktycznie pewność dominacji rosyjskiej na Białorusi, ponieważ rosyjski jest tam językiem absolutnie dominującym.
 
Teraz Białoruś próbuje balansować i według mnie Radosław Sikorski sugeruje, że brak demokracji na Białorusi nie dyskwalifikuje jej jako państwa i potencjalnego polskiego sojusznika. Robi bardzo dobrze.
Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale