32 obserwujących
34 notki
85k odsłon
4862 odsłony

Czy KRRiT ukarała TVN za to, że antyrządowych protestów… nie potępiła?

Wykop Skomentuj212

Po przeczytaniu wywiadu, jakiego dr Hanna Karp, ekspert KRRiT, udzieliła portalowi wpolityce.pl, mój krytycyzm wobec decyzji Rady o ukaraniu TVN za sposób, w jaki relacjonowała grudniowe (2016) wystąpienia pod Sejmem, niestety wzrósł. Wzrosło też niestety  moje zaniepokojenie.

https://wpolityce.pl/polityka/371361-nasz-wywiad-dr-karp-o-karze-nalozonej-przez-krrit-na-tvn24-to-ostrzegawcza-lampa-sklaniajaca-do-refleksji-komercyjnych-nadawcow

Jakie są bowiem konkretne (przypomnijmy: będące podstawą nałożenia grzywny) zarzuty, jakie p.Karp formułuje wobec tej  stacji (której linię polityczną uważam skądinąd za szkodliwą dla kraju)? Przytacza ona słowa rozemocjonowanej Kolendy-Zaleskiej o tym, że „nie wie czy zgromadzeni pod Sejmem wytrzymają, jeśli Straż Marszałkowska zacznie siłą wyprowadzać blokujących mównicę posłów”. To zdanie nie spełnia, moim zdaniem, kryterium „propagowania działań sprzecznych z prawem i sprzyjania zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu”, jak brzmi fragment ustawy, na który powołuje się KRRiT. To wypowiedź ocenna; oczywiste jest że dziennikarka przejawiała sympatię wobec demonstrantów i posłów opozycji, ale uznanie jej słów za wzywające do czegoś jest na wyrost. A gdy sprawa dotyczy czegoś tak fundamentalnego, jak działań w sferze wolności mediów, moim zdaniem nie ma miejsca na uznawanie czegokolwiek na wyrost. Na karanie za zachowanie, których interpretacja może być różna.

Ale to mniej ważne, to blednie wobec zasadniczego fragmentu uzasadnienia wymierzenia kary, o którym mówi p.Karp. Zacytujmy je:

Stacja emitowała - w kluczowych sytuacjach zagrożenia - bulwersujące przemocowe obrazy, w ciszy, bez słowa komentarza. A miała przecież na miejscu kilku reporterów, których obowiązkiem było komentować na żywo każde zdarzenie. Redaktorzy w studio mieli ekspertów, by temat dalej widzom objaśniać. Widz miał tymczasem obraz anarchizacji Sejmu, użycia gazu i przemocy przez policję pod Sejmem. Widać było rzekome ofiary policyjnej przemocy wokół sejmu. To wszystko mogło mrozić krew u widzów. Tymczasem te obrazki zostały wygenerowane, obraz bez komentarza ze studia jednak robił wrażenie narastania czegoś strasznego. Można rzec, że obrazy były jak z filmu Alfreda Hitchcocka. Na początku było trzęsienie ziemi, a później napięcie już tylko rosło. A przecież redakcja miała kilku reporterów na miejscu wydarzeń. Byli oni także przy każdym z wyjazdów z Sejmu, mogli objaśniać i tonować wydarzenia.

Co te słowa, po odarciu ich treści z ozdobników, oznaczają? Oznaczają otóż ni mniej, ni więcej, tylko że podstawą wymierzenia kary nie był fakt, że redaktorzy i reporterzy TVN przejawiali entuzjazm wobec protestów. Nie, Rada poszła znacznie dalej. Oni zostali ukarani za to, że tych protestów… nie potępili.

Za to, że owe „bulwersujące przemocowe obrazy” nie były przez stację obudowane komentarzem, odpowiadającym p.Karp. Telewizji nie ukarano za zmierzanie do eskalowania sytuacji. Tylko za to, że tej sytuacji czynnie nie deeskalowała.

Innymi słowy – tak to można zrozumieć - nawet bierne, pasywne relacjonowanie wydarzeń nie uchroniłoby TVN przed nałożeniem kary. Bo p.Karp wymaga więcej…

Wywiad Hanny Karp pokazuje, że Krajowa Rada, niestety, posunęła się na niebezpiecznej dla demokracji ścieżce dalej, niż sądziłem.


 


 


Wykop Skomentuj212
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura