0 obserwujących
15 notek
5581 odsłon
  1271   0

Cenzura SOPA a sprawa polska

 W Stanach rozgorzała dyskusja o wprowadzeniu cenzury Internetu, poprawnie nazywane walce z piractwem w sieci (w skrócie SOPA, en.wikipedia.org/wiki/Stop_Online_Piracy_Act ) . Samo takie stwierdzenie budzi wiele kontrowersji, co wywołuje co raz większy sprzeciw.

Od jakiegoś czasu czytuję co raz więcej materiałów zachęcających do sprzeciwiania się SOPie. Dotyczy to przede wszystkim Stanów Zjednoczonych, ale może mieć implikacje dla całego Świata, w tym także Polski. Z jednej strony Internet ma charakter globalny, więc serwisy internetowe nie znają granic terytorialnych (nie politycznych!). Więcej Polaków korzysta z – jakby nie patrzeć amerykańskiego – serwisu Facebook, zamiast swojskiej i nieco przaśnej Naszej-Klasy. Jeżeli akt dotknie serwisy tam zarejestrowane i prowadzone to naturalnie dotknie też Polaków. Obawiam się, że ślepe naśladownictwo szeroko rozumianego Zachodu może doprowadzić do podobnych regulacji na poziomie UE czy naszej RP.

Problem jest także innej natury: Kto i na jakiej podstawie zdecyduje czy dana strona narusza powyższy akt czy też nie? Na to pytanie nie uzyskamy jasnej odpowiedzi. W skrajnych przypadkach możemy nie dostać elektronicznej korespondencji lub pożegnać się z często odwiedzanym serwisem internetowym. Nie trudno sobie wyobrazić pesymistyczny ciąg zdarzeń, gdy nasz krewny chcąc pochwalić się zdjęciami nowo narodzonego dziecka prześlę je nam drogą elektroniczną. Ze względu na szacunek do odbiorców zamiast zapychać wszystkim skrzynkę dodatkowymi megabajtami krewny postanawia wrzucić to do niezależnego serwisu internetowego (co jest wysoce pożądane i zgodne z netykietą). Wystarczy, że link będzie prowadził do mniej znanego, „chomikującego” serwisu internetowego to system pocztowy (np. Gmail) będzie musiał (pod rygorem prawa!) odfiltrować linki tam prowadzące, a gdy będzie to niemożliwe całą wiadomość. W ten sposób nasza prywatna korespondencja ze zdjęciami z wakacji lub nowych członków rodziny nigdy do nas nie dotrze. A elektroniczna komunikacja będzie zawodna bardziej niż porozumiewanie się za pomocą gołębia pocztowego.

Oczywiście istnieją sposoby na ominięcie różnego rodzaju zabezpieczeń technicznych, ale czy o to chodzi w codziennej komunikacji? Czy „ślepy rejestr usuniętych stron” będzie miał prawo decydować w jakim serwisie mamy prawo umieszczać nasze pliki? Nie trudno sobie wyobrazić, że wielkie i prawniczo sprawne koncerny będą wykorzystywały nowe prawo do nieuczciwej walki z konkurencją. A ludzie, którzy nie podporządkują się amerykańskiemu prawu będą skazani na cyfrową banicję. Nie wspominając już o wolnej kulturze, która też może oberwać rykoszetem z antypirackiej broni.

 

Oczywiście państwa powinny mieć narzędzia do walki z cyberterroryzmem i nielegalnymi treściami, ale nie może odbywać się to tak dalece ograniczającej wolność narzędziami.

Nawołuję więc, przyłączmy się do protestu przeciwko SOPA.

Infografika

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale