Często daje się słyszeć, że homobby atakuje Kościół. To tłumaczy trwanie celibatu. Alarmująca jest liczba osób corocznie wstępująca do seminariów i zakonów: ponad 2 tysiące Polek i Polaków każdego roku rezygnuje w ten sposób z posiadania dzieci. Zauważmy, że i tu wiele jest jednostek o wspaniałym uposażeniu genowym oraz wzorowych predyspozycjach wychowawczych. Dzieci poczynane na plebaniach, choć o nich niekiedy głośno, są nieliczne i nie potrafią wpłynąć na ogólną tezę o ujemnym przyroście naturalnym wśród duchowieństwa.
Jedną z form bezdzietności jest jedynactwo. Posiadanie jednego dziecka to tylko pozór spełnienia narodowego obowiązku prokreacyjnego. Niestety społeczeństwo daje się nabierać tego typu iluzjonistom i wybiera na prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego czy Lecha Kaczyńskiego. Wiadomo przecież, że warunkiem utrzymania liczebności populacji jest posiadanie przez każdą parę dwójki dzieci.
Deprecjonowane jest również ojcostwo. Mowa tu np. o tym, że w szkockich szpitalach używa się sformułowań "rodzic A", "rodzic B". Co gorsza jednak używa się także (nie pomijając naszego Kraju) sformułowania "ojciec" wobec osób bezdzietnych, kawalerów, a zatem takich, które nie załużyły swą postawą prokreacyjną na zaszczytne miano. Jeżeli ojcem jest zarówno bojownik o cywilizację dokonujący licznych poczęć, jak i niezguła z łysym kółkiem na czubku głowy, to widzimy jakie spustoszenie pojęciowe jest efektem działań tęczowych wrogów Rodziny.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)