PANIKE  - Nowy Ogród PANIKE - Nowy Ogród
65
BLOG

stanowisko pomidorów w sporze o istnienie świata - lektura na ły

PANIKE  - Nowy Ogród PANIKE - Nowy Ogród Kultura Obserwuj notkę 21


Puchnę. Od wczoraj puchnę.

Przyglądam się sobie z uwagą. Dawno tego nie robiłem. Ręka spuchła, na brzuchu czerwone plamy. Mózg średnio pracuje. Pogryzło mnie coś? A może mam półpasiec? Iść do lekarza, czy pokornie zaakceptować powolne przepoczwarzanie sie w pomidora? Ostra terapia czy amor fati? Czytać Camusa czy Weil?

Sięgnę po Augustyna. On zawsze dobrze robi na deprechę. Ta massa damnata, ćwiartowane małpy, z góry ustawione potyczki intelektualne i dociekliwość posunięta az do skrajności. I wreszcie żadnego litowania się nad sobą. Augustyn to jedyny autor, który potrafi samobójcę wytrącić z równowagi i powiedzieć mu: zero złudzeń stary, zabijaj się, proszę bardzo, ale im bardziej będziesz chciał sie zabić, tym mocniej będziesz mnie przekonywał, że chcesz żyć. Augustyna doprawię Cioranem i deprecha z głowy.

Po lekturze poczciwego biskupa Hippony pozostaje jednak niepokój. Niepokój o to, jakie stanowisko zajmują pomidory w sporze o istnienie świata. O tym, że pomidory istnieją, wiem i jest to wiedza pewna. Prawdopodobnie nie posiadają świadomości. Gdyby bowiem były świadome własnego życia i jego przeznaczenia, domysliłyby sie szybko mojej obłudy i hipokryzji. Wiedziałyby, czemu tak sie trudzę z tym dorzucaniem obornika (a obornik mam przedni), czemu im tyczkę sprawiam i dlaczego się nimi chwalę. Nie rosłyby wtedy tak szybko i w obywatelskim nieposłuszeństwie nie spieszno by im było z czerwieniem. Dojrzewałyby powoli, patrząc ze smutkiem na czosnek, towarzysza niedoli. Spotkamy sie w sosie - wowałyby, spadając z krzaka. Nie moja to wina. To nie ja zdecydowałem, że pomidorom nie będą dane rozkosze niebieskie, tylko towarzystwo oliwy i czosnku. Wieczorami dziękuję, oczywiście, Bogu za to pomidorowe nieszczęście; dziekuję, że skazańcy rosna szybko i bezstresowo. I że to nie ja skończę w oliwie i czosnku. Moja świadomość istnienia jest więc zbudowana na przekonaniu, że skończę inaczej niż rośliny, o które się troszczę. Jestem jak generał kamikadze, który nigdy nie wsiądzie do samolotu.

Pomidory, moje kochane pomidory z grządki, doświadczą świata bardziej ode mnie. Zaznają mocnego upadku, siekania nożem, smażenia, mieszania, konsumpcji itd. A mimo to, do końca nie dowiedzą się, że świat istnieje. Na nic tu wyrafinowane dowody i machanie ręką Moore'a. Niepotrzebne to moje czytanie przy grządce św. Tomasza na głos z nadzieją, że pomidorom przemówi to do rozumu. Na nic. Pozostaną głuche i czerwone.

Stanowisko pomidorów w sporze o istnienie świata pozostaje agnostyczne. Jak dotąd żaden pomidor nie wypowiedział się w tej sprawie, ani nawet nie spróbował podjąć podobnej kwestii.

Smacznego.

Dużo śpię i czytam Tomasza z Akwinu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Kultura