PANIKE  - Nowy Ogród PANIKE - Nowy Ogród
50
BLOG

Rozliczenia z chłopomanią

PANIKE  - Nowy Ogród PANIKE - Nowy Ogród Kultura Obserwuj notkę 11
 To oczywiście problem, gdy człowiek po studiach, w dodatku władający piórem, udaje, że potrafi żyć tak, jakby studiów nie skończył i brata się z ludem, i w buźkę go cmoka, i gdy usłyszy jeden z tych wiejskich bon motów, rechocze głośno, a potem mówi, że owszem, że dobrze powiedziane, że tak jest, że prawda tych słów powala i poraża, bo jest bezpośrednia, wprost, bez ogródek i bez owijania w bawełnę, i nie ma w niej nic z tych inteligenckich powtórzeń, zakrzywień oraz fałszywej erudycji. A potem w gronie znajomych powtarza te zasłyszane na wsi zdania, czasem nawet przekleństwo dorzuci, żeby sprawa nabrała realności i słyszy, jak przyjaciele rechoczą głośno i mówią, że dobrze powiedziane itd. I że kumpel ma fajnie, bo na wsi żyje, a nie w tym mieście, gdzie tylko inteligencja zepsuta. Przypomina to trochę sytuację, gdy facet na emeryturze podrywa maturzystkę, chłonie jej wdzięki i choć do niczego nie dochodzi, to i tak opowiada znajomym, jak łatwo mu poszło, jak chciała iść z nim do kina albo na dancing, ale on przecież z małolatą nie pójdzie, mimo że niezła z niej laska i widać, że ma ochotę. Jak więc, mieszkając na wsi i próbując tam coś napisać, nie popaść w tę współczesną odmianę chłopomanii, po prostu oddać ludziom sprawiedliwość bez udawania przed miastowymi wiejskiego swojaka? Lubić sąsiadów, pogadać z nimi przy płocie, pomóc, gdy trzeba, a przy okazji robić swoje.  +++Ostatni wpis o pewnym mądrym fizyku z Genewy sprawił, że ponownie sięgnąłem po Gustave'a Thibona. Na jego książki zwrócił moją uwagę ów profesor, znał go osobiście i cenił jako mistrza. We wstępie do jednej z książek Thibona ów fizyk napisał, że mało mamy dzisiaj mistrzów, a ci nieliczni i tak pozostają najczęściej nieznani. Napisał więc wstęp, aby przybliżyć jedną z tych nielicznych postaci, które charakteryzują się zdolnością oddzielania tego, co istotne, od wszelkiej przygodności i swoim życiem zdołały potwierdzić głoszony ideał. Ponowna lektura Thibona, człowieka autentycznie ze wsi, absolwenta sześciu klas szkoły podstawowej, a zarazem głębokiego myśliciela bez żadnego udawania wiejskiego swojaka, sprawiła, że postanowiłem sporządzić rachunek sumienia i rozliczyć się ze swoich chłopomańskich intencji. To, że pochodzę z małego miasteczka jest faktem, że źle się czułem w dużym mieście, więc wyprowadziłem się na wieś - także. Że chciałby uprawiać tu ziemię w zakresie większym niż obecnie, jest również prawdą. Tylko dlaczego? Z czystej zazdrości i niech ta zazdrość mnie usprawiedliwia, prowadzi dalej i sprawi, że swój cel osiągnę. Nie chcę wyrzec się tego, co zdobyłem w mieście, będę się trzymał tego mocno i nigdy nie powiem: K..., jaki jestem swojski. Zwłaszcza, że takiej swojskości ostatnio widziałem więcej w mieście niż na wsi, gdzie każdy chciałby być lepszy, posłać dzieci na studia i trzymać kwiaty na balkonie. Moja zazdrość dotyczy też nie wszystkich chłopów, ale tych, którzy potrafią żyć ze swojego. To w chłopach zostało najwięcej z polskiego przywiązania do własnej ziemi, do własności, do nienaruszalności granic posiadłości. Miło jest popatrzec przez okno i wiedzieć, że następny dach należy także do mnie. To nie jest chciwość, tylko walka o autonomię.

Dużo śpię i czytam Tomasza z Akwinu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura