Powiedzieć człowiekowi, że jest dobry, wspaniały jak wiejska kiełbasa, że dobrze mieć go blisko i chciałoby się, aby nie skończył się nigdy. Człowieku dobry jak wiejska kiełbasa, jestes prosty i niczego nie udajesz.
Tak sobie myslałem w ostatnich dniach o scenie, której byłem świadkiem i którą postanowiłem wykorzystać w nowej historii. Będzie to historia bezkrwawa (jeśli nie liczyć ofiary, jaką poniosła świnia), obfitująca za to w kuchnię polską i prawdziwą kiełbasę, jako jej nieodłączną częścią. Od kuchni polskiej i kiełbasy przejdziemy do śródziemnomorza. Ale będzie to śródziemnomorze specyficzne, bo słowiańskie. Wystąpi w niej także pan Jurek i dwóch mężczyzn niosących tajemniczy gar.
Wciąż nad tym myślę i składam słowa w całość. A szczegóły w poniedziałek.
W ogóle jest o czym opowiadać, bo pojawiły się już zawiązki pomidorów. Rosną wprawdzie wolno, ale radość na nie patrzeć. Górka ziołowa wzbogaciła się o kolejne dwa krzaki melisy i szałwi (szałwia jest niesamowita - królowa ziół).
Zapraszam więc w poniedziałek na nową przygodę! Proszę przygotować wygodne fotele, bo historia nie bedzie krótka.



Komentarze
Pokaż komentarze (18)