"Halloween jest złe, bo drwi ze śmierci", walnął z rana Rafał A.Ziemkiewicz na rp.pl. No dobrze, może drwi, ale co złego jest w drwieniu ze stanu, który kończy nasz żywot na tym świecie? Dlaczego dynia, symbol Halloween - amerykańskiego zwyczaju, ma nam znów przesłonić to, co we Wszystkich Świętych i Zaduszkach najistotniejsze? Przykro mi to stwierdzić, ale większość publicystów znów dała się złapać, jak co roku zresztą, w jakąś dziwną i kompletnie niezrozumiałą dyskusję na temat tego, czy powinno się drążyć dynię, czy nie, jakby to był casting do "Kuchennych rewolucji" w programie Magdy Gessler. Łapiemy się na to co roku, szanowni państwo,wszyscy po kolei. Pani, Pani, ten Pan i tamten Pan również. Kiedy tylko zbliża się 1 listopada z błogością oddajemy się dyskusji na temat warzywa i tego, czy dzieciom wypada się przebierać i prosić o cukierki.
Bardziej od dyni niepokoi mnie co roku fakt, że to święto zostało sprowadzone do nieprawdopodobnego absurdu. Nie mówię tu bynajmniej o Halloween, tylko o Wszystkich Świętych właśnie. Wszystko to można sprowadzić do dwóch słów: "Ogólnonarodowa obstrukcja", ale obstrukcja nie w czczeniu pamięci zmarłych, tylko ... no właśnie. Może lepiej będzie, jeśli przemówią obrazy załączone do tej notki.
Na ulicach i chodnikach, a, co najistotniejsze, również na grobach atmosfera, jakby Formuła 1 miała tradycję rozgrywania wyścigu również 1 listopada. Wyścigi! Jakby znicze zostały użyte zupełnie do czegoś innego, niż to do czego służą. Szybko, krótko, byle więcej zniczy, kwiatów, buziaków z rodziną, uśmiechów, chichotów, waty cukrowej i hot-dogów przed bramą główną cmentarza. Przyjechaliśmy z daleka, wiesz rozumiesz, nie, nie wpadniemy na obiad, jeszcze kawał drogi przed nami, jakieś 400 km, a tu już 15:25, pozdrów ciocię, nie będziemy zajeżdżać, musimy jeszcze pójść na grób do mamusi, ale to też tylko znicz zapalimy i idziemy. Sprawy poważne i istotne, czyli wspominanie zmarłych, odchodzi na dalszy plan, bo ważne jest żeby kwiaty zakupione przez siostrzenicę nie zasłaniały napisów na nagrobku, oraz to, że Kwiatkowska ubrała się niestosownie do okazji, bo przyszła na cmentarz w nowych kozakach i moherowym berecie.
Tak. Bardziej od dyni przeraża mnie fakt, że co roku zabijamy się dlatego, żeby bliskim zapalić znicz, akurat tego dnia. I mam wrażenie, że mimo, że to dzień pamięci o zmarłych, to tak naprawdę o zmarłych pamięta niewielu z tych, których 1 listopada spotkać można na nekropoliach w całej Polsce.
P.S. Rysunki znalezione w internecie, nie ja jestem ich właścicielem, dołączam jako ciekawostkę.
P.S.2 Niektórzy zarzucają mi manipulację tekstem RAZ-a, kiedy absolutnie nie to było moim zamiarem. Red.Rafała Ziemkiewicza cenię, zgadzam się z treścią tekstu w 100%, zwracam tylko uwagę na pewne...hm... dziwne i całkowicie niezrozumiałe dla mnie - i części moich znajomych - fakty, które nie są opisywane w mediach z taką gorliwością, jak Halloween. Może i słusznie, bo -jak twierdzi część z Was - są to problemy błahe.
P.S.3 Racja, Halloween to nie obrzęd, tylko zwyczaj. Poprawiłem.
pozdrawiam


Komentarze
Pokaż komentarze (38)