Jacek Wan - japoński korespondent - wyjaśnił dziś w „Faktach TVN”, o co dokładnie chodziło:
Wchodzi niestety na siedzenie dla spikera… Tam jest siedzenie wyłożone poduszką, powiedzmy… A między tym siedzeniem a mównicą jest mały korytarzyk - pewnie tamtędy proszono, by prezydent przeszedł. Ale na tyle niewysokie było, że stanął…
— ubolewał.
Tyle dobrze wykonanej, nikomu niepotrzebnej propagandowej roboty i... nadal jesteście w czarnej d...ie.


Komentarze
Pokaż komentarze (55)