Blog
paragraf 23% VAT
Soren Sulfur
26 obserwujących 148 notek 233719 odsłon
Soren Sulfur, 12 listopada 2016 r.

Wygrana Trumpa, przegrana mediów

Wybory w USA powtórzyły to, co się stało w Polsce i co obecnie dzieje się w różnych krajch Europy - ukazały niewiarygodność mediów i obnażyły tym kryzys elit. Chcesz wiedzieć, co się dzieje? Musisz dać nura głęboko w Internet.

Jak to się stało? Jakim cudem? To dzień pierwszy. Dzień drugi, przewidywalny - „biała Ameryka” „biedni” „niewykształceni” „biali” „rasiści”. Ci sami ludzie, którzy przewidywali zwycięstwo Clinton, teraz udają, że rozumieją co się stało, choć jeszcze parę godzin temu byli w szoku.

Fascynujące jest to, że równie mało zorientowania i bezkrytyczności wobec serwowanej papki pseudoinformacyjnej mieli również w Polsce ci, którzy przecież powinni wiedzieć lepiej. Sami bowiem uczestniczyli w podobnym procesie, jaki właśnie dokonał się w USA - budowania drugiego obiegu informacji jako odtrutki na ten oficjalny, opanowany przez interesy finansowo-polityczne, którego celem nie było tyle informowanie, co kreowanie rzeczywistości poprzez wpływanie na zachowania.

Media w USA są bowiem tak samo mało wiarygodne jak te Polskie. Jakość tego podobieństwa jest różna, ale ilościowo to ten sam problem. Na początku istnienia współcznesnej demokratycznej republiki media były nową siłą, którą państwo próbowało nieudolnie cenzurować, ale nie było to proste ze względu na to, jak łatwo było założyć lokalną gazetę.  Metoda zakazów i nakazów nie przynosiła jednak rezultatu i w końcu padła pod naporem wolności słowa. I wtedy znaleziono nowy, sprytniejszy sposób, który polegał na delikatnym manipulowaniu dziennikarzami, tudzież apelowaniu do ich patriotyzmu. W końcu, w wyniku wieloletniego procesu, te manipulacje stały się znacznie łatwiejsze, gdyż teraz media były scentralizowane w ogromne konglomeraty z własnymi interesami o wielkim zasięgu. Nastąpiło coś na kształt dawnego ”sojuszu tronu i ołtarza”, z tym że zamiast księży i Kościoła mieliśmy dziennikarzy i media. Tych, którzy wpływają na opinię ludu, rządząc jego strachem i nadziejami, a tym samym dzierżą wielkie wpływy, dzięki nim zarabiając.

Wielka polityka, wielkie media i wieli biznes zaczęły się z sobą mieszać, tworząc splot interesów a wkrótce znajomości, przyjaźni i relacji intymnych, tworząc coś na kształt dawnej arystokracji. Znacznie luźniejszej, nie sankcjonowanej prawem, ale pozostającej w podobnym antagonistycznym stosunku do reszty społeczeństwa, choć jej etos nakazywał mu służyć. Od tego momentu media przestały być czwartą władzą kontrolującą polityków i patrzącą im na ręce. Zamiast tego stały się częścią tego samego systemu, tylko częściowo nadal wypełniając stare funkcje, z każdym rokiem jednak coraz mniej i lżej.

System ten nadal by działał i nikt nie miałby nic przeciwko - poza paru niezadowolonymi malkontentami gadającymi coś o prawdzie i dziennikarskiej uczciwości - gdyby nie fakt, iż to, co miało służyć jako narzędzie do manipulowania innymi… udało się za bardzo. Ten system powiązań, podawania półprawd i ćwierć kłamstw, przemilczeń oraz  twórczej reinterpretacji danych wespół z umiejętną erystyką był bowiem tak przekonywujący, że sami jego twórcy padli jego ofiarą. Nie mieli bowiem gdzie się udać, by samemu uzyskać wiarygodne, nieprzekłamane informacje. Nie było żadnej gazety, telewizji, żadnego źródła informacji które nie byłoby częścią systemu kreowania alternatywnej rzeczywistości. W rezultacie powstał efekt „echo chamber”, komnaty echa.

Niemałą rolę w tym procesie odegrały osobiste sympatie polityczne zaangażowanych, w przeważającej części skłaniających się na lewo. Połączenie tych sympatii z „wykonywaniem zadania” było najgorsza możliwą kombinacją, bo oznaczało że zaangażowani mieli równie emocjonalną potrzebę uwierzenia w to, co sami fabrykowali. A spójność systemu właśnie na osobistym zaangażowaniu się opierała, gdyż w demokracji nie można opłacić wszystkich i ich kontrolować, musi więc istnieć autentyczna sympatia zanim ktoś zgodzi się na „bliższą współpracę”. Należy zauważyć, że wszystkie media „mainstreamowe” Ameryki padły ofiarą „komnaty echa”. Także prawica, republikanie, okazali się częścią systemu – tylko że reprezentującym jego inną część. Mówiąc krotko - w Ameryce powstająca oligarchia straciła możliwość zbierania wiarygodnych informacji o świece na wskutek własnych poczynań. I tym samym - widzenia i rozwiązywania problemów. Sama więc spowodowała swoje odklejenie i upadek próbując pozostać u władzy.

Ale natura nie znosi próżni. W USA, w  przeciwieństwie do Polski, łatwiej jest założyć swoje własne radio czy gazetę. Jednym z najpopularniejszych niekoniecznie muszą tam więc być te „główne”. Drugi obieg istniał tam od dawna, ale przez lata nie dysponował zasadniczym ciężarem, ponieważ był blokowany na tej samej płaszczyźnie przez media tego samego typu. Tak, takie audycje jak Savage Nation biły rekordy popularności, ale nie przebijały się dalej. Brakowało jakiegoś komponentu do pełni sukcesu.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • UK nie podjęło tej decyzji, tylko jej populacja. Elity brytyjskie uważają to za błąd,...
  • To możliwe. I też musimy brać to pod uwagę. Na razie jednak wydaje się, ze Ukraina obrała...
  • Jeśli jest tak, ja Pan pisze (chociaż nie zgadzam się z tak dalece pesymistyczną oceną), to...

Tematy w dziale