Wczoraj oglądałem w TVPINFO fragment spotkania dziennikarzy z Premierem Polski Donaldem Tuskiem. Na część pytań premier odpowiadał w taki sposób, że jakby przemieszać pytania i odpowiedzi nie wniosło by to uszczerbku na uzyskanej z tych odpowiedzi informacji. Premier odpowiadał znudzonym głosem, czasem wyraz twarzy i odpowiedzi przypominały reakcję średnio uzdolnionego matematycznie 6-latka który ma rozwiązać skomplikowane równanie różniczkowe – i to ta reakcja dotyczyła spraw i problemów które PO stawia za kluczowe!
I nagle przełom – premier się ożywił, zaczął mówić na temat, wykazywać się wiedzą i zaangażowaniem emocjonalnym – co się stało? Jaki temat to wywołał? Budżet? Ofensywa ustawodawcza? Problemy kraju? Prowadzona przez Polskę wojna w Afganistanie? Upublicznienie nagrań rozmowy z senatorem PO? Finansowanie partii z budżetu? Nie! Ta tematyka pytań zainteresowania czy choćby wykazania się jakimkolwiek rozeznaniem w tych tematach nie wywołała.. To było pytanie.. o .. WYNIK MECZU LECHA POZNAŃ ! Tak – tu premier czuł się w żywiole.. Oczy się zaświeciły, twarz wyrażała emocje.. Na koniec zarysowała się w głosie i na twarzy szczera, głęboka obawa.. czy meczu z powodu mrozu nie odwołają?
Ale czego można się spodziewać po człowieku którego złośliwy los pchnął tam gdzie nie powinien nigdy się znaleźć - bo jak inaczej to wytłumaczyć tą czy inne historie: zabieranie ministrów z posiedzeń niby kierowanego przez niego rządu na mecze, kopanie piłeczki w krótkich spodenkach w czasie posiedzeń sejmu i rady ministrów czy ciągłe urlopy i podróże życia.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)