Iście stalinowskie zagranie Arabskiego-walka z niepokornym dziennikarzem-jest tłumaczone polską racją stanu. Ale jaka jest i była w tamtym momencie polska racja stanu?
Być może właśnie zadanie tam tego pytania i odpowiedź premiera byłaby nią. Tusk mógł jasno i zdecydowanie odpowiedzieć zgodnie z polska racją stanu, że ustępstw tu nie będzie – mógł, bo jadąc do Izraela na wspólne obrady rządów w tym momencie, obradując wspólnie właśnie w Jerozolimie tą polska racje stanu poświęcał bez powodu a tak mógł jakąś korzyść dla polskiej racji stanu z tej podróży przywieźć.
Arabski jeśli chciał bronić polskiej racji stanu to mógł Tuskowi odradzać ten krok, mógł jak Rejtan położyć się w drzwiach samolotu i Tuska nie wpuścić aby tam z rządem leciał.
Dlaczego jakoś nie mówi się o polskiej racji stanu w aspekcie tej wizyty? Jerozolima to bardzo „kontrowersyjne” miejsce na wspólne obrady rządów, a już sama wizyta i deklaracje „współpracy wojskowej” i „sojuszów” w aspekcie obecnej sytuacji na bliskim wschodzie brzmią dziwnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)