Ludwik Dorn jest już Marszałkiem Sejmu. Czy - zgodnie z zapowiedzią z wczorajszego wieczora - zobaczymy Przemysława Gosiewskiego jako wicepremiera? Jeśli tak - będzie to wyraziste domknięcie procesu, który wygnał Marka Jurka z PiSu. Ten proces można nazwać mało elegancko “PeCetyzacją” tej partii - albo opisać jako przyjęcie przez Jarosława Kaczyńskiego opcji organizacyjnej opartej na przeświadczeniu, że środowiska polityczne skupione w PiSie to jakby “nieuformowana materia”, którą trzyma w garści i kształtuje jedynie “pierwsza brygada”. Czy to była opcja jedyna? Ależ nie! Wielu ludzi, w tym i Marek Jurek, znalazło się w PiSie właśnie dlatego, że kiedyś uznano za lepsze rozwiązanie opcję “republikańską”, czyli uznanie dla “wielobarwności” prawicy przy równoczesnym jej skoncentrowaniu w przywództwie Kaczyńskiego. Teraz w PiSie już nie tylko przywództwo, ale i struktura całej partii ma być jednobarwna. Ta partia szarzeje.
Prezes Kaczyński udaje, że nic się nie stało. Wczoraj powiedział mediom, że kandydatura Dorna (i Gosiewskiego?) została przyjęta przez klub PiSu “właściwie” przez aklamację, wywołała entuzjazm. Zapomniał dodać, że był to wybuch milczącego entuzjazmu. Czyli owacja przechodząca w zażenowanie.
Daj, Boże, zdrowie Czwartej Rzeczypospolitej.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)