Paweł Milcarek Paweł Milcarek
49
BLOG

Spór sporów politycznych

Paweł Milcarek Paweł Milcarek Polityka Obserwuj notkę 27

Wczoraj Sejm przyjął rezygnację Marka Jurka z funkcji Marszałka Sejmu. Dokładnie w tym samym momencie skończyła się też moja misja jego doradcy (właściwie, żeby zadowolić natręctwa niektórych, powinienem napisać: etatowego doradcy).

Było to zupełnie szczególne półtora roku. Zupełnie z bliska, w politycznym ground zero przyglądałem się konsekwencjom lub ilustracjom wszystkich tych teorii czy propozycji, które zna się z tekstów Arystotelesa, Platona, Cycerona, Machiavellego, Marsyliusza, Augustyna, Tomasza, Rousseau, Hobbesa i innych (Schmitta oczywiście też, a jakże!). To znaczy - widzi to w owej masie typów ludzkich, zderzających się decyzji, ten, kto poznał wspomniane teorie.

Z tej perspektywy uważam, że kryzys PiSu i odejście Marka Jurka, tworzącego teraz Prawicę Rzeczypospolitej, jest ważną polityczną konwulsją w starym sporze o stosunek moralności i polityczności. I nie jest to, choć tak to ze swej florenckiej perspektywy osądził całkiem sympatycznie liberalny Wojciech Sadurski, konfrontacja postawy Machiavellego (jako rzecznika amoralnej polityczności) i Savonaroli (jako rzecznika “purytańskiego” przetworzenia polityki w moralność). Spór wykracza poza Florencję - to raczej konfrontacja między całą tradycją polityki uznającej moralne “prawa kardynalne” - i polityką kierowaną abolutyzmem “pokoju społecznego”, za którym kryje się dyktatura relatywizmu. To równocześnie spór o legitymowanie polityczności i zdefiniowanie jej świeckiego charakteru (bo jej świeckości/naturalności w tym sporze nikt nie neguje). Gdy się patrzy na te wydarzenia z pamięcią historyczną, ogląda się więc nowe zderzenie wizji z tradycji Christianitas i wizji z Marsyliuszowego “Obrońcy pokoju”, napięcie między pogodnym i pilnującym zasad Morusem, kanclerzem królestwa - i skoncentrowanym na swej woli i władzy Henrykiem VIII.

To św. Tomasz More jest patronem polityków. Ciekawego wyboru dokonał Jan Paweł II, gdy wskazał akurat na niego - wcale nie chodziło o samą naukę męczeńskiej wierności zasadom moralnym, o to, że są sytuacje, w których “Sir Thomas More odmawia”. Pamiętajmy, że Morus starał się wcześniej jak mógł, aby do takiej sytuacji nie doszło. Stał się moralistą - ale wcześniej był politykiem. I jako polityk właśnie jest patronem polityków dzisiejszych.

Stajemy dziś przed pytaniem, czy możliwa jest także dziś polityka równie “nowożytna” jak ta Machiavellego - ale i moralna jak Morusowe przywiązanie do zasad.

W dzisiejszym “Dzienniku” Robert Krasowski pisze, że możliwa jest tylko polityka pozbawiona zasad absolutnych - a pojawienie się zasad absolutnych natychmiast rozwala politykę. Wcześniej Cezary Michalski rozpoznał w Marku Jurku człowieka nie nadającego się do polityki, w polityce szkodliwego właśnie dlatego, że prowadząc politykę pamięta o zbawieniu (tymczasem polityka nowoczesna to, według Michalskiego, zabieganie o pokój całości kosztem własnego zbawienia).

Krasowski i Michalski są wyraźnie przekonani, że ich relatywistyczna reguła wykluczenia jest silna jak jakaś konieczność dziejowa. A ja sądzę, że ma ona dokładnie tyle mocy, ile daje jej siła przekonań jej twórców.

Dlatego powinniśmy dziś tworzyć politykę przekonań - przekonań bardzo odmiennych od tego, co o polityce myślą w kategoriach “jedynie słusznych” redaktorzy “Dziennika” i uczniowie ich “układu pragmatycznego”.

harcerz-realista, zwykle w obronie - rzadko w ataku, katolicki ortodoks mający dość często swe własne zdanie odrębne w sprawach bezortodoksyjnych

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (27)

Inne tematy w dziale Polityka