Czasami nawet martwe rzeczy układają się przypadkiem w ciekawe wzory - tym bardziej jeśli martwymi rzeczami są wycinki z depesz opowiadających o żywych ludziach. U mnie w wycinkach wypadło to tak, że jedna po drugiej ułożyły się dwie depesze:
OJCIEC ŚWIĘTY POBŁOGOSŁAWIŁ RADIO MARYJA
SFRUSTROWANI LGNą DO RYDZYKA - WYWIAD Z KS. ADAMEM BONIECKIM
Nieźle się ułożyło, nieplanowany żarcik. Zapewne dystyngowany ksiądz-hrabia nie chciał, żeby to tak wypadło.
W meczu między Radiem Maryja i jego oponentami znów udana akcja RM, a oponenci w defensywie. Publiczność nie może oderwać oczu od piłki. Papież przyjął o. Rydzyka - i na jego prośbę pobłogosławił Radio Maryja. Ostatnio zdarzyło się to chyba gdzieś w latach dziewięćdziesiątych, bo potem JP2 skrupulatnie unikał jakiegokolwiek dobrego słowa o tym medium - emitowano więc i cytowano tamte starsze, że “codziennie dziękuję Bogu za Radio Maryja”. No i teraz jest nowy materiał - ale chyba bez nagrania, bez jakiegoś “Gruss Gott”. Są za to zdjęcia, i jestem pewny, że będzie ich teraz pełno. Może nawet każdy dobry Polak powinien je teraz nosić w portfelu?
Żarty żartami, a sytuacja nie jest żartobliwa. Dla Radia na pewno nie, więc zdjęcie z Ojcem Świętym to ostatnia deska ratunku. W błogosławieństwie udzielonym katolickiemu radiu nie ma co prawda nic dziwnego - ale w permanentnej wojnie psychologicznej staje się ono niezłą amunicją. Mądrej głowie dość dwie słowie - a wielu głowom wystarczy nawet półsłówko! Rozumiecie jak to jest: Ojciec Dyrektor jest już odtąd zaufanym przyjacielem Ojca Świętego, tak jak abp Wielgus. Powstało Wielkie Trio osób znakomicie się rozumiejących, wbrew… no przecież wiemy dobrze wbrew komu, prawda?
Właściwie czemu nie miałbym utworzyć też czegoś podobnego? Mam zdjęcia - i z kardynałem Ratzingerem, i z Papieżem Benedyktem. Uczestniczyłem z Kardynałem w zamkniętej naradzie na temat spraw Kościoła. Obaj należymy - jak to brzmi! - do elitarnego stowarzyszenia pracującego na rzecz chrześcijańskich fundamentów Europy… Gdy ostatnio wymieniałem z Papieżem kilka słów, polecił mi kłaniać się naszym wspólnym znajomym z mojej rodziny duchowej… W dawniejszym liście Kardynał życzy “Christianitas” powodzenia w dalszej pracy na rzecz katolickiej kultury…
Rozumiecie teraz nareszcie, czym jest “Christianitas”? No, hę… Mądrej głowie dość dwie słowie. ![]()


Komentarze
Pokaż komentarze (17)