28 obserwujących
443 notki
472k odsłony
  783   0

Dzień modlitw za WIERNYCH zmarłych cierpiących w czyśćcu

Pytanie kogo dziś wspominamy w Liturgii wydaje się niezwykle interesujące. Wspomnienie wywodzące się ze średniowiecza na tle dzisiejszego rozumienia Kościoła zdaje się potrzebować pewnego doprecyzowania a przynajmniej wyjaśnienia.
 
Wspomnienie zmarłych, którzy cierpią obecnie w czyśćcu kary za grzechy nieodpokutowane tutaj na ziemi wywodzi się ze średniowiecza. Było ono wtedy mocno propagowane przez opactwo w Cluny. W 1915 r. papież Benedykt XV zezwolił w tym dniu każdemu kapłanowi odprawić trzy msze święte (każda z nich ma dziś inne czytania i części zmienne) w intencji zmarłych. Jest to bowiem dzień, w którym Kościół z wyjątkowym zaangażowaniem modli się za tych, którzy przebywają w czyśćcu.
 
Jest to również liturgiczne dopełnienie dnia poprzedzającego, czyli Uroczystości Wszystkich Świętych. O ile święto wczorajsze miało jednak charakter niezwykle radosny – czciliśmy wszystkich, którzy już cieszą się darem zbawienia, o tyle dzisiejsze ma wymowę poważną – czcimy tych, którzy cierpią straszliwe męki, zanosząc za nich do Boga pokorną modlitwę. Dodatkowo – wierząc w tajemnicę świętych obcowania – również cierpiących w czyśćcu możemy prosić o wstawiennictwo za nami. W ten sposób w te dwa szczególne listopadowe dni cały Kościół triumfujący, cierpiący i walczący (czyli my wszyscy) w sposób szczególny łączy się we wzajemnej modlitwie. Stąd w rycie starszym w ostatnią niedzielę października obchodzona jest Uroczystość Chrystusa Króla, by uzmysłowić jego Panowanie nad wszystkimi trzema „cząstkami” Kościoła.
 
We wczorajszym wpisie pisałem: Fakt, że właśnie w tych dniach idziemy na groby naszych zmarłych jest świadectwem naszej głębokiej wiary, że i oni swoim życiem na ziemi zasłużyli na zbawienie, czyli albo już teraz są zbawionymi (=świętymi) i wówczas modlimy się do nich 1 listopada, bądź też przebywają w czyśćcu i po odpokutowaniu kar, które zaciągnęli na ziemi, również dostąpią łaski wiecznego zbawienia – wtedy modlimy się za nich, szczególnie 2 listopada. Jako że nie mamy jednak pewności co do zbawienia tych, których Kościół jeszcze nie beatyfikował ani nie kanonizował modlimy się raczej za nich, prosząc ich również o wstawiennictwo za nami. Jutro tę myśl pogłębię.
 
Dzień dzisiejszy jest co najmniej również dobry jak wczorajszy, by wybrać się na cmentarz i modlić się za zmarłych członków swoich rodzin (Podobnie jak wczoraj za nawiedzenie cmentarza na zwykłych warunkach można uzyskać dla nich odpust zupełny). Jeśli wierzymy, że nasi zmarli wciąż raczej odpokutowują swoje winy, dzisiejszy dzień jest być może nawet bardziej odpowiedni. Jak wspomniałem wczoraj, nie mamy pewności co do zbawienia swoich bliskich, dlatego modlimy się za nich, aby to zbawienie im wyprosić. Być może nasi zmarli są już zbawieni, ale dopóki Kościół nie wyniesie ich na ołtarze, pozostaje nam jedynie żywić taką nadzieję. Ryzykowne traktowanie naszych bliskich jako świętych byłoby po prostu niegodne w sytuacji, gdyby jednak nie należeli do grona zbawionych. Natomiast modlitwa za osobę zmarłą ma sens zawsze. Nawet jeśli należałaby już do grona zbawionych, ta modlitwa nie idzie na marne. Z jednej strony dlatego, że Bóg – istniejąc poza czasem – mógł już wcześniej tę naszą modlitwę policzyć na konto tejże osoby. Z drugiej strony dlatego, że każda nabożna modlitwa trafia do Boga i realnie przemienia świat na lepsze.
 
Modlitwa za zmarłych wskazuje iż ufamy, że swoim życiem mogli zasłużyć na zbawienie. Gdyby bowiem mieli być w piekle, nasze modlitwy za te konkretne osoby nie miałyby sensu. Jeśli mówimy o modlitwie za tych, którzy tu na ziemi zapracowali na zbawienie, ale jeszcze wciąż są na etapie oczyszczenia, musimy zapytać, kogo koniec końców wspominamy w dzisiejszej Liturgii. Jak zaznaczyłem w leadzie nie jest to w 100% jasne.
 
Mówimy bowiem, że jest to „wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych”, dodając „cierpiących w czyśćcu”. Druga część jest prosta. Wszystkich już zbawionych uczciliśmy dzień wcześniej, czyli „święto” mają tylko ci, którzy są w czyśćcu. Ale co oznacza „wiernych zmarłych”? Gdy to wspomnienie zostało wprowadzone wszystko było proste: teologia Kościoła mówiła jasno, że poza Kościołem nie ma zbawienia. A więc Ci, którzy byli w strukturach Kościoła i obecnie przebywają w czyśćcu to są właśnie ci „wierni zmarli”. Słowo „wierni” w zamyśle twórców święta równało się katolikom, którzy przebywali w czyśćcu.
 
Jak jednak połączyć dzisiejszą ufność w możliwość zbawienia poza widzialnymi granicami Kościoła (choć poprzez Kościół) z wymową wspomnienia wprowadzonego przed wiekami? Powstaje poważna trudność: czy dziś modlimy się za wszystkich zmarłych, którzy przebywają w czyśćcu, czy też za zmarłych katolików w czyśćcu. Pewnie trzeba by się tu zastanowić nad definicją słowa wierni.
 
Nie ma dziś przeszkód, by katolik prywatnie modlił się o zbawienie swojej zmarłej babci protestantki. Wydaje się jednak, że aby nie komplikować sprawy trzeba stwierdzić, że jest to święto katolickie, a więc dotyczy wiernych katolików. Podobnie jak święto Poświęcenia Świątyni Własnej, które z kolei w nowym rycie jest obchodzone w ostatnią niedzielę października jest świętem parafian-katolików, a nie np. wszystkich ludzi mieszkających na terenie parafii.
 
Uważam zresztą ogólnie, że katolickie wspomnienia dotyczyć powinny katolików, a protestanci niech modlą się za protestantów, jeśli wierzą, że istnieje jakieś życie wieczne. Tak jak i katolicy powinni leżeć na cmentarzach katolickich, prawosławni – na prawosławnych, protestanci – na protestanckich, muzułmanie – na muzułmańskich, żydzi – na żydowskich a komuniści na komunalnych cmentarzy niepoświęconych obrzeżach.

 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale