Od 1 stycznia 2011 r. osoby fizyczne nieprowadzące działalności gospodarczej, w kontaktach z administracją podatkową będą posługiwały się tylko jednym numerem identyfikacyjnym, PESEL – na stronach podatkowych Onetu dość entuzjastyczny artykuł o planowanych zmianach w prawie dotyczących rozliczania z fiskusem i zniesienia obowiązku posługiwania się numerem NIP przez osoby fizyczne.
Ponadto:
Od 2011 r. pracodawcy mieliby uwzględniać w rozliczeniach ulgi podatkowe pracowników oraz wniosek o przekazanie 1 proc. podatku na organizację pożytku publicznego. Z rozliczenia przez pracodawcę miałyby korzystać osoby, które są zatrudnione u jednego pracodawcy. (…) Według resortu finansów, nowelizacja mogłaby odciążyć z obowiązku uciążliwego, samodzielnego rozliczenia się z fiskusem ok. 4-5 mln osób, a przedsiębiorcy otrzymaliby wynagrodzenia za przekazywanie rozliczeń pracowników do urzędów skarbowych. Propozycje MF skrytykowali pracodawcy. Zdaniem PKPP Lewiatan, rozliczenie pracownika będzie kosztować firmę 100 zł rocznie – podaje Onet.
Cztery krótkie refleksje:
1. Żeby tylko z tymi uproszczeniami nie było tak, jak z „jednym okienkiem”, które Platforma obiecała i wprowadziła. Teraz zamiast w dzień lub dwa dni, firmę rejestruje się co najmniej półtora tygodnia (wiem coś o tym, właśnie drugi tydzień czekam na REGON, bo ostatnio przeszedłem z działalności spółkowej na indywidualną).
2. Dobrze, że Platforma chce upraszczać prawo podatkowe, ale tak naprawdę to, co zaproponowano są to sprawy czwartego rzędu. Zresztą dość jednoznacznie pod artykułem wypowiadają się komentatorzy (akurat strony podatkowe czytają ludzie rozsądni):
Brawo rząd, brawo tusk!! Takich przełomowych zmian polscy obywatele oczekiwali z niecierpliwością, odkąd PiS przerżnął wybory. (~Dressmann)
To tylko przykład zjadliwej ironii. Osobiście sądzę, że nagłe entuzjastyczne zapowiedzi tych „przełomowych reform” mają zapewne zakryć społeczne oburzenie wywołane podwyższeniem stawki VAT-u – bo to jest informacja naprawdę ważna.
3. W kierunku reform zwraca uwagę ułatwianie życia pracownikom najemnym, przy jednoczesnym utrudnianiu przedsiębiorcom. Tak to się już przyjęło, że państwo ma chronić pracownika przed pracodawcą. Tymczasem z punktu widzenia gospodarki przedsiębiorcy to najbardziej pożyteczna grupa społeczna. To dzięki nim dostarczane są towary i usługi, dzięki nim ludzie mają pracę, a państwo kasę z podatków. Rzecz jasna ani rządzący, ani pracownicy najemni tego nie rozumieją. Lepiej narzekać na wstrętnego, zachłannego prywaciarza.
4. W jednej sytuacji jestem jednak gotów zachwycić się proponowanymi zmianami. Jeśli za uproszczeniem prawa pójdą zwolnienia w sektorze urzędniczym (zwłaszcza w skarbówce, bo tego rzecz dotyczy) i część bezproduktywnych darmozjadów straci pracę jestem gotów do wręcz rejtanowskiego poświęcenia dla obrony proponowanych reform.
Komentarze
Pokaż komentarze