Widząc co dzieje się w sprawie tzw. "wojny radarowej" nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Tak naprawdę to mnie trzęsie. Niby każdy może głosić swoje zdanie ku chwale swej , czy zgubie, ale na Boga..!..czy należy karać społeczeństwo podobnymi kretynizmami ?
Cóż, widziałam teksty, których przesłaniem było "to nie prędkość zabija", którą to myśl oryginalną stworzyło tu paru blogerów... Hmm, jak mówię, papier i klawiatura wszystko przyjmą...
Są jednak granice. Granice, kiedy wypowiada się ktoś usytuowany we władzy, obojętnie jakiej.
Jeśli Tomasz Lis z władzy medialnej robi krucjatę przeciwko radarom zaczynam się wkurzać. Jeśli przedstawiciel NIK dołącza do towarzystwa obrony bandytów drogowych to już należy reagować.
Więc reaguję.
NIK będzie kontrolował zasadność ustawienia fotoradaru w danym miejscu.
Nie będzie kontrolował zasadności obowiązywania przepisu, którego przestrzegania ma kontrolować fotoradar.
W takim razie zapytajmy NIK jak to ma wyglądać.
Pewnie chodzi o statystyki.. jeśli zginęło w danym miejscu parę osób, sprawa jest jasna- musi być zainstalowane oko.. A jeśli nie?
I tu jawi się problem, bowiem w każdym miejscu ktoś kiedyś ginie jako pierwszy.
Więc..czekamy ?
Zdejmujemy „fotografa”, bowiem jeszcze nikt tu nie zginął ….
Aż tu..jest !!! Niespodziewanie. Nie wyhamował kierowca superfury i po Kowalskim ! Stawiamy fotografa? Nie, może jeszcze nie. Jedna jaskółka..itd...poczekajmy na Nowaka..kolejną ofiarę...wówczas zasadność umiejscowienia fotoradaru będzie miała sens, jak i fotokara.
Gdyby rozwinąć sens takowego myślenia na inne dziedziny życia to :
patrole policji powinny omijać ulice, gdzie jeszcze nikt nikogo nie zabił, w sklepie, gdzie nie złapano złodzieja zbyteczny jest monitoring, dołek niech sobie będzie, gdyż nikt jeszcze do nie go nie wpadł..itd..
I tylko się zastanawiam,jak mądre głowy z NIK kontrolujące miejsca stawiania fotoradarów spojrzą w oczy bliskim ofiar, które potem zginą tam jako pierwsze.
Nie spojrzą... "To nie należy do ich obowiązków"- powie rzecznik prasowy NIK, a dzisiejsi wielcy kontrolerzy znikną z mediów tak szybko jak się pojawili.
I tylko ofiar żal...
PS. Jestem kierowcą, dużo jeżdżę. Na trasie mniej więcej co 5 minut mija mnie jakiś pędzący na złamanie karku idiota, lub taki sam "leci" z naprzeciwka.
Jeśli ktokolwiek zacznie mi tu mądrości wygłaszać "że to nie prędkość"... kasuję takie komentarze bez sekundy zwłoki.


Komentarze
Pokaż komentarze