Pazuzu Pazuzu
40
BLOG

O niskiej szkodliwości społecznej zamachu stanu słów kilka

Pazuzu Pazuzu Polityka Obserwuj notkę 0

 

14 już prawie lat temu, 21 grudnia 1995 r. z trybuny sejmowej ówczesny minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski stwierdził, że urzędujący premier Józef Oleksy jest nie mniej nie więcej tylko rosyjskim szpiegiem. Moment ten nie był przypadkowy – właśnie mijała pierwsza i na szczęście ostatnia kadencja Lecha W. jako prezydenta Polski a za czasów jego rządów resort spraw wewnętrznych był tzw. „resortem prezydenckim” i to W. (a nie kolejni premierzy) decydował o jego obsadzie. Traf (i wyborcy) chciał, że W. przegrał kilka dni wcześniej wybory prezydenckie i musiał pożegnać się ze stołkiem, do jakiego zdążył się już najwyraźniej przyzwyczaić. Sam wówczas przy urnie wyborczej wybrałem „mniejsze zło” - czyli Kwaśniewskiego, czyli jakąś cegiełkę do wywalenia W. z urzędu przyłożyłem. Pamiętam też, że to ochłonąwszy nieco po ogłoszeniu wyników wyborów W. odgrażał się, że „teraz się dopiero zacznie”.

Jak wówczas podawały media, Milczanowski przekazał również informację o „zagrożeniu dla bezpieczeństwa państwa” polegającego na fakcie na zebraniu gremium jakiego co prawda żadną miarą w konstytucji nie przewidziano, ale w końcu premier – szpieg to sytuacja nadzwyczajna, więc i środki nadzwyczajne trza panie podjąć. Tak się też złożyło, iż W. zanim odspawano go od prezydenckiego urzędu zdążył uhonorować tych ludzi służb specjalnych, którzy szczególnie odznaczyli się przy namierzaniu „szpiega” na stanowisku szefa rządu.

Cztery miesiące później prokuratura całą sprawę rzekomego szpiegostwa Oleksego na rzecz Rosji umorzyła z powodu „niestwierdzenia przestępstwa”. Korwin-Mikke wówczas stwierdził nie bez racji, że wobec tego miejsce Milczanowskiego jest w więzieniu. Do dziś dnia Milczanowski do kicia nie trafił. Dziś zaś media doniosły, że został on kolejny raz uniewinniony. Wedle relacji mediów sąd sprawę tego, że Milczanowski z sejmowej trybuny określił Oleksego jako rosyjskiego szpiega umorzył z uwagi na „niską szkodliwość społeczną czynu”.

Krew się gotuje! Zmontowanie prowokacji wobec urzędującego premiera (to nic, że z SLD – przynależność partyjna nie ma tu nic do rzeczy), mające na celu wywołanie politycznego zamieszania, by jakoś udaremnić oddanie władzy przez W. a przynajmniej by odegrać się na politycznym konkurencie  i skutkujące zmianą rządu to dla składu orzekającego czyn o znikomej szkodliwości społecznej!

Nie po raz pierwszy w 1995 roku służby specjalne zaangażowały się w wynik wyborów prezydenckich czy w ogóle w politykę. Trzeba tu wspomnieć choćby kłamliwe zarzuty pod adresem Tymińskiego (wszystkie później – czyli już po wyborach – zdementowane), użycie służb specjalnych do zwalczania opozycji za czasów rządów Suchockiej (czyli też za rządów W.), czy późniejsze już wydarzenia - prowokację wobec Szeremietiewa czy choćby sprawę Jaruckiej i asystenta posła Gruszki – przewodniczącego sejmowej komisji śledczej ds Orlenu.

Sprawy te nie tylko nie zostały wyjaśnione ale w większości nie podjęto nawet próby ich wyjaśnienia a ci co wykonali te ciemne sprawy, chodzą w glorii chwały i nawet niektórzy zasiadają w naszym parlamencie i kandydują sobie w najlepsze do europarlamentu. Również i pismacy z mendiów (zwłaszcza z pewnej gazety) co pomagali w wykończeniu niewygodnych im osób i partii nadal piszą te swoje paszkwile i pewnie nieraz się jeszcze przydadzą.

Tak jak niezależni sędziowie, jak choćby ci co to i Zybertowicza skazali i profesora Grossa czy nadprezydenta Adasia niedawno obronili też dobrą robotę robią. Oczywiście fakt, że polityczni kumple W. rządzą tym nieszczęsnym krajem – wrócili w 2007 r. po 6 latach przerwy, nie ma do sprawy uniewinnienia Milczanowskiego nic do rzeczy i żadną miarą nie potwierdza to oszczerczej opinii, że POlskie sądy w sprawach o podtekście politycznym orzekają kierując się zapotrzebowaniem rządzącej ekipy.

Dotychczas sądzono, że jedynym niekaralnym zamachem stanu jest zamach udany. Czas nieco zmodyfikować ten pogląd. Niekaralny może być także zamach, co prawda nieudany, ale dokonany w kraju, gdzie najprostsza sprawa sądowa wlecze się latami i kumple zamachowców (pod warunkiem posiadania poparcia mendiów) zdążą wrócić do władzy. No i jeżeli dzielne chłopaki ze specsłużb zmontują na czas (też z poparciem mendiów) platformę ratunkową.

 

Pazuzu
O mnie Pazuzu

Złośliwy i bardzo cierpliwy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka