Czołowy polski bojownik o „tolerancję” i „szacunek dla odmienności” Robert Biedroń dowiedziawszy się, że szkoła z jakiejś małej miejscowości (którą pewnie można znaleźć wyłącznie na mapach szczegółowych) nosząca imię Jana Pawła II zwraca się do różnych wydawnictw z prośbami o pomoc w wyposażeniu jej biblioteki w książki autorstwa zmarłego w 2005 r. papieża, postanowił zrobić psikusa i wysłał w odpowiedzi na tę prośbę tejże szkole swoją książkę zatytułowaną „Tęczowy elementarz”.
Wraz ze swoim arcydziełem, Biedroń przesłał szkole w Sokolicy (bo tak nazywa się ta miejscowość) coś w rodzaju „pisma przewodniego” - w ironicznym tonie zalecał „Tęczowy elementarz” jako cenne źródło informacji o Janie Pawle II i wyraził nadzieję, że jego „elementarz” cyt.: (...) znajdzie się w przygotowywanej przez Państwa szkołę ekspozycji i dalszych wystawkach książek ilustrujących życie tego wielkiego Polaka.”
Ciekawy jestem jakby Biedroń, jak całe prawie tęczowe środowisko, nerwowo i czasami histerycznie wręcz reagujący na wszelkie przypadki „homofobii” i „nietolerancji” zareagował, gdyby jemu albo jakiejś organizacji do walki z owymi straszliwymi plagami współczesności ktoś przesłał celem zapoznania się z treścią takie dzieła literackie jak Mein Kampf czy np. biografię Ernsta Röhma (o ile taka oczywiście istnieje, gdyż nie wiem czy jakikolwiek historyk opisał w formie książki żywot tego szubrawca). Ależ by wtedy było krzyku!
Toż to temat nie zszedłby z anteny takiego TVN-u przez kilka tygodni, czołowe autorytety moralne załamywałyby ręce nad straszną nietolerancją panującą w Polsce. A co by się w Europie działo! W Radzie Europy (swoją drogą, czy ktoś wie po co ta instytucja w ogóle działa?) rezolucje potępiającą taki niecny czyn uchwalono by w try miga, pewnie najdalej w tydzień po owym „podarku”.
W końcu najważniejsza jest tolerancja!



Komentarze
Pokaż komentarze