Pazuzu Pazuzu
154
BLOG

Rzeź rzezi nierówna

Pazuzu Pazuzu Polityka Obserwuj notkę 21

Wpis z datą 1 sierpnia raczej nie może dotyczyć innej tematyki niż powstanie warszawskie i wszystkiego, co się z nim wiąże. Nie od wczoraj trwają na jego temat spory, by nie powiedzieć kłótnie, toczone nie tylko wśród historyków, ale też przez publicystów i tzw. zwykłych obywateli. Część osób uznaje powstanie za skandaliczny błąd, inna cześć zaś widzi w powstaniu swoistą konieczność dziejową i fakt, który wg tychże osób uchronić miał Polskę przed losem kolejnej republiki sowieckiej.

Nie będę tu jednak rozstrzygał sporu, który moim zdaniem rozstrzygnąć się nie da – sam osobiście uważam, że powstanie raczej było błędem. Ale takim błędem, który w ówczesnej sytuacji politycznej, militarnej czy społecznej był według mnie nie do uniknięcia.

Zajmę się tym aspektem powstania, który jest moim zdaniem stanowczo za rzadko podejmowany i nagłaśniany. A szczególnie ciekawie wygląda on w kontekście innej dyskusji, jaka kilkanaście zaledwie dni temu przetoczyła się przez polskie media i zainteresowała wiele osób.

Ileż to słów napisano i wypowiedziano w lipcu tego roku w kolejną rocznicę rzezi polskiej ludności na Wołyniu i zachowaniu się polskich władz w tej sprawie. Nie bez racji, wypominano np. prezydentowi Kaczyńskiemu, że jego zachowanie i wypowiedzi (pisemne) były zbyt zachowawcze i nie potępiały zbrodni wołyńskiej wystarczająco dosadnie. Niemniej jednak o tych strasznych wydarzeniach w mediach się mówiło i to na tyle głośno, że praktycznie każdy słuchacz radia, czytelnik prasy czy telewidz o rzezi wołyńskiej słyszeć musiał. Oburzano się (i słusznie) szczególnie na fakt, że w niepodległej Ukrainie nie mówi się o tym, a nawet uznaje się przywódców i członków UPA za bohaterów, stawia im pomniki itp.

A tymczasem dziś, 1 sierpnia jak to zwykle w rocznicę powstania o innej rzezi, kto wie, czy nie o takiej, która pochłonęła większą liczbę ofiar prawie w ogóle cicho, czasem ktoś o niej wspomni niejako półgębkiem. W ogóle mało się mówi o fakcie, że znaczna (kto wie czy nie większość) część cywilnych ofiar powstania nie zginęła ani w walce, ani w wyniku walk; po prostu została wymordowana przez Niemców lub ich sojuszników w regularnych rzeziach, z których największa to rzeź Woli. Szacuje się, że oddziały niemieckie i im sprzyjające (przede wszystkim brygada RONA Kamińskiego ale nie tylko) w ciągu kilkudziesięciu godzin w pierwszych dniach sierpnia 1944 wymordowali w tej tylko dzielnicy ok. 40 tys ludzi. Tymczasem niewiele jest np. wspomnień ludzi którzy jakimś cudem ocaleli z tej rzezi (o ile oczywiście byli tacy), nazwisko jednego z „kierowników” tej straszliwej zbrodni Dirlewangera dopiero niedawno pojawiło się nie tylko w publikacjach historyków czy portalach poświęconych historii.

Jakoś też nie słychać, by ktoś domagał się stanowczego potępienia tej zbrodni przez Niemców, w szczególności nie mówi się o tym, że jeden z katów Warszawy Reinefarth (szacuje się, że jego oddział tzw. policji poznańskiej wymordował w Warszawie wg różnych szacunków od 50 do nawet 100 tysięcy ludzi) w „demokratycznej” RFN nie tylko przeszedł pozytywnie „denazyfikację” (oba cudzysłowy jak najbardziej wskazane), ale także był posłem do parlamentu krajowego Szlezwika – Holsztyna i wybrano go na burmistrza miasta Westerland. Do końca nędznego życia pobierał też rentę generalską. Ładny mi bohater...
Dziś w jednym z wywiadów dyrektor muzeum powstania Jan Ołdakowski na marginesie tylko wspomina, że niemieccy goście odwiedzający jego placówkę skarżą się że to muzeum jest antyniemieckie. Pewnie by chcieli, by w ramach akcji „wybierzmy przyszłość” w ogóle o niemieckim ludobójstwie na Polakach nie mówiono...

A tak swoją drogą wymordowanie w jednym tylko mieście (a nawet jednej dzielnicy) w ciągu kilku zaledwie dni kilkudziesięciu tysięcy ludzi (cywilów: mężczyzn i kobiet) to nie lada „wyczyn”, przy którym Karadzić to drobny rzezimieszek, nawet przebija to Czerwonych Khmerów. Według mnie niemieckie działania można porównać jedynie do „osiągnięć” w tym zakresie afrykańskiego plemienia Hutu w Rwandzie...

Pazuzu
O mnie Pazuzu

Złośliwy i bardzo cierpliwy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka