Przeczytałem dziś w prasie lokalnej ogłoszenia naszego sądu rejonowego, który ujawnia nazwiska ludzi, którzy zostali złapani na jeździe po drogach publicznych po spożyciu. Zbulwersowało mnie to niepomiernie. W większości byli to bowiem rowerzyści, którzy zostali złapani gdzieś na bocznych uliczkach (adresy miejsca "przestępstwa" są podane). Sprawcy pobić, kradzieźy, rozbojów i dużo gorszych czynów są podawani w charakterze inicjałów, a rowerzysta z 0,21 promila w całości, z podaniem imienia ojca i miesca zamieszkania. Według mnie skandal!
Taki rowerzysta musiałby się mocno natrudzić, żeby zrobić komuś jakąś krzywdę na swoim jednośladzie. Co najwyżej może sobie mordę obić, czy jaja przytrzasnąć. O wiele gorsi są młodzieńcy, którzy w godzinach szczytu jeżdżą na zabój na swoich wypasionych rumakach po chodnikach i powodują niebezpieczne czasem wypadki najeżdżając na przechodniów. Oni jednak są trzeźwi i właściwie żadna specjalna krzywda im się nie dzieje. A gościu, który z knajpy jedzie sobie spokojnie po chodniczku dostaje rok w zawieszeniu, grzywnę 4 tys. i notatkę w prasie.
Uważam, że kara powinna być proporcjonalna do winy, a tu proporcja została totalnie zachwiana.
W profilu napisałem, że jestem entuzjastą wódki czystej. Tak jest, gdyż lubię wypić. Ale nie jeżdżę po tym rowerem ani niczym innym, więc nie bronię siebie i swojego zachowania - tylko zdrowego rozsądku, którego w tym wypadku zdaje się, komuś brakować!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)