Dziś - rocznica śmierci papieża - Jana Pawła - papieża Polaka. Nie jestem katolikiem, więc piszę z pozycji niewierzącego. Cały dzień słyszę w radio o nim. O tym, jakim był wspaniałym człowiekiem i ile nam dał radości ze swojego istnienia. I jakim był autorytetem dla wszystkich Polaków.
Otóż, dla mnie Jan Paweł nie był autorytetem. Jego myśli nie są dla mnie drogowskazem, a słowa nie są światełkiem w tunelu. Gdy umarł, było mi żal, pochylałem sie z szacunkiem nad jego umieraniem i zapaliłem świeczką na oknie.
Jednak z myślami Jana Pawła się nie utożsamiam. Mam inne poglądy na temat aborcji, eutanazji i roli kobiety w społeczeństwie. Jako liberał uważam, że celem działalności gospodarczej jest zysk, a nie dobro innego człowieka. Nie uważam, że w niedzielę człowiek ma pójść do kościoła, a nie do hipermarketu. Byłem w Wadowicach i zjadłem kremówkę. Była niedobra - zbyt słodka i kleiła się do zębów. Mam chyba prawo do czegoś takiego.
Najgorsze jest, że, mam wrażenie, że większość moich rodaków, ma podobne poglądy. Świadczą o tym sondaże. Wynika z nich na przykład, że większość Polaków jest za karą śmierci (ja jestem przeciw). Jak to się ma do nauki Jana Pawła?! Przecież on wyraźnie był przeciw. Mówił o tym głośno i wyraźnie. Nie miał wątpliwości. Więc jak to jest z tym autorytetem?!
Tak mi się zdaje, że papież jest ikoną, z której niewiele wynika. Stawiamy mu pomniki, ale lepiej, żeby był z brązu niż z krwi i kości.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)