Od samego początku jestem przeciwnikiem święta ustanowienia Konstutucji 3 Maja 1791 r. Bo niby co tu czcić i świętować. Była to wprawdzie druga konstutucja na świecie (niektórzy twerdzą, że trzecia), lecz w odróżnieniu od amerykańskiej - nigdy nie weszła w życie, a jej twórcy szybko stali sie jej przeciwnikami. Zresztą od samego początku byli na pensjach i usługach obcych mocarstw. Dzisiejsza lustracja jest pikusiem przy tym, co należałoby im uczynić.
W tej ustawie zapisano powrót do monarchi dziedzicznej (a królami mieli by zostać Sasi z dynastii Wettynów - Niemcy po prostu). Jest to chyba krok wstecz, jeśli chodzi o demokrację. Poprzednio królów wybierano i, być może nie było to na owe czasy rozwiązanie zbyt szczęśliwe, ale na pewno bardziej demokratyczne. Zapewniono większe prawa mieszczanom i chłopom, choć w stosunku do chłopów była to jakaś iluzoryczna opieka państwa, co nie wiadomo dokładnie miało znaczyć. Zyskiwało mieszczaństwo, ale tylko to bogate, ale traciła uboga szlachta (tzw gołota).
Zniesiono liberum veto, lecz i ono już prawie nie obowiązywało ( w innym przypadku sama konstytucja nie zostałaby przecież w ogóle ustanowiona, skoro miała tak wielu przeciwników). zapisano trójpodział władzy, ale i on przecież od wielu wieków w Polsce formalnie obowiązywał (w o wielu większym stopniu niż w innych krajach). itd, itd.
Konstutucja - tu nie przeczę, była próbą wyrwania naszej biednej Rzeeczpospolitej z katastrofy, w którą się sama pchała. Ale próbą mocno nieudaną, która skończyła się wielką kompromitacją nawet samych jej twórców. Czy doprawdy mamy cos takiego świętować, zwłaszcza, że większość społeczeństwa nie ma zielonego pojęcia o co w tym świętowaniu chodzi.
Z tego punktu widzenia przychylam sie do inicjatywy pana Kaczyńskiego (nie pamiętam niestety którego) aby świętem uczynić rocznicę powołania pierwszego niekomustycznego rządu. To się udało i za to mogą nas podziwiać na świecie. Bo o naszej konstutucji prócz kilku entuzjastów - nikt nie pamięta.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)