Profesor J.A.Majcherek napisał świetny artykuł w dzisiejszej "Gazecie " pt. "Wina wykształciuchów". Walczy w nim z mitem powszechnej biedy i upodlenia jakie rzekomo panoszy się w naszej Ojczyźnie. Udawadnia, że wg obiektywnych kryteriów, nasz kraj rozwija się prawidłowo i idzie we właściwym kierunku, choć czasem zakręty bywają ostre.
Winą za powszechne przeświadczenie o kiepskiej kondycji gospodarczej i społecznej kraju obarcza wykształciuchów i elity, które od lat perorują, że jest źle, niedobrze, biednie i ogólnie ch...wo. Goebellsowska metodą - kłamstwo wiele razy powtórzone staje się w końcu prawdą. To też się zgadza, z tym, że trudno zaliczyć Leppera i jego kompanię do wykształciuchów, a tym bardziej do elity. Jednak chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt całej sprawy.
Otóż wydaje mi się, że elity jako takie, są żywo zainteresowane utrzymywaniem takiego stanu ducha polskiego (i nie tylko polskiego) społeczeństwa. Bo cóż tłumaczyłoby ich istnienie gdyby nie rzekome lub prawdziwe zagrożenia, które wiszą nad nami jak miecz Damoklesa. Gdyby nie było chorób na cóż potrzebni by byli lekarze! Jestem liberałem, a nadto doradcą podatkowym. jestem za podatkami prostymi i niskimi. Jestem za likwidacją VAT-u, który jest nagłupszym pomysłem w dziedzinie podatkowej. Jednak na pytanie moich kolegów: a co byś robił gdyby twoje pomysły zostały wprowadzone w życie - nie znajduję odpowiedzi.
Mnóstwo ludzi z tytułami, czy też bez znajduje zatrudnienie w przemyśle, który nazwałbym: rozpoznawanie i zapobieganie zagrożeniom. Wystarczy w TVN-24 w momentach kryzysowych (jak ostatnio gdy wyrzucano Leppera z rządu) posłuchać tych tabunów ekspertów, komentatorów, znawców i innych podobnych. Założę się, że w stacji panuje wtedy alarm, totalna mobilizacja, ściągani są z uropów i chorobowych wszyscy i rzucani na front. Można zarobic mnóstwo kasy, więc wszyscy się starają. Eksperci wypowiadają mądrości sprzeczne z mądrościami innych ekspertów, ale kto by sie tym przejmował. Politycy wykrywają afery i matactwa, oczywiście zawsze w szeregach partii opozycyjnych. dziennikarze przeprowadzają wywiady i czasem trdno by się było zorientować - o co w tym wszystkim chodzi, gdyby nie sprawa oczywista, że chodzi o oglądalność...
Jednak mimo tych wszytkich złośliwości jakie tu napisałem - nie winiłbym elit za ten stan rzeczy. Któż - każdy orze jak może. Apelowałbym tylko o troche umiaru w tym wszytkim i nie przesadzanie. Społeczeństwo jest i tak już nieźle wystraszone, więc nie ma co doliwać oliwy do ognia. Dlatego, dobrze przeczytać artykuł pana Majcherka, który nieco koi nasze zszargane nerwy.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)