Powróciła znów ostatnio do mediów sprawa tzw. "Berlinki", czyli Biblioteki Pruskiej, która to po wojnie została znaleziona na terenach przyłączonych do Polski i tutaj juz została. Niemcy domagają sie jej zwrotu, argumentując, że zawiera największe skarby kultury niemieckiej, w tym rekopisy Goethego, Beethovena czy Mozarta. Strona polska nie chce nawet słyszeć o tym. Pewien miły urzędnik w telewizorze był łaskaw nawet zauważyć, że jedynie co się Niemcom należy to figa z makiem. Trochę się dziwię całą tą wrzawą....
Jak to przy takich okazjach bywa uderza się u nas w tony rozliczeniowo -patriotyczne. Przypomina się, ile to kultura polska straciła w czasie wojny, jakie straty ponieśliśmy w wyniku niemieckiego barbarzyństwa i że te szpargały są rekompensatą za miliony ubiektów, jakie zniknęły z naszych muzeów i bibliotek. Jednak mnie zastanawia, czy oryginał niemieckiego hymnu może być dla rekompensatą za cokolwiek. Czy te dokumenty, które (tego nikt dotychczas nie podważył) są niemieckim dziedzictwem narodowym mają dla nas takie znaczenie, że powinniśmy ich posiadania bronić jak niepodległości. Czy przypadkiem nie jest tak, że nie chcemy ich zwrócić by zemścić się na Niemcach za to co nam zrobili. W takim wypadku może właściwszym było by zrobić z nich wielki stos i podpalić na rynku w Krakjowie ku uciesze tłumów. Tylko, że wtym wypadku bylibyśmy tacy sami jak hitllerowscy wandale...
A już zupełnym skandalem jest zerwanie rozmów na ten temat i wypowiedzi w stylu tej, która nas uraczył ów miły pan, o którym wspominałem na początku. Ja myślę, że powinniśmy w końcu te rzeczy zwrócić ich właścicielom. Niemcy są i w najbliższej przyszłości raczej zostaną naszym sąsiadem. Mamy z nimi najlepsze stosunki od powstania naszych państw. Mówi się nawet o przyjaźni pomiędzy naszymi narodami (choć ja w to raczej nie wierzę). "Berlinka" ma wielką wartość, ale raczej historyczną niż materialną. A szczególną wartość ma właśnie dla Niemców, dla których jest świadectwem ich kultury. Tej kultury, która tak tragicznie się stoczyła w czasie wojny. Oddając te rzeczy pokazalibyśmy naszą wielkość...
Oczywiście, nie twerdzę, że za darmo. Zawsze można przy tej okazji coś wynegocjować i zyskać. Na początek proponuję, żeby w ramach rekompensty Niemcy wybudowali nam jakiś stadion na EURO 2012, bo z tego co widać, będziemy mieli z tym spore kłopoty...


Komentarze
Pokaż komentarze (11)