LID, czyli chłopaki od poskomunistów i postuwoli (UW - taka partia kiedyś istniała - przyp. autora) ustalili, że kolega Miller Leszek nie będzie startował z jej listy do Sejmu i dokądkolwiek. Nie będzie komuch pluł nam w twarz ustalono i won chopie - Twój czas jest over! Na to kolega M. były premier wyraził się, że w/w są tchórzami. I ja się z tym stwierdzeniem zgadzam. Znaczy się, ze stwierdzeniem kolegi Leszka M.
Millera pamiętam jeszcze ze słwetnej dyskusji do której dopuścili pod koniec lat 80-tych wraz z Kwaśniewskim na stołówce Komitetu Centralnego. Była wielka pogadanka, która zapewne została zmanipulowana przez władzę ale i tak był to wtedy jakiś powiew świerzego powietrza w zgniliźmie komunistycznej. Miller i Kwachu bronili socjalimu, ale jakoś tak juz wtedy bez większego przekonania. Kudy im tam do posła Kurskiego, czy Gosiewskiego, którzy przegranej sprawy potrafią bronić jak niepodległości. Gdy się skończył ich czas myślałem sobie, że przejdą do historii, bez złotych zgłosek i słuch o nich zaginie. Tak się, niestety, nie stało. Pojawili sie już wkrótce i to wcale nie pod zarzutami prokuratorskimi. Próbowano ich zahaczyć z tej lub z tamtej strony. Sztaby prawicowych jenerałów głowiły się jak ich załatwić. Nie udało się. Ciemny lud kupował ich odzywki i wciąż im ufał. Kwachu w wyborach na drugą kadencję wygrał w pierwszej turze. Nie zdarza się to często w demokracji. Potem przyszedł czas Millera. Wygrał w cuglach zostawiając daleko w tyle swoich oponentów. Rządził bez rozbłysków, choć kilka rzeczy udało mu się przepchnąć. Wdzięczni powinni mu być za podatek liniowy dla przedsiębiorców i za ustawę restrukturyzacyjną (pomagała przedsiębiorcom uwolnić się od długów podatkowych). Nie zdołał przeprowadzić abolicji podatkowej (ujawnienie lewych dochodów) i ustawy o deklaracjach majątkowych. Jako facet, który się tym zajmuje - poważny błąd (błędem jest tego zaniechanie). Pod koniec swojego panowania powiedział, że jest liberałem i dlatego tchnął we mnie odrobinę sympatii. Sposób w jaki przestał być premierem budzi we mnie odrazę. Afera Rywina, która, jak się okazało nie miała z nim nic wspólnego, była jego gwoździem do trumny. Odszedł, choć mógł spokojnie trwać, co na tle obecnej ekipy jest kuriozum.
Obecnie, wpatrując się w "sukcesy" teraźniejszych władców, ciepło myślę o Millerze. Mam do niego kilka pretensji, ale, jako, że chciałem napisać o nim dobrze, nie będę ich ujawniał. Miller powinien startować w wyborach. Nie wiem do czego - Sejmu, czy Senatu, ale powinien. Zakładam się, że gdyby wystartował w swoim okręgu - w Łodzi - wygra z olbrzymią przewagą. Tak, jak Premier Buzek onego czasy w wyborach do Europarlamentu zdobył największą ilość głosów w Polsce. Jeśli LiD go nie wesprze - nie dość, że stchórzy, to jeszcze pozbawi się mandatu. Nie mam możliwości głosować na Millera, więc mi to w sumie zwisa, ale gdyby mnie się kto pytał - Millera powinien znaleźć się na listach wyborczych. HAWK...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)