peergynt 1 peergynt 1
46
BLOG

Co prezydent Bush ma zrobić w Iraku...

peergynt 1 peergynt 1 Polityka Obserwuj notkę 3
 Od razu na początku odpowiadam, że nie wiem. Sytuacja się tak zapętliła, że nie mam pojęcia co chłop ma zrobić, a gdybym wiedział to sprzedałbym tę wiedzę za dolary. Jednak mam pewne przemyślenia na ten temat i mogę się bezpłatnie nimi podzielić.

Zacznijmy od początku. Czy Bush dobrze zrobił wysyłając swoich chłopców na wojnę z Sadamem. Po mojemu zrobił dobrze. Jednego skurwysyna mniej na świecie – to chyba dla tegoż świata dobra wiadomość. Największym sukcesem tej wojny, w której także my mieliśmy swój udział jest scena pokazana w CNN, w której dumnego dyktatora, który parę tygodni wcześniej wymachiwał szabelką i strzelał z karabinu głosząc, jak to szybko i bezboleśnie rozprawi się z Amerykanami i wszystkimi innymi- wyciągają z ziemianki i oglądają mu zęby. Potem powiesili go bez zbędnych ceregieli na sznurku. Od tego momentu każdy następny dyktator, który będzie stawiał się w roli pana Boga i potrząsał szabelką musi sie liczyć z tym, że ktoś może go kiedyś rozliczyć. Oglądałem kiedyś w telewizorze, jak to taki jeden generał z Korei Północnej zapowiadał co się stanie z Amerykanami, którzy zechcą napaść na ich kraj. Zapewniam, że nic nie dobrego. Pomyślałem sobie zaraz – gadaj se gadaj. Sadam też gadał i juz wącha kwiatku od korzennej strony.

Powodem wojny irackiej było podejrzenie, że kraj ten posiada broń biologiczną lub chemiczną. To okazało się nieprawdą. Jednak, co by się stało, gdyby ta broń faktycznie tam była, a Sadam by jej użył... Mielibyśmy pretensje do Busha, że wiedział i nic nie zrobił. Tak jak teraz się dzieje w odniesieniu do zamachów z 11 września. Podobno CIA miała informacje na ten temat i nic nie zrobiła. Ale gdyby wtedy coś zrobiła, świat miałby do Ameryki pretensje, że łamie prawa człowieka. Tak to już jest – jakkolwiek się odwrócisz – dupa zawsze z tyłu...

Jednak Sadama już nie ma, a my wciąż tam tkwimy. Po co? Podobno po to, by pomagać narodowi Irackiemu w jego walce o niepodległość, demokrację i wolny rynek. Myślę, że tak faktycznie jest. Ameryka ma problem. Jest tak, że to wielki i bogaty kraj. Najbogatszy na świecie. Więc każden biedak, który ma troche pomyślunku pragnie tam się znaleźć. Sprzedają skarpetki i żonę aby tam uciec i skorzystać z dobrodziejstwa bycia Amerykaninem. I nie mówcie, że jest inaczej. Płot pomiędzy USA, a Meksykiem nie został zainstalowany po to by zapobiec ucieczkom Teksańczyków do Acapulco... Amerykański dobrobyt został zbudowany przez emigrantów z całego świata. Więc dlaczego bronią się oni przeciwko tym, którzy chcą do nich przybyć. Przecież to tacy sami ludzie, jak ci, którzy z tego dobrobytu korzystają. Ano dlatego, że gdyby USA otworzyła swoje granice dla każdego, który zachce tam zamieszkać, cały ten American Dream szlag by trafił. Zadeptano by ten kraj i zrujnowano – dlatego się przed tym bronią i ja ich rozumiem. Nikt nie chciałby w swoim domu gościć 48 dalekich krewnych. Dlatego wpadli na pomysł, aby receptę na sukces – ich sukces wyeksportować. Wymyślili w tych swoich baranich łbach, że jak wprowadzi się demokrację, wolność i rynek do innego kraju to zaraz będzie tam fajnie i pięknie i ludzie przestaną stadnie pierzchać do New Yorku. Jako, że niewielu kwapiło się do przejęcia tego pomysłu wykombinowali, że poślą kilku Marines tam czy tu i będzie po sprawie. Niestety – większość ubogiego świata nie podziela entuzjazmu do amerykańskich wartości. Woli żyć po swojemu, a od Ameryki oczekuje dolarów, a nie dobrych rad. Tym się to jednak w głowie nie mieści i brną dalej w tej swojej misji z coraz mizerniejszymi – jak to widać - skutkami.

Więc co ten Bush ma w Iraku zrobić. Ano powinien powiedzieć przepraszam. Pomyliliśmy się. Chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zawsze. Zrobiliśmy co nasze, a teraz Adieu. Chcieliśmy wam dać dobrobyt ale wy wolicie wysadzać siebie w powietrze. Chcieliśmy stworzyć z Iraku normalny kraj lecz wy wolicie gościa, który będzie was mordował, gazował i okradał. Który będzie rządził z tarasów swoich 15 pałaców i trzymał za mordę. Widać taką już macie mentalność i za cholerę jej nie zmienimy. Sorry Iraq! Idziemy sobie i nie wrócimy!

Nie wiem, czy to jest dobra rada. Nie muszę, jak Bush, brać pod uwagę wielu pierdół typu poprawność polityczna, stosunki ze światem arabskim i tego co powie Putin. Siedzę sobie przed komputrem w ciepełku i bajdurzę. Jednak myśle, że innego wyjścia po prostu nie ma...

peergynt 1
O mnie peergynt 1

Interesuję się sztuką, historią, polityką i sportem. Wiek - między czterdziestką, a śmiercią... Politycznie jestem liberałem, cokolwiek to znaczy...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka