Pan Minister Sprawiedliwości słusznie podejrzewa, że ten drugi Ziobro dostałby figę z makiem gdyby nie podobieństwo jego nazwiska do tego właściwego Ziobry. Zauważył, że wielu wyborców nie skumało, że to są dwie różne osoby i w związku z tym poczuł sie w obowiązku, aby z uśmiechem na ustach im podziękować, gdyż w gruncie rzeczy głosowali właśnie na niego.
Wg mnie nie myli się. Faktycznie jest tak, że magia nazwiska działa tak, że wyborcy mylą się i głosują na nazwiska znane gdyż nie są w stanie ich rozróżnić od tych właściwych. W dawnych czasach do parlamentu dostał się pan Tadeusz Zieliński tylko dlatego, że nazywał sie tak samo jak popularny Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaje się nawet, że był niezłym parlamentarzystą. Jednak ja, w odróżnieniu od pana Ziobro nie cieszyłbym się wcale z tego faktu.
Świadczy on bowiem o tym, że wyborcy kierują się w wielu wypadkach kompletnie absurdalnymi przesłankami w swoich wyborach. Bo nie wierzę, że głosujący na tego drugiego Ziobrę zrobili tak bo uważali, że, skoro tamten się tak samo nazywa jak minister sprawiedliwości, to będzie równie dobrym politykiem. Myślę, że po prostu nie mieli świadomości, że głosują na gościa z zupełnie innej bajki i wracali do domu w przeświadczeniu, że zagłosowali na tego fajnego młodzieńca, co to wszystkich chce wsadzić do mamra.
Już przed wyborami pozwoliłem sobie na wpis negujący potrzebę namawiania społeczeństwa do wzięcia powszechnego w nich udziału. Konferencja pana ministra tylko mnie w tym poglądzie umocniła.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)