Program był o tym, czy afera Rywina była, czy nie... Oczywiście w świetle ostatniego wyroku sądu umarzającego śledztwo wobec pani Jakubowskiej. Nikt w studio nie miał wątpliwości co do tego, że afera Rywina miała miejsce, a sędzia, który umorzył śledztwo to kosmita jakiś, który pojęcia nie ma co się w Polsce dzieje. Jego działania były powodowane atmosferą, która po latach znakomitych rządów Ziobry teraz ma odczyn rynsztokowy. Sędzia ów chce się przypodobać nowej władzy i dlatego śledztwo umorzył dodając jeszcze swój skandaliczny komentarz (że to niby na Jakubowską szukano haka i dlatego została umoczona). Na wątpliwość redaktor Nowowiejskiej, że przecież rządzącej PO także chyba zależy na tym aby ujawnić grupę trzymającą władzę, zwłaszcza, że wywodzi się ona z konkurencji politycznej (czyli SLD), pan Rokita (członek PO) zasępił się tylko ale sensownej odpowiedzi nie znalazł.
Abstrahując już od pozostałych wypowiedzi (ot choćby sensownej uwagi pana prof. Rycharda – dlaczego w debacie nie uczestniczy ktoś z drugiej strony) to stała się rzecz bulwersująca. Żaden z jej uczestników nie wziął w obronę sędziego, który umorzył to śledztwo. W naszym systemie jest tak, że spory rostrzyga sąd. Afera Rywina polegała na tym, że podejrzewano ekipę rządzącą (słynną już GTW), że chciała zarobić kupę kasy na zmianie ustawy w taki sposób, aby była ona miła tym, którzy tę kasę mieli wyłożyć. Powstała komisja śledcza, która wysmażyła 5 raportów, które kompletnie się od siebie różniły mimo, że śledczy dysponowali tymi samymi materiałami i przesłuchiwali te same osoby. I jakoś tak dziwnie wnioski różniły się od siebie w zależności od przynależność do partii tych, którzy je formułowali. Zachodzi więc obawa, że u podstaw tych wniosków nie leży wcale chęć poznania prawdy, tylko chęć skopania tyłków przeciwnikom.
W takich przypadkach daje się do rostrzygnięcia sprawy sądowi. I to się stało.
Teraz okazuje się, że, skoro rostrzygnięcie nie było po naszej myśli, to sędziowie, prokuratorzy i kto tam jeszcze są tendencyjni, dyspozycyjni i myślą tylko o tym, jak sie przypodobać swoim przełożonym.
A może ów sędzia to porządny chłop, który niczego się tam nie dopatrzył, ocenił dowody w sposób obiektywny i skomentował je tak, jak mu przyzwoitość i wiedza nakazywały.
Takich rzeczy pan Janek i jego rozmówcy nie biorą jednak całkowicie pod uwagę...
Na koniec jeszcze... Na uwagę, że pan redaktor Pośpieszalski pokazuje tendencyjne materiały, on raczył stwierdzić, że, owszem, jest tendencyjny, gdyż chce ukazać pewne tendencje w życiu i polityce. No, takiej interpretacji bycia tendencyjnym to ja nie znałem....


Komentarze
Pokaż komentarze (17)