Tak jest z byłym (na szczęście!) marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem i posłami PIS-u, którzy głosowali przeciwko ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Bo nie łudźmy się. Są to ludzie, którzy są przeciwko integracji europejskiej i przeciwko byciu Polski w Unii Europejskiej.Chcieliby, byśmy w imię jakiś tam idei z Unii wyszli i żyli obok niej. Będą oni pewnie protestować, deklarować, że Unii chcą, ale w innym kształcie, na innych warunkach. Ale co w przypadku, gdyby wtedy, gdy do wspólnej Europy wchodziliśmy, ta by się na nasze warunki nie zgodziła. Postawili nam pewne warunki i wybieraj człowiecze – chesz albo nie chcesz. Marek Jurek i jemu podobni – nie chcieli.
Nie ukrywam. Sam byłem sceptycznie do Unii nastawiony (choć ostatecznie głosowałem za). Mierziła mnie (i mierzi do tej pory) biurokracja, arogancja unijnych urzędników, którzy chcieliby uregulować każdy detal naszego życia. Ale widać przecież na każdym kroku, że nasza obecność w Unii przyniosła Polsce mnóstwo korzyści. W moim mieście jest kilka dróg i budowli, na których widnieje napis: „zbudowno przy wsparciu Unii Europejskiej”. Bez problemu przekraczamy granice, możemy zarabiać w krajach gdzie lepiej płacą (przed Unią ten przywilej był dostępny tylko nielicznym), rolicy dostają dopłaty, zmniejszyło się znacznie bezrobocie, wzrosła produkcja, zarobki... Kto tego nie widzi jest ślepy i durny. Ci, którzy decyzję o akcesie Polski do Unii podjęli – dobrze przewidzieli. Pozostali – pomylili się i nic wielkiego by się nie stało, gdyby dalej nie brnęli w swoim absurdalnym uporze.
Dlatego, panie były (na szczęście!) marszałku Marku Jurku i jemu podobnym – stuknijcie się w swój durny czerep i dajcie sobie już spokój. W każdym kraju znajduje się jakaś grupa, kóra ma kłopot z prawidłowym jarzeniem rzeczywistości. W Polsce Wy do nich należycie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)