peergynt 1 peergynt 1
54
BLOG

Markowi Jurkowi i jemu podobnym...

peergynt 1 peergynt 1 Polityka Obserwuj notkę 4
     Polityk, jest to taki gość, którego głównym obowiązkiem jest przewidywanie przyszłości. Wiem oczywiście, że to tylko taki idealistyczny postulat, że większość polityków głównie zajmuje się kreowaniem własnej postaci po to by zostać wybrany, co z kolei da mu wikt i opierunek na najbliższą przyszłość niemniej tak właśnie bym chciał, żeby dobrze przewidywali przyszłość. Żeby ustawy, które wymyślają, a których skutków trudno dzisiaj przewidzieć - w przyszłości okazywały się strzałami w dziesiątkę. Bush rozpętując wojne w Iraku zapowiadał, że doprowadzi ona do zniszczenia światowego terroryzmu i pokój i ogólna szczęśliwość na świecie zapanuje. Jak wiemy, tak się nie stało i Busha powszechnie się za to krytykuje. Żle przewidział skutki swojej decyzji. Jest taki projekt, aby poluzować nieco kodeks pracy dla małych przedsiębiorstw. Jego twórcy twierdzą, że spowoduje to eksplozję przedsiębiorczości, gdyż właściciele małych firm mniej będa się bać zatrudniać pracowników. Doprowadzi to do spadku bezrobocia, a w rezultacie do poprawy położenia pracowników najemnych. Przeciwnicy tego projektu uważają wprost przeciwnie. Przewidują, że w wyniku utraty pewnych praw, położenie tychże pracowników znacznie się pogorszy. Jak będzie? - trudno przewidzieć. Należałoby ustawę wprowadzić w życie, a po kilku latach przyjrzeć się jej skutkom. Wtedy moglibyśmy rostrzygnąć, którzy politycy mieli rację, którzy z nich dobrze przewidzieli. Ci, co byli za, czy ci co byli przeciw. Takie przewidywanie przyszłości jest dosyć trudne i dlatego nie potępiałbym specjalnie tych polityków, którym to się nie udaje. Ot, po prostu, lepiej ich nie wybierać w przyszłości. Ale takich, którzy widząc pozytywne skutki decyzji podjętych przed laty – te decyzje krytykują, uważam za zwykłych durniów.

Tak jest z byłym (na szczęście!) marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem i posłami PIS-u, którzy głosowali przeciwko ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Bo nie łudźmy się. Są to ludzie, którzy są przeciwko integracji europejskiej i przeciwko byciu Polski w Unii Europejskiej.Chcieliby, byśmy w imię jakiś tam idei z Unii wyszli i żyli obok niej. Będą oni pewnie protestować, deklarować, że Unii chcą, ale w innym kształcie, na innych warunkach. Ale co w przypadku, gdyby wtedy, gdy do wspólnej Europy wchodziliśmy, ta by się na nasze warunki nie zgodziła. Postawili nam pewne warunki i wybieraj człowiecze – chesz albo nie chcesz. Marek Jurek i jemu podobni – nie chcieli.

Nie ukrywam. Sam byłem sceptycznie do Unii nastawiony (choć ostatecznie głosowałem za). Mierziła mnie (i mierzi do tej pory) biurokracja, arogancja unijnych urzędników, którzy chcieliby uregulować każdy detal naszego życia. Ale widać przecież na każdym kroku, że nasza obecność w Unii przyniosła Polsce mnóstwo korzyści. W moim mieście jest kilka dróg i budowli, na których widnieje napis: „zbudowno przy wsparciu Unii Europejskiej”. Bez problemu przekraczamy granice, możemy zarabiać w krajach gdzie lepiej płacą (przed Unią ten przywilej był dostępny tylko nielicznym), rolicy dostają dopłaty, zmniejszyło się znacznie bezrobocie, wzrosła produkcja, zarobki... Kto tego nie widzi jest ślepy i durny. Ci, którzy decyzję o akcesie Polski do Unii podjęli – dobrze przewidzieli. Pozostali – pomylili się i nic wielkiego by się nie stało, gdyby dalej nie brnęli w swoim absurdalnym uporze.

Dlatego, panie były (na szczęście!) marszałku Marku Jurku i jemu podobnym – stuknijcie się w swój durny czerep i dajcie sobie już spokój. W każdym kraju znajduje się jakaś grupa, kóra ma kłopot z prawidłowym jarzeniem rzeczywistości. W Polsce Wy do nich należycie.

peergynt 1
O mnie peergynt 1

Interesuję się sztuką, historią, polityką i sportem. Wiek - między czterdziestką, a śmiercią... Politycznie jestem liberałem, cokolwiek to znaczy...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka