peergynt 1 peergynt 1
54
BLOG

Przeciwko abolicji podatkowej

peergynt 1 peergynt 1 Polityka Obserwuj notkę 2

Jestem przeciwny abolicji podatkowej ogłoszonej przez rząd dla tych, którzy w latach 2002-2007 pracowali za granicą, a w Polsce nie zapłacili od dochodów z tej pracy podatku. A to dlatego, że jest to niesprawiedliwe, choć – przyznaję – sam tak do końca nie wiem, co to właściwie ta sprawiedliwość jest.

Generalnie, jestem zwolennikiem abolicji podatkowej, jednak tej dotyczącej pracujących i zamieszkujących w naszym kraju. Doświadczenie innych krajów, np. Włoch, pokazują, że taka abolicja, czyli darowanie części należnych podatków, ożywczo wpływa na rozwój gospodarczy. Wielu takich, którzy swoje dochody osiągali na czarno ujawnia się, staje się podatnikami i swoimi dochodami dzieli się ze społeczeństwem. Pewnie, jest to niesprawiedliwe, że taki osobnik przez lata bogaci się i nie płaci podatków (gdy tymczasem inni muszą to robić) nagle oczyszcza się, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Ten argument przeważył zresztą, gdy za Millera chciano taką abolicje wprowadzić. Jednak wolę patrzeć na praktyczną tego stronę i uważam, że lepiej, żeby taki delikwent stał się uczciwym człowiekiem niż żeby dalej tkwił w swoim przestępczym procederze, który, znając opieszałość urzędów skarbowych, i tak nigdy nie zostanie ujawniony. Bo urzędy skarbowe zwykle zajmują się tymi, którzy podatki płacą i są zarejestrowani odpuszczając takim, którzy nigdy się nie ujawnili, choć, logicznie patrząc, dawno powinni umrzeć z głodu z braku dochodu. Jednak abolicji pracującym za granicą jestem przeciwny.

Pracujący za granicą zwykle (choć nie zawsze) zamieszkują w Polsce, tutaj mają swoje rodziny, mieszkania, domy, samochody i zwyczajne swoje sprawy. Za granicą pracują, bo można tam lepiej zarobić, a pieniądze wydają u nas w kraju. Jest korzystne dla Polski i pozytywnie wpływa na nasz rozwój. Jednak, te ich sprawy są w Polsce są przez polskich podatników utrzymywane. Ich dzieci chodzą do polskich szkół, korzystają z polskiej służby zdrowia, jeżdżą po polskich dreogach, ochrania ich polska policja, a polskie wojsko strzeże granic, w których oni zamieszkują. Dlaczego niby ich zwolnić z obowiązku łożenia na to wszystko. Za granicą, w kraju, w którym pracuje, płaci podatki, za które tamtej kraj się utrzymuje. Nie korzysta z tego, ale to jego wybór. Przyjeżdża do nas i wydaje swoje pieniądze na swoje zachcianki, a pozostali muszą płacić na wszystko co go otacza. Nie dość na tym, że tych pieniędzy ma zwykle więcej niż pozostali rodacy to nie będzie miał potrzeby się nimi dzielić. Nie jest to sprawiedliwe (choć zaznaczam, że tak do końca wcale nie jestem pewny, czym ta sprawiedliwość jest).

Argumentem za abolicją jest, że będzie to impuls do powrotu rodaków z zagraniczych saksów. Że ludzie, gdy tylko usłyszą, że nic im nie grozi, porzucą swoje zajęcia przy pielęgnacji niemieckich szparagów i powrócą na łono Ojczyzny. Nie sądzę, aby tak się stało. Z praktyki wiem, że polski fiskus nie jest specjalnie zdeterminowany w temacie ścigania zagraniczych podatków. Gdy już łapnie delikwenta, który nie wykazał swoich zagranicznych apanaży, karze mu zrobić korektę i tyle. Zazwyczaj dzieje się tak, gdy ów delikwent próbuje wydobyć z urzędu skarbowego zaświadczenie o polskich dochodach, które musi przedstawić w zagranicznym fiskusie. Nie słyszałem o jakiejkolwiek karze za to, że ktoś takich dochodów nie wykazał. Wielu podatników rozlicza te dochody, bo boi sie konsekwencji, których w praktyce nie ma. Nie znaczy to oczywiście, że fiskus nie zmieni zdania (powinien!), ma bowiem odpowiednie ku temu instrumenty, ale póki co, jest spokojnie. Często zdarza się, że przychodzi do mnie klient w celu dokonania takiego rozliczenia, ale od razu zaznacza, że złoży je tylko w przypadku, gdy podatek nie okarze się zbyt duży. A ten podatek zazwyczaj to kilkaset złotych, gdyz przypomnę, że od wysokości polskiego odlicza się diety i podatek zapłacony za granicą. W wypadku takich krajów jak Niemcy, to ten podatek oblicza się proporcją w stosunku do polskiego podatku i jest on zazwyczaj symboliczny.

Z tych to powodów jestem przeciwny temu, aby pracujący za granicą nie przyczyniali się do tego, aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatnio.

 

peergynt 1
O mnie peergynt 1

Interesuję się sztuką, historią, polityką i sportem. Wiek - między czterdziestką, a śmiercią... Politycznie jestem liberałem, cokolwiek to znaczy...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka