peergynt 1 peergynt 1
73
BLOG

Moje przypadki z Jaruzelskim

peergynt 1 peergynt 1 Polityka Obserwuj notkę 9
 W świetle ostatnich wydarzeń (odroczenie rozprawy przeciwko twórcom stanu wojennego) chciałbym ujawnić swój stosunek do generała Jaruzelskiego. W skrócie definiuje go hasło, które kiedyś ujrzałem na murze: „ Generale, historia Ci to może wybaczy, ale u mnie masz przejebane”.Nie wiem kto jest autorem tego dzieła ale w ramach spłaty praw autorskich stawiam mu flaszkę gdy się tylko ujawni. Aby wyjaśnić mój stasunek do Jaruzela opowiem co nieco o moim stanie wojennym.

W tym czasie byłem studentem.  Tuż przed 13 Grudnia strajkowałem w sprawie rektora Hebdy w Kielcach. Jednak nie byłem jakimś tam wielce zażartym opozycjonistą. Sam strajk wspominam dosyć ciepło. W sumie była to niezła zabawa. Poznałem nowych kolegów... i koleżanki. Przyjeżdżali do nas artyści, rolnicy przywozili żywność. Wszystko było podlane ideologicznym sosem, że niby uczestniczymy w jakieś misji ale bardziej ineteresowała nas koszykówka (okupowaliśmy m.in. salę gimnastyczną). Nie byłem jakoś tak do końca do tego strajku przekonany, bo nie za bardzo rozumiałem, o co z tym Hebdą chodzi, ale solidaryzowałem się z kolegami z NZS-u (choć sam nigdy nie byłem jego członkiem). Zawsze byłem przeciwny socjalizmowi i socjalistycznej władzy więc czułem, że przeciwko tej władzy należy występować, co też czyniłem. Strajk skończył się w piątek 11 Grudnia, więc pojechałem do domu. Tam zastało mnie orędzie Jaruzelskiego oraz wiadomość, że zajęcia na uczelni zostały zawieszone. Jako, że byłem tylko szeregowym uczestnikiem tego strajku – nikt mnie nie nękał, nie internowano mnie ani nie zmuszano do podpisywania czegokolwiek. Lecz - przyznaję się – później już nie angażowałem się w działalność opozycji. Powód – zwykłe tchórzostwo. Nie byłem wybitną jednostką, na studia dostałem się tak dosyć przypadkowo (w tych czasach nie było łatwo się dostać ma uczelnie – u mnie było 7 osób na jedno miejsce), a wylecieć było dosyć łatwo. W perspektywie były dwa lata w armii, co nie było przyjemnością – więc siedziałem cicho. Dziś trochę żałuję, że nie dość stanowczo przeciwstawiałem się komunizmowi, choć widząc co wygaduje się o tych, którzy tę odwagę mieli, zaczynam mieć wątpliwości. Jednak - mam dużo szacunku dla tych, którzy, nie zważając na zagrożenie ustraty wolności, a nawet życia - to robili (nawet dla Macierewicza, choć przychodzi mi to z trudem).

Do stanu wojennego mam stosunek zdecydowanie negatywny. Uważam, że przez to straciliśmy 8 lat, które można było lepiej spożytkować. Jednak, nie można być absolutnie pewnym, jakby potoczyła sie historia, gdyby Jaruzelski ustąpił, gdyby się wycofał i oddał władzę opozycji. Dobrze wiem, że takie gdybanie – co by było gdyby, do niczego nie prowadzi. Gdyby przywódcy Polski podziemnej nie wydali rozkazu rozpoczynającego Powstanie Warszawskie, dzisiaj pewnie mielibyśmy do nich pretensje, że przespali znakomitą okazję do wywalczenia wolności własnymi siłami, a nie rękami czerwonoarmiejców. Jaruzelki jest postacią tragiczną. Nie wierzę w to, że rządził Polską kompletnie nie dbając o jej interesy. Myślę, że chciał dobra Polski, które w jego mniemaniu było nierozerwalnie związane z ustrojem socjalistycznym. Walczył z siłami, które, w jego przekonaniu Polsce szkodzą, pchając ją w objęcia kapitalizmu. Dzisiaj, wielu jego zatwardziałych adwersarzy, także krytykuje ustrój, który wybraliśmy po 89 roku. Nie przeszkadza im to jednak wylewania pomyj na głowę generała. Jaruzelski wziął na siebie odpowiedzialność za stan wojenny i jego ofiary. Tłumaczy się, że chciał uchronić Polskę przed jeszcze większą tragedią, jaką byłoby wkroczenie „bratnich” armii do kraju. Nie wiem, czy tak by w rzeczywistości było. Ale należy pamiętać, że Krajem Rad rządził wtedy Breżniew, a zimna wojna trwała w najlepsze. Wielu, wśród naszych „przyjaciół” było takich, którzy chcieli ukręcić łeb hydrze. Może się już szykowali?!

Jaruzelski nie poniósł konsekwencji swych czynów. Czyżby. Od dwudziestu prawie lat jest oskarżany, pomawiany, otwarcie znienawidzony. Co rok 13 Grudnia, pod jego domem odbywają się demonstracje przeciwko niemu. Ciągną go po sądach i musi się tłumaczyć. Dobrze mu tak. To się właśnie nazywa osąd historii. Ta już się z nim rozprawiła – za życia. Czy może być coś gorszego dla człowieka?! Doprawdy nie wiem, czy gdyby to przewidział, tak łatwo oddałby władzę po 89 roku. Jednak, czy chciałbym go widzieć w więzieniu? Ja nie! Nie było to dla mnie satysfakcjonujące. Uczucie zemsty już się we mnie stępiło. A napis na murze mógłby brzmieć: „Jaruzelski, historia Ci nie wybaczyła, a u mnie dalej masz przejebane”.

peergynt 1
O mnie peergynt 1

Interesuję się sztuką, historią, polityką i sportem. Wiek - między czterdziestką, a śmiercią... Politycznie jestem liberałem, cokolwiek to znaczy...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka