peergynt 1 peergynt 1
99
BLOG

Kocham Cię jak Irlandię

peergynt 1 peergynt 1 Polityka Obserwuj notkę 10
 Irlandia – wyspa zielona, z dnia na dzień stala się gównym wyznacznikiem naszej polityki, tak wewnętrznej, jak i zagranicznej. Jest to o tyle dziwne, ża jakoś w przeszlości nie interesowaliśmy się specjalnie tym kawalkiem ziemi za wyspami brytyjskimi, a tu – patrz pan – wszyscy sobie nią gębę wycierają. Najpierw Pan Premier, żeby owym premierem zostać, roztoczyl przed Rodakami wizję dobrobytu, jaki nastanie wraz z nim – dobrobytu takiego, jaki jest w Irlandii. Druga Irlandia – oto cel, na który postawil przed nami Premier – elekt, a wraz z nim cakiem spora rzesza wyborców. Udalo się! Irlandia przemówila do Polaków i przy urnach dali temu wyraz. Teraz kolej na Pana Prezydenta, który nie mógł przecież zostać z tylu i oświadczyl ni mniej ni więcej, że staje w obronie interesów Irlandii i dlatego nie popisze traktatu reformującego Unię Europejską.

Trochę może szkoda, że nie staje tak radykalnie w obronie interesów naszej Ojczyzny lecz widać chce okazać wdzięczność Zielonej Wyspie za to, że tak ochoczo przyjęla naszych bezrobotnych rodaków. Prezydencki minister Kamiński wil się wczoraj u Olejnikowej jak piskorz usilując uzasadnić meandry myśli Kaczyńskiego. Jest w tym niezly bo nijak nie bylbym w stanie wytlumaczyć jakim to sposobem traktat, któren wraz z bratem wynegocjowal i oglosil swoim wielkim sukcesem, następnie obiecal rychlo podpisać by znowu podroczyć się trochę z Narodem w slynnym orędziu, by znowu doprowadzić do kompromisu w Sejmie.... ja już sę pogubliem. Teraz znowu nie podpisze bo Irlandia..., jakby ta miala coś do wiatraka. Kamiński mówi coś o wielkiej wartości jaką jest zasada jednomyślności, choć ja dobrze pamiętam, że co rok 3 Maja obchodzimy hucznie Święto Konstytucji, która tę zasadę (liberum veto) obalila. Chce okazać szacunek dla decyzji Irlandczyków choć w ten sposób jakoś mniej szacunku okazuje dla Francuzów, Niemców i królowej angielskiej.

Ja tam Kaczyńkiemu z bratem najzwyczajniej nie wierzę. Nie wierzę, żeby chcieli ratyfikacji traktatu lizbońskiego. Nie wierzę nawet w to, że chcą zjednoczonej Europy. Myślę, że gdy bylo referendum w sprawie wstąpienia Polski do Unii Europejskie – najzwyczajniej glosowali przeciw. Taki wniosek wysnuwam z ich wypowiedzi sprzed referendum i późniejszych. Będąc u władzy nie wypadalo im występować przeciw Unii gdyz zdawali sobie sprawę z tego, że większość Polaków jest za nią, a i golym okiem widać, że wbrew temu, co zapowiadano (np. że Polska stanie się platnikiem netto Unii, znaczy się będzie doplacać do jej kasy) osiągnęliśmy spore korzyści z czlonkostwa. Brnęli więc z ogonem czlonków wlasnej – eurosceptycznej partii oraz z moherami od Rydzyka udając, że są przeciw, a nawet za. Wykorzystywali każdy pretekst aby to uzasadnić. A to ustawa kompetencyjna, a teraz trafila im się gratka w postaci Irlandii. Naraz dbamy o ich ineteresy, okazujemy im szacunek i podpiszemy dopiero wtedy, jak podpiszą oni. Panowie, przyznajcie, że Europa wam nie leży i już. Sytuacje będziemy mieli przynajmniej jasną, bo zawsze lepiej spierać się z takimi, którzy nie ściemniają.

Na koniec. Ja też nie jestem zwolennikiem traktatu lizbońskiego, tak jak nie jestem zwolennikiem konstytucji, karty praw i kilku jeszcze innych pierdól, które niewiele wnoszą do życia, a stanowią jedynie pretekst dla kilku nieudaczników, którzy powolując się na te akty prowadzą swoją walkę z calym światem. Nie będę się na ten temat rozwodzil bo jest to temat na inny wpis. Jednak uznaję, że tak to się juz na świecie ulożylo, że obywatele gotowi są oddać życie za preambule w kostytucji lub jakąś tam wolność, która i tak nic nie znaczy..

Unia jest molochem, której sprawy muszą być jakoś uregulowane. Jest tam tak wiele sprzecznych ineteresów, tak wiele partykularyzmów, że to i tak cud, że zdolano sie jakoś dogadać. Z naszego puntku widzenia najlepiej by bylo, gdyby Unią rządził z Warszawy milościwie nam panujący Prezydent (no może nie ten, który teraz). Każde inne rozwiązanie jest tylko zgniym kompromisem. Do takiego wlaśnie doprowadzono w Lizbonie i chwala im za to. Konstytucja amerykańska liczy kilka stron, a ta kilkaset. Tyle, że tamtą pisalo trzech lekko wstawionych facetów, a tę kilkaset dobrze oplacanych gości w garniturach od Cardina. Nie mieli szans by wymyśleć coś bardziej sensownego, więc niech już zostanie to co jest. Nic mądrzejszego nie wymyślimy, a jak nie ma co się lubi...

Na koniec cytat z Kobranocki:

  • Czy mi to kiedyś wybaczysz
    Działałem tak nieporadnie
    Czy to dla ciebie coś znaczy
    Że kocham cię jak Irlandię


peergynt 1
O mnie peergynt 1

Interesuję się sztuką, historią, polityką i sportem. Wiek - między czterdziestką, a śmiercią... Politycznie jestem liberałem, cokolwiek to znaczy...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka