Zdarzył się wypadek kolejowy w Czechcach. Tragedia dla ofiar i ich rodzin. Jakiś wiadukt nie wytrzymał i spadł tuż przed szybkim pociągiem. Wiele osób zostało rannych, kilku zginęło. Ze zgrozą słuchałem wiadomości na ten temat. Jednak słuchając tego newsa zostałem zbulwersowany (choć być może to zbyt wielkie słowo). Otóż nie podoba mi się sposób w jaki to zrelacjonowano (chodzi mi o TVN i TVP – innych relacji nie znam). Dziennikarze przede wszystkim zajmowali się polskimi ofiarami tego wypadku. Nieważne, że zginęło 7 osób, siedmiu ludzi, którzy mieli rodziców, braci i siostry, żony i dzieci, ważne że jedna z nich to była Polka. Któryś z dziennikarzy powiedział nawet, że, na szczęście tylko jedna z ofiar to była Polka, a rannych zostało tylko 11 naszych rodaków. Ta cała reszta była jakby nieważna. Ważni w naszych relacjach byli tylko Polacy. Była relacja ze szpitala w Ostravie gdzie dzielny żurnalista pytał lekarza o stan zdrowia Polaków, inni go nie interesowali. Nie podoba mi się coś takiego. Oczywiście, rozumiem, że nasze media bardziej będą się interesowały naszymi rodakami, ale w tej sprawie zdecydowano przesadzono.
Dla jasności, ofiary wypadków komunikacyjnych i innych nie wzbudzają u mnie jakiś specjalnych emocji. Chyba, że są moimi bliskimi lub znajomymi. Łączę się w żalu z ich bliskimi ale nie znam ich i dlatego nie zapalę świeczkę nad ich grobem. Codziennie na polskich drogach ginie kilkadziesiąt osób. W Ameryce i Chinach pewnie więcej. Cóż, takie jest życie, że wypadki chodzą po ludziach. Próbujemy temu zapobiec ale nie ma sposobu na pijanego gościa, który wtacza się na ulicę wprost pod ciężarówkę.
Jednak , jeżeli już się coś takiego stanie to media mają używanie. Klasyk powiedział – nic tak nie ożywia programu jak trup. Tak to już jest, że wolimy słuchać o takich, którzy wbili się w drzewo Oplem, czy Fordem niż o takich, którzy bezpiecznie dojechali do domu. Nie zamierzam z tym walczyć. Jednak wkurza mnie gdy graduje się śmierci. Tamten zginął - ot co, ale ten inny miał naszą słowiańską krew więc jego bardziej żal. Dla mnie – człowiek to człowiek, jego narodowość mnie nie interesuje.
Być może powodem mojego wpisu jest, że mieszkam 10 kilometrów od czeskiej granicy. Mam tam wielu przyjaciół i znajomych. Wypiłem z nimi morze Pilsnera i Becherowki. Wieść o wypadku kolejowym pod Ostrawą wzbudziła mój niepokój o nich. Żaden z nich nie był w tym pociągu. Jednak tych, którzy tam byli, którzy zostali ranni lub zginęli żal, bez względu - jakiej byli narodowości.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)