peergynt 1 peergynt 1
270
BLOG

Prawda wyzwolona red. Wildsteina

peergynt 1 peergynt 1 Polityka Obserwuj notkę 16

Wczorajszy (08-10-2008 r.) program Bronisława Wildsteina, w którym „przedstawia” uroki PRL-u skłonił mnie do pewnych refleksji. Otóż wydaje mi się, że z lustracji i z tropienia komunistycznych agentów red. Wildstein uczynił sobie niezły sposób na życie.

W mediach jest kilku takich, którzy znaleźli sobie jakąś niszę i w niej się świetnie czują. Na przykład jest jeden taki pan, który kiedyś tam padł ofiarą przestępstwa, założył organizację, która ma się zajmować takimi jak on ofiarami i teraz, gdy tylko jest o tym mowa w jakimś telewizyjnym programie jest on zapraszany. Inny, wziął kiedyś jakiś kredyt, który nie potrafił spłacić. Założył tedy towarzystwo takich jak on i, gdy tylko jest mowa o nieszczęsnych klientach banku – siedzi na honorowym miejscu wygłaszając swoje mądrości. Mają z tego pewnie jakąś kasę, choć tego tak do końca nie wiem. Nie, żebym się czepiał. Zastanawiałem się tylko nad tym mechanizmem i doszedłem do wniosku, że jest tak, że gdy jakiś dziennikarz chce zrobić program na te tematy to z automatu zaprasza tych panów. Program staje się przez to bardziej obiektywny bo prezentuje racje różnych stron. Red. Wildstein stał się takim samym człowiekiem.

W programie „Bronisław Wilstein przedstawia” pokazał on wczoraj historię Michała Ronikiera, który przez wiele lat donosił na artystów „Piwnicy pod Baranami”. Właściwie byłoby to już nudne, bo co chwilę ujawnia się jakiegoś agenta sprzed lat i tak zasadniczo, to nawet nie mam ochoty tego słuchać. Ale tu stała się rzecz dziwna, dla redaktora niepojęta. Otóż ludzie, na których donosił ogłosili, że mu wybaczają i nie ma sprawy. Był ich przyjacielem i kolegą, donosy, które pisał nie zawierały nic szczególnego, nikomu nie zaszkodziły i w związku z tym nie zamierzają zrywać z nim kontaktów. Zamiast potępić go, zamiast skazać go na publiczny ostracyzm, zamiast oburzać się i żądać kary śmierci – oni mu wybaczyli. Tego redaktor Wildstein zrozumieć już nie potrafił. Tego było juz mu zbyt wiele. Grupce wpatrzonej w niego młodzieży cierpliwie tłumaczył, jakimi to niemoralnymi ludźmi są oni – znaczy ofiary Ronikiera. Jak mogą nie przepuścić gościowi, który na nich nadawał. Na nieśmiałe uwagi któregoś ze studentów, że w tych donosach nic takiego szczególnego nie ma od razu prostował, że bezpieka używała tych informacji do różnych celów i, tak do końca nie wiadomo, czy faktycznie nikomu nie zaszkodził.Pan Bronisław doskonale wie, że tamten był świnią ostatnią i dziwi się, że inni poddają to w wątpliwość. A nawet gdy się z tym zgadzają (z ta świnią znaczy), jakoś im to nie przeszkadza. Było o prawdzie, która nas wyzwoli, o sprawiedliwości dziejowej i tego typu pierdołach.

Ja se tak myślę, że pan Wildstein znalazł sobie całkiem niezłą fuchę polegającą na demaskowaniu dawnych konfidentów. Zawsze, gdy w mediach jest na ten temat dyskusja, pojawia sie on w glorii pokrzywdzonego, a w związku z tym eksperta i strażnika narodowej moralności. Nie wiem, ile zgarnął za wczorajszy program lecz pewnie była to godziwa zapłata za to, że pogrąża z imienia i nazwiska faceta, o którym mało kto słyszał. W kolejce czeka ich jeszcze cała masa, więc roboty redaktorowi nie zabraknie, zwłaszcza, że nie są to przestępcy i można o nich, w odróżnieniu do morderców i złodziei mówić z imienia i nazwiska właśnie.

A ja mam wątpliwość. Czy można w imię sprawiedliwości, moralności i prawdy wyzwolonej pogrążać ludzi, nawet gdyby byli świniami i brać za to niezłą kasę.



 

peergynt 1
O mnie peergynt 1

Interesuję się sztuką, historią, polityką i sportem. Wiek - między czterdziestką, a śmiercią... Politycznie jestem liberałem, cokolwiek to znaczy...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka