Takie se tam...
Piszem bo chcem
0 obserwujących
45 notek
12k odsłon
  55   0

Wstęp - Świat mediów

Wstęp - Świat mediów

Obraz człowieka siedzącego na plaży i oglądającego ocean w telewizorze powinien przypominać nam, że mamy własne oczy, uszy i mózgi. Fakt, że współczesny mieszkaniec tak zwanych krajów cywilizowanych spędza jedną czwartą swego świadomego życia patrząc w szklany ekran i słuchając dźwięków z przeróżnych głośników, zostałby bez wątpienia przez starożytnych czy tak zwanych prymitywnych uznany za przejaw opętania lub narkotycznego uzależnienia. Jest zadziwiające, że ci sami ludzie, którzy często twierdzą, iż do kontaktu z Bogiem nie potrzeba pośredników w postaci zinstytucjonalizowanych kościołów zdają się jednocześnie bez protestu akceptować sytuację, w której coraz częściej cały nasz kontakt z rzeczywistością oraz wiedza o niej zależą od współczesnego kapłana goszczącego codziennie na szklanym ołtarzyku w naszym mieszkaniu.

Media to według oficjalnej dogmatyki tak zwana czwarta władza w dzisiejszym systemie politycznym. Jednak podobnie jak w wypadku pozostałych władz i relacji między nimi schematy i podziały wymyślone przez intelektualistów niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Natomiast gdy traktowane są jako dogmat, wtedy zaczynają pełnić rolę zasłony dymnej dla niecnych interesów. Jak zawsze tam, gdzie prawda zastąpiona została przez powtarzany bez przerwy slogan, sprzyja to postępowi zła, zwanego w mediach najczęściej po prostu postępem.

Tym, co różni media od pozostałych władz jest ich niejasny status. Współczesne środki masowego przekazu wydają się w najwyższym stopniu realizować marzenia o władzy absolutnej i jednocześnie całkowicie anonimowej, a więc wolnej od jakiejkolwiek odpowiedzialności. Wydaje się, że wzrost znaczenia dzisiejszych mediów ma związek z zanikiem znaczenia innego składnika władzy, jaką dawniej stanowiły tradycyjne religie czy kościoły z obrzędami, mszami, ambonami i niedzielnymi szkółkami, a które zostały zastąpione codziennymi wiadomościami. Dzisiaj to media coraz częściej decydują o tym, co uważamy za dobre i złe, piękne lub szpetne, co jest prawdą, a co kłamstwem, a o czym w ogóle nie można mówić; poprzez reklamy kształtują gusta, mody i codzienne zachowania, atakują podświadomość, kształtują poczucie winy, pojęcie zdrowia i choroby, dewiacji i normalności.

Środek przekazu jest przekazem - ta prawda, choć należąca do klasyki nauk społecznych, bywa często lekceważona i dzisiejsze elektroniczne media są traktowane jako jedynie doskonalszy środek przekazu, podczas gdy w rzeczywistości one same przekaz kreują. Im większe możliwości techniczne, tym większa możliwość takiej manipulacji. Każdy, kto widział polityka, a przede wszystkim idola szołbiznesu w telewizji i spotkał go w życiu, kto brał udział w nagrywaniu audycji i obserwował co potem z niej zmontowano, kto choć przez chwilę gościł w korytarzach polskiej telewizji - ten wie, że dzisiejsze media to nie środek przekazu, ale skomplikowana instytucja mająca własną atmosferę, rytuały, a przede wszystkim własne interesy.

Obraz człowieka siedzącego na plaży i oglądającego ocean w telewizorze powinien przypominać nam, że mamy własne oczy, uszy i mózgi. Fakt, że współczesny mieszkaniec tak zwanych krajów cywilizowanych spędza jedną czwartą swego świadomego życia patrząc w szklany ekran i słuchając dźwięków z przeróżnych głośników, zostałby bez wątpienia przez starożytnych czy tak zwanych prymitywnych uznany za przejaw opętania lub narkotycznego uzależnienia. Jest zadziwiające, że ci sami ludzie, którzy często twierdzą, iż do kontaktu z Bogiem nie potrzeba pośredników w postaci zinstytucjonalizowanych kościołów zdają się jednocześnie bez protestu akceptować sytuację, w której coraz częściej cały nasz kontakt z rzeczywistością oraz wiedza o niej zależą od współczesnego kapłana goszczącego codziennie na szklanym ołtarzyku w naszym mieszkaniu. Jednak w odróżnieniu od księdza z pobliskiego kościoła, czy szamana z sąsiedniej chaty nie wiemy jak ten człowiek żyje, co mówi prywatnie, za co i od kogo bierze pieniądze, od kogo jest zależny. Naturalną potrzebę wiedzy o tym możemy, a jakże, zaspokoić, ale tylko za pośrednictwem innych mediów. Jeżeli dodać, że za tym kapłanem stoją bardzo konkretne interesy, że do tego, aby mógł do nas dotrzeć potrzebne są ogromne sumy pieniędzy, a możliwości techniczne kreowania przez media obrazów, wypowiedzi, idoli wydają się nieograniczone, wtedy okaże się, że mamy do czynienia ze zjawiskiem niezwykle groźnym zarówno dla systemu politycznego jak i indywidualnej psychiki. Groźnym nie tyle dla tak zwanej wolności, ale przede wszystkim dla prawdy i widzenia rzeczywistości takiej jaka jest.

Paradoksalnie to właśnie techniczna doskonałość współczesnych mediów jest jednym z czynników generujących to zagrożenie. Być może dlatego także tak zwany postęp techniczny jest częścią oficjalnie głoszonej w mediach religii. Thoreau i Nietzsche uważali, że już czytanie dzienników ogłupia, Erich Fromm pokazał degradujące skutki trywialnej rozmowy i gadulstwa, a tymczasem dzisiaj pozwalamy tak właśnie gadać do nas z ekranów i głośników wiele godzin dziennie ludziom, którzy w prywatnych rozmowach wyrażają się o widzach jako o motłochu i gawiedzi, ale których zarobki zależą od oglądalności i w związku z czym mówią nam zawsze to, co chcemy słyszeć, a raczej to, co chce usłyszeć jak największa liczba potencjalnych konsumentów towarów, jakie oferują reklamodawcy.

Kościół mediów i jego stan jest odbiciem stanu naszej cywilizacji. Charakteryzuje je bogactwo techniki i ubóstwo celów. Tak samo jak piękne malowidła w grotach Lascaux zastąpione zostały bazgrołami uzbrojonych w spraye wandali, żywa muzyka i śpiew łomotem z coraz lepszych głośników, tak samo poważna rozmowa czy lektura ustąpiły kakofonii dźwięków, migającym obrazkom i chamskiemu przerywaniu każdej dłuższej wypowiedzi, gdyż "naszych widzów takie szczegóły nie interesują". To typowy zwrot z pełnego pogardy dla rozumu i publiczności języka ludzi, którzy w dzisiejszym systemie pełnią rolę mentorów naszych dzieci, rodziców i nas samych. Bezmyślność wypisana na twarzach, brak humanistycznego wykształcenia, nieznajomość elementarnych zasad logiki nie są tu przeszkodą, przeciwnie - ułatwiają zadanie.

Religia wzrostu i rozwoju gospodarczego potrzebuje takich właśnie kapłanów. Natomiast wszyscy wojujący z obecnym systemem potrzebują refleksji nad tym, kto do nas przemawia, w czyim robi to imieniu i jakim prawem jesteśmy zmuszeni żeby tego słuchać.

Redakcja

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura