1 obserwujący
6 notek
2069 odsłon
274 odsłony

Skończmy z sentymentami

Wykop Skomentuj6

W dzień setnej rocznicy narodzin Karola Wojtyły, następuje spodziewana tendencja to zalewu treści, wspominających jego pontyfikat jako papież Jan Paweł 2. Gdzie tylko się spojrzy to widzi się wypowiedzi o jego wielkości, wspaniałości i poczuciu, że on zawsze stał na samym szczycie człowieczeństwa. Mowa tu nawet o tezach, że Karol Wojtyła w szatach Jana Pawła 2, stanowi nieodłączną całość istoty państwa polskiego, w całym swoim majestacie i obecnie nie można nawet mówić o "polskości" bez dużego nacisku na postać Karola Wojtyły. Obok tego ogromną rolę w narracji pełni stanowisko, że za wszelką cenę trzeba je utrzymywać jak najdłużej. I właśnie w ten dzień, wśród potopu stwierdzeń, wspomnień i komentarzy z nostalgią, uwielbieniem i poczuciem misji w krzewieniu idei "narodowego wkładu Karola Wojtyły" w postrzeganie świata, jasno widać, jak wielki jest problem z postrzeganiem Jana Pawła 2 we współczesnym świecie.

Za sprawą sieci określonych wypadków i połączeń, zaistniałych w sprzyjającym środowisku, doszło do sprzężenia postaci Karola Wojtyły z ważnymi wydarzeniami historycznymi, które miały charakter pokoleniowy. W wyniku silnego rozwoju katolicyzmu jako czegoś co stało w sprzeczności do znienawidzonej władzy, wybranie Karola Wojtyły na przewodnika Kościoła Katolickiego, który pojmowany był w bańce narodu polskiego, stanowił w zbiorowej świadomości Polaków swoisty ruch oporu wobec władzy, wywołało ogromne poczucie emocji, przypisanych właśnie do określonej postaci Karola Wojtyły. Tak o to narodził się symbol walki z ustrojem komunistycznym. I nie ma co się dziwić, bowiem psychika ludzka, rozszerzona do ram całego społeczeństwa zawsze szukała symboli, by móc skondensować w jednym na szybko podanym obrazie, całe uczucie które towarzyszy jakiemuś zjawisku. Czy to poczucia ingerencji jakiejś grupy wpływowych ludzi w przegranie wojny, którego symbolem w Republice Weimarskiej stawali się Żydzi, czy to wojny pokoleniowej lat 60. w Stanach Zjednoczonych za sprawą Wojny w Wietnamie, czy właśnie z buntem wobec uciskającej władzy jak w przypadku Jana Pawła 2. 

Jednak już w samej użytecznej symbolice Jana Pawła 2 nastąpił pewien zgrzyt. Bowiem postrzeganie katolicyzmu tylko poprzez bańkę polskiego Kościoła Katolickiego, sprawiło, iż wybór Polaka na stanowisko przewodnika światowego Kościoła Katolickiego, zostało tak naprawdę znacjonalizowane, co widać do dziś. Nomenklatura towarzysząca wypowiedzi o Janie Pawle 2 sprowadza się często do określenia "nasz papież", "papież Polak". Wychodzi to z ogromnej dawki nacjonalizmu, którą nacechowana jest retoryka wypowiedzi na temat życia Karola Wojtyły. Nie tyle ważne jest to iż był on papieżem, iż to że był on Polakiem. I to daje nam bardzo ciekawy ogląd na postrzeganie Jana Pawła 2 w naszym kraju, które wskazuje nam drogę iż wytworzony została swoista "kult narodowy", wypierający katolicyzm.

Na charakterystykę tego że mamy tu do czynienia z kultem, wpływa nie tylko znacjonalizowane postrzeganie pontyfikatu Jana Pawła 2, co bardziej fanatyczny stosunek do niego. Objawia się to w bezkrytycznym i często wyolbrzymionym postrzeganiu jego dokonań. Nie ma co mówić tu oczywiście o kuriozalnych stwierdzeniach, że Jan Paweł 2 przyczynił się do upadku ustroju komunistycznego( tak jakby cała Zimna Wojna która doprowadziła ZSRR do upadku, w ogóle nie miała miejsca), ale warto skupić się tu na poglądzie, iż pontyfikat Jana Pawła 2 był okresem świetności samego Kościoła Katolickiego i ogólnego rozwoju katolicyzmu na świecie, w trudnych dla niego czasach XX wieku. Mówi się że Jan Paweł 2 za sprawą swoich pielgrzymek we wszystkie rejony świata wprowadził do katolicyzmu masę nowych wiernych. Bardziej wypadało by powiedzieć, że takie pielgrzymki i promocja katolicyzmu było potrzebne podczas pontyfikatu Jana Pawła 2, by zrównoważyć odchodzące od katolicyzmu społeczeństwo zachodu. Jan Paweł 2 po prostu widząc, że Europa i Ameryka Północna odchodzi od wiary katolickiej, postanowił wzmocnić poczucie wiary w pozostałych przy kościele katolikach z każdego miejsca na ziemi. Zwyczajnie zamiast podejść do sprawy odchodzenia wiernych w sposób próby zrozumienia i odpowiedzenia sobie na pytanie "Czemu katolików jest coraz mniej?" i znalezienia możliwego sposobu na naprawę tego procederu, postanowił wycisnąć ostatnie soki i poczucie katolicyzmu z tych którzy jeszcze przy nim stali i tych którzy nie mając z nim wcześniej dużej styczności, dołączyli do niego zasilając topniejące szeregi wiernych. Oczywiście wynika to z bardzo konserwatywnych nauk Jana Pawła 2, stojących w sprzeczności do rosnących nowych idei zachodu, do których to papież podchodził w sposób konfrontacyjny. Nazywanie wszystkiego "cywilizacją śmierci" zrobiło swoje, dzięki czemu proces laicyzacji w krajach zachodnich wrzucił piąty bieg, właśnie za czasów Jana Pawła 2.

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo