Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz
59
BLOG

Chińszczyzna w wolnej sprzedaży.

Adam Pietrasiewicz Adam Pietrasiewicz Polityka Obserwuj notkę 7

Nawiązuję do wpisu "Chińszczyzna"  ze strony głównej. Nawiązuję, ale o czymś innym chcę pisać. O karaniu za handel narkotykami. 

Jest to ogólnie dziwna sprawa. Handel narkotykami jest ścigany i karany na całym świecie, co prowadzi do powstawania gigantycznych imperiów finansowych i, jak się wydaje, nie ma żadnego wpływu na ograniczenie czy likwidację tego zła, jakim są narkotyki. Bo co do tego, że narkotyki są złem wątpliwości nie mam. Tak jak nie mam wątpliwości co do tego, że wielkim złem jest alkohol, który skądinąd jest przyczyną o wiele większego zła w naszym kręgu kulturowym niż narkotyki.

Dziwna sprawa polega na tym, że jakoś tak bez żadnych dyskusji i bez głębszej refleksji w przestrzeni medialnej przyjmuje się za naturalne penalizowanie produkcji i obrotu narkotykami. Od czasu do czasu pojawiają się tezy, że miękkie narkotyki trzeba zdepenalizować, ale co do reszty zgoda jest powszechna - trzeba ścigać i penalizować, do kary śmierci włącznie w niektórych miejscach na świecie.

A ja się wciąż zastanawiam nad tym, co by było gdyby kokaina czy heroina rosły na drzewach, wszędzie wokół nas. Czy spowodowałoby to straszliwe rozplenienie się narkomanii wszędzie wokół nas? Czy nie wystarczyłoby ostrzec, że jest to niebezpieczne?

Substancje narkotyczne były powszechnie dostępne w niektórych rejonach Ziemi (peyotl w Ameryce na przykład), ale jakoś system tabu nie pozwalał ludziom na korzystanie z tego dostępnego powszechnie dobra i Indianie nie byli wszyscy narkomanami...

Jestem głęboko przekonany, że całkowita depenalizacja obrotu narkotykami spowodowałaby więcej dobrych skutków niż złych. No bo spójrzmy prawdzie w oczy - czy ktokolwiek wierzy jeszcze w to, że penalizacja ogranicza komukolwiek dostęp do tych substancji? A przecież to ma być jej głównym celem, prawda?

Penalizacja prowadzi natomiast do ogromnego zwiększenia ceny tych substancji i do nadzwyczajnego obniżenia ich jakości. To, co jest sprzedawane na ulicy jest faktycznie potworną trucizną, ale również dlatego, że towar jest deficytowy. Warto zwrócić uwagę na fakt, że gdy narkotyzują się tacy ludzie, jak znani artyści, to rzadko kiedy mamy sytuacje skrajne tak powszechne pośród "masowych" konsumentów narkotyków. A to dlatego, że artyści mają dostęp do "CZYSTEGO TOWARU" w odróżnieniu od biedaków z ulicy.

Ja nie piję i nie palę. Paliłem, ale rzuciłem ten nałóg po 30 latach. Obecność papierosów w kioskach i wódki w sklepach nie ma wpływu na mój stan zdrowia. Nie bardzo wyobrażam sobie jaki wpływ na stan zdrowia ludzi miałaby mieć obecność narkotyków w wolnej, kontrolowanej sprzedaży. Tym bardziej, że narkotyki nie są elementem naszej kultury tak jak alkohol. Dowodem tego niech będzie fakt, że u nas, w tych najbiedniejszych środowiskach, gdzie teoretycznie powinny być wszechobecne, są właściwie NIEOBECNE, i to zupełnie nie ze względu na niedostępność. Dominuje alkohol, który jest elementem naszej kultury.

Wolna, kontrolowana sprzedaż narkotyków zlikwidowałaby wielką część świata przestępczego i pozwoliłaby na wyeliminowanie trucizny, która obecnie jest sprzedawana na ulicy. A jakie mogłyby być jej złe strony? Zwiększyłaby się dostępność narkotyków? Poważnie? Bo teraz nie są dostępne DLA KAŻDEGO i WSZĘDZIE?

  

Powroty - co by było, gdyby Polska nie powiedziała NIE Hitlerowi?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka