Blog
Widziane z pozycji siedzącej
Adam Pietrasiewicz
Adam Pietrasiewicz Jakoś sobie radzę
43 obserwujących 698 notek 427515 odsłon
Adam Pietrasiewicz, 1 sierpnia 2017 r.

O narodowości nazistów, antysemityzmie Polaków i o lewackim głupku.

image

Zaczepił mnie dzisiaj w tramwaju starszy pan. Był strasznie podniecony, wyraźnie chciał się wygadać przed kimś. Nie wiem dlaczego akurat postanowił to powiedzieć mnie... a może wcale nie, może mówił to i innym pasażerom przede mną, jak i po tym, jak wysiadłem.

Pan nie wyglądał na jakiegoś działacza. Działacze polityczni, tacy dziadkowie z różnych manifestacji KOD i miesięcznic wyglądają i zachowują się inaczej. Ten nie wyglądał jak oni. Sprawiał wrażenie szczerego.

- Panie! - powiedział. - Słyszał pan? To naziści zabili mi mamę w Powstaniu, a nie żadni Niemcy! Tyle lat panie żyłem w niewiedzy. Ale wie pan co? Pamiętam tych skurwysynów. Wyglądali jak Niemcy...

Pokiwałem głową. Ja też czuję głębokie oburzenie gdy widzę i słyszę, jak ludzie trzymający światowe media (bo to oni rządzą naszymi umysłami) manipulując znaczeniem słów grzebią nam i naszym dzieciom w głowach. Chodzi o modelowanie, hodowlę nowej odmiany człowieka - bezmyślnego idioty, którego jedynym celem w życiu jest konsumpcja, który wie, komu ma się słuchać.

Manipulacja językiem jest niezwykle skutecznym narzędziem ogłupiania mas. Wykreowanie tajemniczej kategorii (rasy? narodowości? grupy etnicznej?) nazistów jest tego elementem, tak jak jest tego elementem wprowadzanie nowych słów dla określenia obrzydliwości tylko po to, by ta obrzydliwość mogła być przedstawiana jako piękno. Tak naprawdę nie ma nawet specjalnie znaczenia co się jak nazywa - ważne jest, żeby wciąż zmieniać znaczenie słów, żeby nadawać słowom i zwrotom nowe znaczenia, żeby zakazywać użycia niektórych słów i promować inne, których potem też się zakazuje.

Jest tak na przykład z pederastami, których trzeba teraz nazywać gejami, i ta manipulacja się udała i okazała się skuteczna, jest tak też z kalekami, których jeszcze za komuny zaczęto nazywać inwalidami przypisując słowu "kaleka" zabarwienie tylko negatywne, a potem nagle, ni stąd ni zowąd pojawili się "niepełnosprawni" - określenie które, jak się dzisiaj okazuje, też jest obraźliwe, bo kaleki należy nazywać "osobami z niepełnosprawnością". Po drodze były jakieś szalone próby lansowania pojęcia "alternatywnej mobilności" i inne koszmarki byle tylko nie dopuścić do utrwalenia się słów, które nabierają pewnej wagi, zabarwienia emocjonalnego i mogą następnie służyć do budowy jakiegoś spójnego światopoglądu. Stawiam na to, że jeszcze dożyję czasów, gdy słowo "gej" zakorzeni się i nabierze wartości tak, by określać faktycznie to, co określa i wtedy nagle okaże się, że pederasty nie można określać słowem "gej", bo to niegrzecznie. Tak jak nie można określać go dziś słowem "pederasta", czy nie daj Boże "pedał".

W filmie "Dunkierka" nie ma już mowy nawet o "nazistach". Są "wrogowie", bo "wrogiem" może być każdy i ktokolwiek. Takie określenie jest bardzo wygodne w przygotowaniu przedpola kolejnej batalii o ludzkie umysły. A właściwie kampanii ich niszczenia. Niszczenia polegającego na tym, by w języku, którym się posługujemy było jak najmniej pojęć fundamentalnych, takich które jednoznacznie określają otaczający nas świat. A jeśli już takie pojęcia w języku funkcjonują, to należy nadać im znaczenie negatywne i wtedy ludzie samodzielnie wyprą te pojęcia ze swojej świadomości.

Robi się to różnymi drogami, wprost i naokoło. Na przykład poprzez dowcipy - dziś dowcip o księdzu będzie w 99 przypadkach na 100 nawiązywał do pedofilii w taki, czy inny sposób. Zgadnij kotku dlaczego? Dlaczego dowcip o wychowawcy kolonijnym czy nauczycielu WF raczej nie będzie nawiązywał do pedofilii, choć to wśród tych kategorii jest najwięcej pedofilów, a uniknąć z nimi kontaktu jest o wiele trudniej niż z księdzem?

Czy można z tym walczyć? Myślę, że trzeba, ale też sądzę, że jest to bardzo trudne. Manipulowanie znaczeniem słów i pojęć to bardzo skuteczny sposób modelowania świadomości. Pierwszy raz zrozumiałem jak wielką siłę w tej materii mają media, gdy zamieszkałem we Francji. Tam dowiedziałem się, że Polacy to pijacy i antysemici i jest to rzecz OCZYWISTA. Wręcz kiedyś pewien znajomy Francuz przed przedstawieniem mi swojego kolegi powiedział mi: "Ale chciałbym cię uprzedzić, że on jest Żydem". Co ciekawe w Polsce praktycznie nie ma żadnych specjalnych antyżydowskich ekscesów, które w tamtych czasach we Francji były na porządku dziennym, ale jednak w świadomości ludzi nad Sekwaną to Polacy są "antysemitami".

Kiedyś pojęcia "nazista" w zasadzie nie było i się go nie używało. To słowo wypłynęło, jak mi się wydaje, w latach 90 i jego rola jest oczywista - chodzi o ostateczne zdjęcie z Niemców jakiejkolwiek odpowiedzialności za potworności, których się dopuścili. I to się udaje. Widzimy dziś jak coraz więcej, szczególnie młodych ludzi, NAPRAWDĘ wierzy w to, że istniała jakaś przerażająca grupa "nazistów", która zniewoliła Europę z Niemcami włącznie. Ich celem było wymordowanie Żydów.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Z pustego, to i Salomon na krzywe drzewo skacze.
I żeby nie było, że nie mówiłem - moje wpisy w blogu w Salonie24 MOŻNA kopiować, powielać i cytować, ale tylko podając źródło (link) i moje dane, jako autora. Wszystkiego o mnie można się dowiedzieć wpisując w Googlach po prostu "adam pietrasiewicz" (http://tiny.pl/1957).

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • To prawda z tymi hitlerowcami, i co ciekawe to pojęcie znika. Natomiast o ile pojęcie...
  • Gdyby tak było, to by nie było tam 2 miliardów ludzi, a każdy portal nie miałby tam swojej...
  • Ale to, że na vk były naciski nie oznacza jeszcze, że cenzurują wypowiedzi uczestników...

Tematy w dziale