piko piko
455
BLOG

Trochę informacji historycznych z wykuwania się Nowej Ukrainy

piko piko Społeczeństwo Obserwuj notkę 4

Zanim szczegółowo ustosunkuję się do reakcji Bazylego na mój tekst z 17.01.2023 przytoczę co na temat "tworzenia zrębów demokratycznej Ukrainy" pisał Waldemar Łysiak pod koniec 2014.

Robię to ponieważ w tym komentarzu Pan Bazyli  zarzuca mi: "...  że nie poradził Pan sobie z zebraniem, analizą faktów i wyciągnięciem wynikających  z nich wniosków".

Moja "kontrowersyjna" notka była pisana w lekkiej formie choć temat nie należy do lekkich, nie rozwijałem szczegółowo wielu wątków, naszkicowałem jak się faktycznie sprawy miały.

Teraz przed moją odpowiedzią @Bazylemu zamieszczę trochę konkretów, które na pewno mój adwersarz doceni. Nie liczę że przewartościuje swoje poglądy (Bo Polska Jest Najważniejsza) ale może jakieś ziarenko refleksji mu zakiełkuje.


Motto

Definitywna wolność słowa oznacza prawo do mówienia ludziom tego czego nie chcą słyszeć.

Orwell

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

[Daruję opis mordu założycielskiego, do przeczytania w tym artykule]

Banderowcy
(...) 1 lipca 1990 roku nastąpiło zjednoczenie dwóch organizacji: UNA (Ukraińskie Zgromadzenie Naro­dowe) i UNSO (Ukraińska Samoobrona Narodowa vel Ludowa). Ruch UNA-UNSO zaczął skupiać wszelkie mniejsze organi­zacje nacjonalistyczne tudzież „narodowe” partyjki parlamentarne (jak Ukraińska Partia Narodowa czy Ukraińska Partia Chrześcijańsko-Demokratyczna), akcentując m.in. konieczność odebrania Polsce jej ziem południowo-wschodnich (tzw. „Zakerzonie”).

Program UNA-UNSO prawie się nie różni od programu OUN, co nie może dziwić, bo i kierownictwo różni się mało: szefem jest syn Romana Szuche­wycza. Pod jego komendą przez kilkana­ście lat tworzono grupy bojowe, które tego roku opanowały Majdan.

Złotym okresem był dla UNA-UNSO czas prezydentury Wiktora Juszczenki i premierowania Julii Tymoszenko. Bande­ra, Szuchewycz i ich kompani awansowali wtedy do roli bohaterów narodowych Ukrainy, a ukraińska bezpieka SBU zaczęła uprawiać antypolską propagandę rozgrze­szającą OUN i UPA, sekującą natomiast AK i polskie władze przedwojenne [„sanacyj­ne"). Szef SBU, Walentin Naliwajczenko, publicznie przyrównał policję II RP do Gestapo i NKWD, imputując jej dzia­łania eksterminacyjne wobec narodu ukraińskiego, zaś Armię Krajową nazwał „Armią Katów”. Wymachiwał przy tym rzekomymi „dokumentami z archiwów”, fabrykowanymi przez usłużnych lokalnych „historyków”. Te jaskrawe kłamstwa nie spotkały się w Polsce z odpowiednią I krytyką (ani polityczną, ani scjentyczną), cały czas bowiem władze III RP tak właś­nie (uszy po sobie) rozumiały „dobrosą­siedzkie stosunki obu państw".

(…)

Swo­boda (założona w 1991 Socjalnarodowa Partia Ukrainy) (…). Jej szef, Ołeh Tiahnybok, wysyła swoich „chłopców" (noszących koszulki z napisami: „Śmierć Lachom!”) do akcji takich, jak sprofanowanie (2009) monu­mentu polskich profesorów zamordo­wanych przez nazistów we Lwowie, czy zakłócanie uroczystości rocznicowych ku czci Polaków wyciętych w Hucie Pieniackiej. Parlamentarne (wyborcze) aspiracje Swobody finansują m.in. kryminaliści o pseudonimach „Pups" i „Wowa Morda”.

(…)

Prawy Sektor to konglomerat kilkuna­stu skrajnie nacjonalistycznych i neonazi­stowskich partii bądź organizacji (główne: Zgromadzenie Socjalno-Narodowe, C-14, Biały Młot, Wszechukraińska Organizacja „Tryzub” im. Stepana Bandery). Z „Try­zuba” wywodzi się szef Prawego Sektora, Dmytro Jarosz. Jego zastępca, Andrij Tarasenko, głosi niezmiennie, że Polska winna zwrócić Ukrainie miasto Przemyśl plus kilkanaście okolicznych powiatów, a pytany o wołyńską rzeź Polaków warczy: „ — Zupełna brednia, nic takiego nie było!".

(…)

To efekt włączenia się do Prawego Sektora długo szkolonych bojówek UNA-UNSO (wśród członków rej wodzili ekswojskowi). Gdy protest Majdanu się zaognił — bojówki te przejęły na zachodniej Ukrainie kilka du­żych magazynów wojskowych, zdobywając 15 tysięcy karabinów, w tym broń automa­tyczną i snajperską, a także działka prze­ciwlotnicze, wyrzutnie rakietowe „Strza­ła", etc. (i nie są to informacje z telewizji kremlowskich, tylko z mediów niemiec­kich i anglosaskich). Wkrótce potem Maj­danem wstrząsnęła gromka palba i trup zaczął się „ścielić gęsto". Kulminacją stała się „doba snajperów" (20 luty) — krwawe żniwo Majdanu.

(…)

Polska opinia publiczna była w ciągu ca­łej „kijowskiej rewolucji" okłamywana przez salonowców fałszami i przemilczeniami, a w zalewie tego kłamania nikły głosy roz­sądku, jak chociażby wypowiedź eksperta do spraw obronności, Wojciecha Łuczaka:

„ — Wiele ukraińskich prawicowych ugrupo­wań i organizacji, które mają nawet własne oddziały paramilitarne, jest do Polski nasta­wionych skrajnie wrogo. Nie wiem dlaczego u nas jest to starannie ukrywane" (2014).
Również światowa opinia publiczna była mamiona „poprawnie politycznie", ale na Zachodzie przeciekły jednak wreszcie fragmenty prawdy, gdy platformerski szlaban cenzurowy okazał się twardszą barierą. Mnie cały czas zdumiewało, że dorośli ludzie wierzą, iż uzbrojony po zęby reżim jest bezradny niczym mała dziewczynka wobec „bezbronnych cywilów" atakujących go kamieniami, butelkami i wyzwiskami.

Śpiewka pt. Janukowycz przy pomocy snajperów Berkutu zamordował kilkudzie­sięciu protestujących — została urobionej już publiczności sprzedana bardzo łatwo. Ale nie publiczności Zachodu. Tam bowiem media opublikowały nagraną podsłuchowo rozmowę telefoniczną estońskiego ministra spraw zagranicznych, Urmasa Paeta, z Wy­sokim Przedstawicielem UE ds. Zagranicz­ych, panią Catherine Ashton. Estończyk poinformował ją, że ma zeznanie działaczki Majdanu, lekarki Olgi Bohomolec, iż strzela­jący do milicji i do protestujących snajperzy nie byli od Janukowycza, tylko od Prawego Sektora, i że estońskie służby wywiadow­cze potwierdzają to.

(…)

Gdyby nie agresywna siła zbrojna Prawego Sektora —„rewolucja kijowska" nie miałaby szans na zwycięstwo. Ta prawda stała się bardzo niewygodna dla nowych władz Ukrainy, które ukonstytu­owały się po czmychnięciu Janukowycza. „Banderowcy" weszli do nowego rządu,ale istotnie nie zdominowali go, zostali „wykolegowani" przez grę międzynarodo­wą

(…)

Wiedzących zbyt dużo świadków zaczęto uciszać„samobójstwami”. Najwięcej wie­dział szef prawosektorowych snajperów, Ołeksandr Muzyczko, całe lata ścigany na Ukrainie gangster (ksywa: „Saszko Biłyj”—„Biały Sasza”), oskarżany o liczne zabójstwa i wymuszenia, lecz skazany tylko raz (trzy i pół roku]. Nowa ukraińska bezpieka zastrzeliła go pod Równem (kwiecień 2014),

(…)

Majdan cały czas miał wśród naszych polityków i żurnalistów grono żarliwych fanów (nieomal kompletne), co mnie zdumiewa o tyle, że głównym celem Majda­nu było obalenie Wiktora Janukowycza, szczerego przyjaciela Polski. Człowiek ten, kiedy tylko zdobył prezydenturę (mocą demokratycznych, niesfałszowanych wyborów), zaczął twardo odkręcać OUN-owskie/UPA-owskie „akty strzeliste” duetu Juszczenko-Tymoszenko, likwidując kult Bandery i Szuhewycza (orderowy, pomnikowy itp.).

Z jego osobistej inicjatywy sąd cofnął Banderze tytuł „Bohate­ra Narodowego Ukrainy” nadany przez Juszczenkę, i z jego rozkazu likwidowano ceremonie honorujące UPA. Można wręcz powiedzieć, iż — paradoksalnie — za Janu­kowycza kult ukraińskich nazibandziorów kwitł bardziej w Polsce niż na Ukrainie, Polacy bowiem zdemontowali na żądanie „banderowców” (ściślej: „Koła Kombatan­tów UPA w Przemyślu”) rzeźbę czczącą ofiary UPA, zezwalali weteranom UPA skła­dać wieńce i kwiaty przy podkarpackich grobowcach i monumentach UPA, a także drukować wrogą Polsce gazetę (organ ów, wydawany za pieniądze polskich podatni­ków, głosi, że Ukraińcy odbiorą nam 13 po­wiatów), organizowali nawet dla młodzie­ży ukraińskiej rowerowy rajd „Europejskim szlakiem Stepana Bandery”!

(…)

NOWA WŁADZA

Po wypędzeniu Janukowycza nowym prezydentem został oligarcha Poroszenko (wcześniej wspierający finansowo prorosyjskiego prezydenta Kuczmę, oraz prezy­dentów Juszczenkę i Janukowycza, którego zdradził kiedy zwęszył „krew reżimu”), ale najpierw ukonstytuował się nowy rząd ukraiński. Premierem został Arsenij Jaceniuk (Antoni Mak: „Jaceniuk, choć pochodzi z Batkiwszczyny, nigdy nie krył, że jest wielbicielem UPA”), a wicepremierem (drugim obok Hrojsmana) Ołeksandr Sycz, wołyński historyk-nacjonalista, propa­gator antypolskiego „Dekalogu ukraiń­skiego nacjonalisty” (autorstwa Stepana Lenkawskiego), będącego — w ujęciu OUN-owców — swoistym regulaminem ludobójczej czystki kontrpolskiej.

Z kolei ministrem środowiska został zaciekły „banderowiec” Andrej Mochnyk, inicjator (wraz z Syczem i Tiahnybokiem) nadania Banderze przez prezydenta Juszczenkę tytułu „Bohatera Narodowego Ukrainy”. Spośród nominacji tego rządu warto też zwrócić uwagę na mianowanie dyrekto­rem Instytutu Pamięci Narodowej byłego bezpieczniaka Wołodymira Wiatrowycza, który fałszował w archiwum SBU doku­menty (dla wybielania OUN i UPA) i ma wśród polskich ukrainistów opinię „czoło­wego falsyfikatora historii, twierdzącego, że mieszkańcy polskich wsi sami się pozabijali wzajemnie”.

(…)

...  „Ustawa o językach regionalnych” [z inicjatywy Wiktora Janukowycza] czyniła język polski równorzędnym wobec ukraińskiego we wszystkich tych miejsco­wościach na Ukrainie (a jest ich sporo) gdzie mieszkają Polacy. Polak idący do urzędu mógł się posługiwać polszczyzną, napisy były dwujęzyczne (polskie i ukraiń­skie), a w szkołach język polski mógł być nauczany jako przedmiot obowiązkowy.

I te właśnie „przywileje mniejszości naro­dowej” zniósł parlament (Rada Najwyższa Ukrainy) dyrygowany przez triumfatorów Majdanu Niepodległości. Poszła za tym cała seria innych antypolskich szykan, realizowanych również przy pomocy dy­plomacji, vide raptowna dymisja biskupa rzymskokatolickiego na Ukrainie, twar­dego obrońcy polskości, Mariana Buczka. Komentatorzy europejscy zauważyli, iż nastąpiła ona bezpośrednio po watykań­skiej audiencji (u papieża Franciszka) premiera Jaceniuka, „który chciałby, żeby w kościołach rzymskokatolickich modlono się za duszę Stepana Bandery, a wszyscy biskupi byli ukraińskimi nacjonalistami”. Buczka zastąpił biskup Szyrokoradiuk, mający opinię nieprzejednanego „pola­kożercy” — na Majdanie błogosławił on prawosektorowców, wzywając ich, by „rozwalili Janukowycza”. Posłuchali i zrobili to, aczkolwiek tylko politycznie (fizycznie się nie udało).

------------------------------------------

Jak powyższy tekst ma się do współczesnej sytuacji? Myślę że lepiej niż rozważania o "Chanacie Moskiewskim".


CDN

piko
O mnie piko

Jaki jestem? Normalny - tak sądzę.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo