Było wiadomo, że prędzej czy później przysłowiowe maski spadną, ja to zauważyłem tuż po zaprzysiężeniu, kiedy to Prezydent Andrzej Duda mówił o tym, że "zabrali nam kulturę" itd. Wczorajsze orędzie tylko to potwierdziło - tak spadły maski, a słowa o "byciu prezydentem wszystkich Polaków" można wsadzić między bajki prawdopodobnie już na zawsze, ale chciałbym się mylić.
Wygląda na to, że czekają nas dwa referenda, moim zdaniem oba są zbędne, i szkoda 200 mln złotych (jedno referendum kosztuje ponoć 100 mln zł) wyrzucać w błoto, bo prawdopodobnie żadne z nich nie będzie ważne. O referendum zapropowanym przez Prezydenta Komorowskiego powiedziano już sporo, więc nie ma sensu, żebym to przypominał, zwłaszcza, że drugie referendum jest sporo ciekawsze.
Zdaniem zwolenników tego referendum, jego istota polega na tym, że to głos obywateli, którzy w sumie 6 milionów podpisali się pod odpowiednimi wnioskami. Szczerze mówiąc nie chce mi się w te liczby wierzyć (mnie na przykład nikt nie prosił o żaden podpis), ale być może rzeczywiście tyle podpisów udało się zebrać. Samo referendum byłbym w stanie poprzeć, gdyby zawierało ono tylko dwa pytania, o wiek emerytalny i sześciolatki w szkołach. Na oba odpowiedziałbym przecząco, bo uważam, że naszego kraju nie stać na cofnięcie obu reform. Największy problem miałbym z pytaniem trzecim, czyli "prywatyzacją Lasów Państwowych". Jestem zaskoczony, że PAD nie zażądał wycofania tego pytania. Jestem zaskoczony, bo urzędujący Prezydent jest absolwentem UJ, a do tej pory wydawało mi się, że jeśli ktoś odbiera wykształcenie od tak poważnej uczelni, to powinien potrafić rozpoznać kit od prawdy.
A prawda jest taka, że nikt nigdy nie chciał Lasów Państwowych prywatyzować. Nie wiem ilu obywateli chciało się podpisać pod tym pytaniem, ale pewne jest to, że zostali oni wprowadzeni w błąd. Jedynym argumentem PiS w sprawie Lasów, jest notatka byłego ambasadora USA, która zostala ujawniona przez portal WikiLeaks. W notatce możemy przeczytać, że "istnieje prawdopodobieństwo chęci sprzedaży Lasów Państwowych przez Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska".
https://www.wikileaks.org/plusd/cables/09WARSAW78_a.html
Oczywiście to bzdura, bo ani jeden ani drugi polityk nigdy takich planów nie mieli, co więcej, niedawno Platforma zgłosiła projekt zmiany konstytucji, który jasno mówił o zakazie prywatyzacji organu zarządzającego polskimi lasami. Kto był przeciwny tej zmianie? Oczywiście PiS, który doszukał się nieścisłości w jednym fragmencie ustawy:
""Lasy stanowiące własność Skarbu Państwa nie podlegają przekształceniom własnościowym, z wyjątkiem przypadków określonych w ustawie" "
Jak widać, dowodów na chęć prywatyzacji Lasów nie ma, ale przecież dowodów na zamach w Smoleńsku także nie ma, a mimo to PiS cieszy się coraz większym poparciem wśród Polaków. Cóż, jak mówił klasyk: "Ciemny lud to kupi".
Warto też poświęcić kilka chwil sprawie sześciolatków, jak wiemy osobą której prawdopodobnie najbardziej zależy na zmianie jest pani Elbanowska, która stara się ludziom wmówić, jak źle wiedzie się sześciolatkom w polskich szkołach, a dowodem na to są "nieprzygotowane szkoły"
Tymczasem według NIK sprawa wygląda tak:

Krótko mówiąc, PAD zrzucił maskę, i nikt nie może być zaskoczony, bo prędzej czy później to musiało się stać. Szkoda tylko, że tak szybko.
PS. Wypowiedź, która moim zdaniem rozstrzyga kwestię "prywatyzacji" Lasów Państwowych. http://www.polskieradio.pl/42/4265/Artykul/1421760,Lasy-Panstwowe-chca-dalej-pomagac-samorzadom-w-ich-rozwoju


Komentarze
Pokaż komentarze (33)