10 obserwujących
153 notki
158k odsłon
471 odsłon

Zanim zacznie się VAT TV SHOW przygotujmy się odświeżając sobie kulisy afery ART-B/MOST

Wykop Skomentuj1

Poniżej przedruki z trzech artykułów:

1.

Fragmenty wywiadu z Andrzejem Gąsiorowskim - współwłaścicielem spółki ART-B

https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/andrzej-gasiorowski-przerywa-milczenie-afera-art-b-chciano-przykryc-afere-fozz-wywiad/zdbp2n

"

[...]

Art-B to jedno. Ale o wiele ciekawszym przedsięwzięciem z Pana udziałem, a okrytym mgłą tajemnicy, jest Operacja MOST. Dlaczego służby, które ją organizowały, wybrały do pomocy akurat was? To był przemyślany wybór czy po prostu w Polsce nie było innych firm, które mogłyby im zapewnić odpowiednią pomoc i nie mieli wyboru?

To my zaproponowaliśmy pomoc. Do operacji zostaliśmy oddelegowani przez polskie MSW oraz MON. Włączyliśmy się w to przedsięwzięcie w przekonaniu, że jego humanitarne cele są ważne. W powojennej historii świata był to przypadek nadzwyczajny, kiedy pojawiła się zgodna wola współdziałania kilku państw, bez jakichkolwiek elementów konkurencji, współzawodnictwa czy rywalizacji. Jestem przekonany, że cele szlachetne są bliskie każdemu człowiekowi. Zawsze braliśmy udział w różnych działaniach na rzecz pokrzywdzonych i potrzebujących. Nigdy jednak w takiej skali. Stosując zasadę "jeśli można pomóc, należy to zrobić" pomagaliśmy wcześniej dzieciom uzdolnionym, domom dziecka, wspieraliśmy działania związane z kulturą, z edukacją i ochroną zdrowia, instytucjami religijnymi czy też obronności kraju. 

Co dał wam udział w tej operacji? To był po prostu dobry biznes? Sprawa prestiżowa? A może powód był jeszcze inny? 

To nie był żaden biznes. To był spontaniczny zryw. Mogliśmy współdziałać ze wspaniałymi niecynicznymi ludźmi, uczyć się od nich prawdziwego humanizmu. Byliśmy bardzo młodzi. To nas porwało bez reszty. Nie bez znaczenia był też ten "historyczny wątek". Naturalnie, ja jako zdeklarowany chrześcijanin od zawsze bardzo poważnie traktowałem przesłanie religii. Miałem też poczucie potrzeby zrobienia czegoś dla innych, dla nacji tak bardzo dotkniętej przez los. Ten naród przez tysiąclecia tułał się po świecie, nie mając swojej ojczyzny. Należało im pomóc. Nie ma takiego drugiego precedensu na świecie, żeby jakikolwiek naród został pozbawiony na tysiąclecia swojego miejsca na ziemi. 

Przy okazji Operacji MOST rodzi się też słynna jednostka GROM… 

Tak. Braliśmy też udział w tworzeniu GROM-u, będącego teraz dumą narodową i wspaniałą wizytówką polskich sił specjalnych. Skrót powstał na roboczo, jako Grupa Realizacyjna Operacji MOST, w skład której wchodzili funkcjonariusze Departamentu I MSW m.in. Gromosław Czempiński i Sławomir Petelicki. 

GROM miał ze strony polskiej zajmować się ochroną transportu setek tysięcy Żydów z ZSRR przez Polskę do Izraela. Późniejszy skrót jednostki zwykło się już odczytywać jako Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego. Jej tworzenie rozpoczęto w 1990 r., dzięki pomocy Amerykanów, wykorzystując najlepsze doświadczenia zagraniczne, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Niemiec (GSG 9). Jednostki, do których można porównać JW GROM pod względem przeznaczenia, to amerykańskie 1st Special Forces Operational Detachment "Delta" (tzw. Delta Force), SEALs DEVGRU, brytyjska SAS czy izraelski Sayeret Matkal. Nie CIA, nie MI6 i nie Mosad. Nic bardziej błędnego. GROM realizował i realizuje operacje ratunkowe, szczególnie na terytoriach wrogich państw oraz innych objętych wojną czy kryzysem. Kto by nie chciał współdziałać przy tworzeniu takiej wspaniałej wyjątkowej jednostki? 

A czy było jakieś wydarzenie lub sytuacja, kiedy pomyślał Pan, że to przedsięwzięcie może się jednak nie udać? Albo czuł się Pan w jakikolwiek sposób zagrożony, także osobiście? 

Tak. Było mnóstwo wydarzeń nieprzewidywalnych. Przy tak ogromnej operacji, zaangażowaniu wielu ludzi dobrej woli, pochodzących z różnych kultur, mówiących różnymi językami… Tak musiało być. Nigdy nie zakładaliśmy, że może się nie udać. Musiało się udać. Brali w tym udział najlepsi z najlepszych. 

Czy to, że mógł Pan się czuć bezpieczny w Izraelu, już po wyjeździe z Polski, było jakąś formą wdzięczności ze strony władz kraju za udział w operacji MOST? 

Nie. Izrael jest pod względem bezpieczeństwa miejscem unikalnym. Tam bombardowania są na porządku dziennym. Wszyscy od dziecka są przyzwyczajeni i przygotowani na każdy wariant. Tam dziecko wie, że nie można kopnąć na ulicy kartonowego pudła po butach, bo może to być bomba. Wie też, gdzie ma zadzwonić w sprawie tego pudła. A jednak nikt się nie boi. To bardzo odważni ludzie. Może po tym, czym ich historia doświadczyła, nabrali dystansu do strachu. To się udziela. Jeśli chodzi o kontekst żądania ekstradycji do Polski – mitem jest, że Izrael mnie nie wydał ze względu na pochodzenie. Wiele osób posiadających obywatelstwo izraelskie zostało wydanych. W moim przypadku polski prokurator nie potrafił skutecznie sprecyzować postawionych przeciwko mnie zarzutów w prowadzonym kilkanaście lat procesie ekstradycyjnym, gdyż rzekome przestępstwa, o które mnie oskarżał, nie są traktowane w prawodawstwie Izraela jako złamanie prawa. Podobnie zresztą jak w USA, Szwajcarii i większości krajów na świecie.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale