10 obserwujących
31 notek
46k odsłon
  676   0

W obronie o.Zięby, trzeźwego myślenia oraz ofiar (również własnych namiętności)

PB
PB

„Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia” 2TM 1,7


Jak wszyscy ludzie Kościoła jestem zaniepokojony ostatnimi doniesieniami medialnymi lewicowych mediów i staram się wyrobić sobie trzeźwą ocenę opisywanych sytuacji. Im więcej jednak materiałów czytam, tym wyraźniej widzę, iż w tych relacjach całkowicie pomijany jest fakt, iż „ofiary gwałtu” albo nie zgłosiły tego na Policję, albo jeśli to zrobiły, to sąd nie przychylił się do aresztowania sprawcy, choć jest to standardowa procedura w takich wypadkach. Czy ta bardzo ważna informacja jest pomijana celowo, aby utrzymała się narracja postponująca Kościół, jego wybijające się postacie a na koniec pomagająca wyłudzić odszkodowanie od Zakonu Dominikanów?

Przechodzę do bardzo krótkiej analizy właśnie przeczytanego tekstu o jakże groźnym tytule „Dominikańska recydywa” (mimowolnie nasuwającym jednak skojarzenia kryminalne) niejakiej Guzik Pauliny.

Po pierwsze, czytając tą opowieść i fragmenty takie jak ten („W maju 2011 roku... pierwszy raz ją wykorzystał seksualnie...Rozmowy ponownie odbywają się każdej doby, trwają po kilka godzin, szczególnie długie są w nocy...Przez dalsze pięć lat trwają codzienne rozmowy s. Małgorzaty z o. Pawłem...W 2018 roku zaczyna się pojawiać wątek czułości i przyjaźni (? - a jak nazwać to co było wcześniej? - PB). W maju, czerwcu, lipcu i sierpniu dochodzi do wykorzystania seksualnego...W styczniu 2019 roku nowa przełożona podejmuje decyzję o rezygnacji z przyjazdów dominikanina...W styczniu 2020 roku s. Małgorzata idzie do spowiedzi...Terapię stanowczo sugeruje jej spowiednik, zakonnica ma już objawy bulimii. Zaczyna terapię. Zrywa kontakt z o. Pawłem M. w październiku 2020 roku...Po tej sesji terapeutycznej zakonnica trafia do o. Leopolda...”) trudno nie nabrać wątpliwości jaki FAKTYCZNIE charakter miała relacja s.Małgorzaty i o.Pawła. Bo jeśli już w 2011 dochodzi do zbliżenia seksualnego, zaś więź, przyjaźń i relacja pogłębia się w tak intensywny sposób przez kolejne lata, to trudno nie nabrać wątpliwości, czy aby to nie była po prostu dobrowolna relacja damsko-męska. Która z czasem stała się „tajemnica poliszynela”, stąd taka a nie inna reakcja przełożonej klasztoru. Z całą pewnością mogło mieć to wpływ na jej dalszy rozwój, aktywność w relacji o.Pawła i być może wywołało poczucie zranienia u, w jakimś sensie opuszczonej, s.Małgorzaty.

Zastanawia mnie również, dlaczego osoby istotne dla, so to say, „wypłynięcia sprawy na miasto” są anonimowe. Spowiednik, terapeutka, „o.Leopold”. Przecież dla dziennikarzy chcących zweryfikować tą wersję wydarzeń (jak mniemam takie „prawo” im jeszcze przysługuje) są to dość istotne ogniwa. Dostrzegam tu pewną analogię do materiału onetowskiego, w którym przywołuje się prawnika, który ostatecznie nie podjął się reprezentowania dziewczyn z Wrocławia a który mógłby być źródłem cennych informacji. Fragment też budzi pewne wątpliwości („Ale oto w styczniu 2021 roku do jednego z klasztorów męskich w Polsce przychodzi siostra Małgorzata. Wyznaje zaufanemu zakonnikowi, co ją spotkało. Jedni zobaczą w tym zrządzenie losu, inni wyraźną rękę Boga – faktem jest jednak, że siostra Małgorzata trafia akurat do o. Leopolda, który w 2019 r. pomagał Weronice pisać list do prowincjała dominikanów. W szczegółach zna on historię krzywdy kobiet z Wrocławia. O. Leopold mówi mi: – Pomyślałem sobie: to musi być on. To samo mówił siostrze Małgorzacie, co Weronice. Tak samo ją załatwił”). Np. jako dziennikarz śledczy, chciałbym jednak zweryfikować to „zrządzenie losu” i np. sprawdzić na jakiej podstawie ów „o.Leopold” był zaufanym s. Małgorzaty.

Wyjaśnienie faktycznego charakteru relacji o.Pawła z s.Małogorzatą wydaje mi się kluczowe dla artykułu p.Guzik. Przykro mi to pisać, ale wydaje mi się, iż wykazuje się bardzo dużą naiwnością (w wariancie optymistycznym). W strategii narracyjnej tej dość dobrze zaplanowanej kampanii, jej artykuł pełni funkcję „gwoździa do trumny”, mając ostatecznie „przekonać nieprzekonanych” lub uciszyć wątpiących. Kwestia niedotrzymania przez o.Pawła ślubów czystości niewątpliwie w tym pomaga, ale tak jak w przypadku Wrocławia, zasadne jest pytanie na ile ofiary nie są również ofiarami własnych namiętności. Niestety dziś do prokuratury można zgłosić „praktycznie wszystko” i korzystając z atmosfery graniczącej z histerią epatować tym w celach jednak bardzo praktycznych. Fakty są takie, że o.Paweł nie został aresztowany jak fałszywie pisze p.Guzik a jedynie zatrzymany na 48 godzin, co przy niesprzyjających wiatrach i nadgorliwości prokuratora może spotkać każdego z nas. Sąd nie podzielił zasadności nałożenia sankcji w postaci aresztu, co w przypadku gwałcicieli jest procedurą standardową. To są istotne fakty, które p.Guzik przemilcza w swoim artykule, który wedle mnie spełnia wszystkie kryteria zabiegu zwanego zatruciem informacyjnym. Jest „przegadany”, miesza wątki a co najważniejsze „sprawy ważne ukazuje celowo i skrycie, jako niewiele znaczące albo bez żadnej wartości”.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale