Michał Rulski Michał Rulski
57
BLOG

Jeden Miszalski samorządowej wiosny nie czyni

Michał Rulski Michał Rulski Głos Regionów Obserwuj temat Obserwuj notkę 1
Wraz z odwołaniem Aleksandra Miszalskiego w drodze referendum z funkcji prezydenta Krakowa w przestrzeni publicznej zaczęły się pojawiać głosy, wskazujące że w innych miastach opozycja czy też społecznicy, reprezentujący głos niezadowolonych mieszkańców, będą dążyli do przeprowadzenia podobnej, demokratycznej zmiany w swoich samorządach. Pojawia się pytanie: był Kraków, to kiedy i moje miasto? Nie będąc zwolennikiem rządzących w poszczególnych dużych ośrodkach miejskich - w tym w mojej ukochanej i cierpiącej Łodzi – to chciałem przestrzec przed hurra optymizmem i napisać wprost, że do takich radykalnych zmian w innych samorządach nie dojdzie.

Wraz z odwołaniem Aleksandra Miszalskiego w drodze referendum z funkcji prezydenta Krakowa w przestrzeni publicznej zaczęły się pojawiać głosy, wskazujące że w innych miastach opozycja czy też społecznicy, reprezentujący głos niezadowolonych mieszkańców, będą dążyli do przeprowadzenia podobnej, demokratycznej zmiany w swoich samorządach. Pojawia się pytanie: był Kraków, to kiedy i moje miasto? Nie będąc zwolennikiem rządzących w poszczególnych dużych ośrodkach miejskich - w tym w mojej ukochanej i cierpiącej Łodzi – to chciałem przestrzec przed hurra optymizmem i napisać wprost, że do takich radykalnych zmian w innych samorządach nie dojdzie.

Przede wszystkim Aleksander Miszalski to przykład polityka marnego, nieskutecznego, będącego tylko PRową wydmuszką, bez charyzmy czy też woli walki. Po ponad dwudziestoletnim panowaniu w grodzie Kraka prof. Jacka Majchrowskiego (słowo panowanie w tym przypadku pasuje najlepiej), w 2024 r. w rywalizacji o fotel prezydenta Krakowa stanęło siedmiu kandydatów, przy czy w II turze znaleźli się właśnie Miszalski oraz Łukasz Gibała, który w swojej karierze również był w Platformie Obywatelskiej, aby później tworzyć polityczne środowisko razem z Januszem Palikotem. Ostatecznie wygrał Miszalski, zdobywając 51,04 proc. głosów czyli 133 703 głosy, a jego przeciwnik 128 269 głosy. To patrząc matematycznie, skąd wzięło się 171 581 głosów za jego odwołaniem z 176 tys., które wzięły udział w referendum?

Przecież to nie jest tak, że wyborcy wszystkich byłych rywali ustępującego prezydenta – w tym ci popierający Gibałę, pochodzącego z podobnego środowiska politycznego – poszli odwołać Miszalskiego i rozpisali przy tym nowe wybory, czekając tylko kiedy będą mogli pójść do urn. Zrobili to po prostu Krakusy, którzy mieli dość nieskutecznego włodarza, potrafiącego wprowadzić strefę czystego transportu na 60 proc. powierzchni Krakowa, będącej utrapieniem dla samych mieszkańców, oraz nieradzącego sobie z finansami drugiego miasta w Polsce, gdzie dług pod koniec 2026 r. może wynieść blisko 9 mld zł. Niestety, ale odchodzący prezydent zamiast nakreślić racjonalną wizję rozwoju byłej stolicy Polski wolał uprawia tani PR, opierać się na krzykliwych hasłach ośmiu gwiazdek czy skupiać się na tematach w ramach tzw. wojny kulturowej.

A dlaczego uważam, że w innych miastach – pomimo że tez mają istotne problemy rozwojowe i finansowe – nie dojdzie do takich drastycznych zmian? Otóż inni włodarze rozumieją zasady twardej polityki, budując wokół siebie stabilne i skuteczne układy, przez co są w stanie tłumić pomysły referendalne w samym zarodku, umiejętnie rozgrywając lokalne sceny polityczne. Miszalski miał spokojne 5 lat kadencji na scementowanie swojej pozycji jako najważniejszej osoby w Krakowie czy też będąc liderem małopolskich struktur KO, gdzie uzyskał w wyborach partyjnych 91 proc. poparcia. Okazuje się jednak, że nie był w stanie wykorzystać sprzyjających mu działaczy i sympatyków do obrony swojego stanowiska w samym referendum.

Patrząc z kolei na inne duże miasta, to przecież we Wrocławiu pozycja obecnego prezydenta Jacka Sutryka opiera się na zakorzenieniu w układzie miejskim zbudowanym przez Rafała Dudkiewicza. Rządząca Gdańskiem Aleksandra Dudkiewicz była wcześniej zastępczynią śp. prezydenta Pawła Adamowicza. Ciekawym przykładem zabetonowania sceny lokalnej jest moja rodzinna Łódź, gdzie Hanna Zdanowska była wiceprezydentem w czasach Jerzego Kropiwnickiego, który przecież sam został odwołany z funkcji prezydenta w drodze referendum. Zdanowska wygrywa wybory od 2010 r., pomimo prawomocnego skazania za poświadczenie nieprawdy oraz licznych błędów w zarządzaniu upadającym miastem. Co ciekawe, z Dariusza Jońskiego, głównego orędownika oraz organizatora referendum odwoławczego i byłego rywala ze wspomnianego 2010 r. prezydentka Łodzi uczyniła dobrze opłacanego basenowego, czyli wiceprezesa Aquaparku Fala. Poza tym Zdanowska potrafi przekonywać swoich krytyków – działaczy społecznych czy dziennikarzy do zaprzestania tych działań, oferując im w zamian stabilne zatrudnienie w urzędzie miasta czy w miejskich spółkach, dając im szansę na dalszą karierę w ramach układu, który od lat buduje i który opiera się na jej popularności wśród Łodzian.

Nie chciałbym nikomu podcinać skrzydeł w walce o lepsze jutro w swoich ,,małych ojczyznach” oraz mówić, że takie działania nie mają sensu bo lokalne powiązania polityczne są zbyt silne i odporne na zmiany, lecz zwracam uwagę że w przypadku Miszalskiego mamy bardzo znamienny przypadek potwierdzający regułę, a sam polityk zmarnował okazję, jaką miał, stając się istnym memem i przykładem braku kontaktu z rzeczywistością, w jakiej dano mu było działać. Z kolei w kwestii decydowania o przyszłości własnych samorządów i efektywnym stosowaniu referendum, to skoro prof. Janusz Majcherek tak krytycznie wypowiada się przeciw jego stosowaniem, nazywając je ,,narzędziem czystej destrukcji, anulowania wyników wyborów i blokowania systemu sprawowania władzy w samorządach” [cytat za krakowską Gazetą Wyborczą], to aż żal z tego nie skorzystać i nie próbować takich demokratycznych rozwiązań. A co z tego, że jest to trudne? Przecież kropla drąży skałę, a dopóki walczysz, to jesteś zwycięzcą.


Idealistyczny, poszukujący

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo